Cocon w Krakowie.

Informacje o zbliżających się imprezach. Wszystko o klubach i o muzyce.. nie tylko klubowej.
Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 28662
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Nathi » 30.09.2017 09:20:30

Tak to już jest z wiekiem :P
kiedyś znalazłem pub dla takich panów lubiących skórę. Nie dość, że wszyscy 40+ to jeszcze prawie tak samo ubrani. Myślę sobie rany gdzie twinkowe książki! :mrgreen:

Ale reklama bardzo zachęcająca :P pójdę jak będę w Krakowie.
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿

Awatar użytkownika
kotek91
gejowy
gejowy
Posty: 2493
Rejestracja: 01.06.2014 07:41:25
Lokalizacja: Ich wohne hier in einer Traumstadt.
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: kotek91 » 30.09.2017 12:04:38

No wczorajsza noc w Coconie ,chujówka jak sto nieszczęść . Sama dzieciarnia w dodatku sporo poprzeginanych (kobito -pasywek) ,co mnie uradowało bo można było parsknąć nutką humoru. Generalnie ,gdyby był inny dj ,bo ten nowy fajny nie jest to było by świetnie. Sporo osób po 1 w nocy już opuściło parkiet i udało się na przystanek autobusowy-bo było jednym słowem dosyć ,żałośnie i piwo mają jakieś kiepskie (jak siki vip -z biedry) . Szkoda zmarnowanego czasu-:P)

Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 28662
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Nathi » 30.09.2017 12:10:20

Jak przychodzą same nastki to nic dziwnego, że piwo to szczyny :mrgreen:

Wszystko zależy od klijentali. W Sopocie jest lokal dla ludzi o grubszym portfelu gdzie za cenę drinka pewnie te nastki bawią się ze 2 miesiące. No i chrzczą te drinki rzadko, bo jednak ludzie są znają na alkoholah póki nie są bardzo pijani :mrgreen: po 3 drinkach już tam lepiej nic nie kupować.
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿

Awatar użytkownika
Hime
gejowy
gejowy
Posty: 2391
Rejestracja: 22.12.2013 10:54:41

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Hime » 03.10.2017 04:38:05

Byłem niedawno w ciotonie z bratem mojego chłopka. Gowno tam się zrobiło. Nudno i sztywno, ze aż zasnąłem o 3 nad ranem na tych zespermionych fotelach xD Szfagier pilnował przed niechcianymi gośćmi xD
"Im Katherie Pierce. I'm Survivor."

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 03.10.2017 09:03:18

Nathi pisze:Tak to już jest z wiekiem :P
kiedyś znalazłem pub dla takich panów lubiących skórę. Nie dość, że wszyscy 40+ to jeszcze prawie tak samo ubrani. Myślę sobie rany gdzie twinkowe książki! :mrgreen:

Ale reklama bardzo zachęcająca :P pójdę jak będę w Krakowie.


Muzykę współczesną też lubię. Tylko problem był w tedy taki, że głośniejsza była sieka niż utwór muzyczny. A powinno być na odwrót, że głównie słychać muzykę, a sieka leci w tle. Posłuchaj sobie remiksów na YT. Gdyby takie coś leciało w Coconie, to nie miałbym nic przeciwko, byśmy się obydwaj bawili i tańczyli. Ja lubię do muzyki tańczyć, a nie do samego tylko rytmu.
Obrazek

usuniety_nr1

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: usuniety_nr1 » 03.10.2017 11:07:19

Hime pisze:Byłem niedawno w ciotonie z bratem mojego chłopka. Gowno tam się zrobiło. Nudno i sztywno, ze aż zasnąłem o 3 nad ranem na tych zespermionych fotelach xD Szfagier pilnował przed niechcianymi gośćmi xD


dlaczego byłeś w klubie z bratem chłopaka?:O ładny? do wzięcia?;c

Awatar użytkownika
Hime
gejowy
gejowy
Posty: 2391
Rejestracja: 22.12.2013 10:54:41

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Hime » 03.10.2017 15:35:04

Hetero
"Im Katherie Pierce. I'm Survivor."

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 21.10.2017 15:47:29

Dzisiaj z moim mężem byliśmy w Coconie. Grał DJ Tom De Sky. Specjalnie zapisałem sobie w kalendarzu jego nazwę, żeby wiedzieć na przyszłość kiedy mam przychodzić do Coconu, a kiedy nie. Jeszcze dobrze nie weszliśmy do środka, a już wiedziałem, że będziemy się dobrze bawić, a jak zobaczyłem DJ'a to na twarzy pojawił się ogromny uśmiech od ucha do ucha. Bo już kiedyś przy tym DJ'y świetnie się bawiliśmy. Z moim mężem szybko wypiliśmy piwo, bo nogi same rwały się do tańca. Było fantastycznie. Cytując najnowszy skecz Mariolki, co testuje leki, "w skali od 1 do 10 :?: KUWA 12." Prawie w ogóle nie schodziliśmy z parkietu od 12 do 3 w nocy. Dwa razy zszedliśmy tylko na siku. Ja bym nawet na to siku nie poszedł, ale mnie tak w pewnym momencie pęcherz ścisnął, że nie mogłem już wytrzymać. Tak zajebistą nutę zadawał DJ. Zapodawał znany albo stary utwór w oryginale i na żywo zapodawał swój własny remix do tego. Po prostu niesamowita bomba. Nie ma sieki, jest melodia, zajebiste znane i stare utwory w nowym prze aranżowanym wykonaniu. Na parkiecie średnia wiekowa jaka panowała to 30+. Na początku było mało dzieciarni. Misiek powiedział, po imprezie, że nie wie skąd w połowie naszej imprezy nagle wyległa dzieciarnia, że skąd oni się wzięli nagle parkiecie. Ja tego nie zauważyłem, bo byłem w tanecznym transie i byłem skupiony na sobie, na moim mężu, rytmie i melodii. W pewnym momencie już nie zwracałem uwagi na ludzi na parkiecie, bo całą reszta się dla mnie już nie liczyła, byłem w "swoim własnym Idaho". Zatraciłem się w tańcu, a tylko jedno piwo za całą imprezę wypiłem. Mój mąż nie ma takiej kondycji na parkiecie jak ja i nie będzie już miał, ze względu na swój wiek oraz problemy z ciśnieniem i sercem. Młode pokolenie nie potrafi już przetańczyć 4-5 godzin na parkiecie na nonstopie tak jak starsi. Ale gdyby nie to jebane ciśnienie to mój mąż dalej by tańczył ze mną, a tak to odpadł po 3 w nocy. Ja bym dalej tańczył do 5-6 rano, bo taka zajebista muzyka leciała. Po 3:30 zmyliśmy się z imprezy bo tak nam spasował autobus nocny. I jak wysiedliśmy z autobusu na naszym podwórku to doszło do tragedii małej. Nie mogłem ustać na nogach. Składałem się jak scyzoryk. Tak mnie kolana, biodra i nogi zaczęły boleć, że ledwo szedłem. Misiek mnie podtrzymywał, chodź jego nogi też bolały. Dystans który pokonujemy spokojnie w 2-3 minuty dzisiaj pokonaliśmy w 20 minut. Pod klatką to już mi tak zimno zrobiło, że przylgnąłem do kaloryfera na klatce. W sypialni to już na kolanach chodziłem i rękami sobie pomagałem by przestawiać nogi. Tak mi odmówiły posłuszeństwa. A dzisiaj rano, czyli 12:00 wstaliśmy z wielkim kacem. Nogi w chodzą do dupy. Ale to jest przyjemny ból po imprezowy. Za godzinę wpada do nas kumpel i znowu będzie fajnie. :D Ale to że nogi mnie tak potwornie bolą, to tylko świadczy o tym, że wyszalałem się niesamowicie na parkiecie. Im bardziej nogi bolą, to znaczy, że większe szaleństwo było na parkiecie.
Teraz już wiem jak ten DJ się nazywa, DJ Tom De Sky, i patrząc na rozkład jazdy Djów w Coconie w przyszłości to będę patrzył kiedy będzie ten właśnie DJ grał. Już sobie kartkę zrobiłem z nazwą tego DJ, żeby wiedzieć kiedy iść do Coconu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Czartogromski
gejlord
gejlord
Posty: 16875
Rejestracja: 08.02.2003 17:05:35
Lokalizacja: Kufszynek

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Czartogromski » 21.10.2017 16:13:03

kotek91 pisze:No wczorajsza noc w Coconie ,chujówka jak sto nieszczęść . Sama dzieciarnia [...]

To dlatego, że ja tam dawno nie byłem :P :mrgreen:
Znośność bytu jest nielekka
Czartogromskie Czytanki 2.0
La Dolce Fiamma
Obrazek

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9418
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: mare » 21.10.2017 16:50:14

marcinekk pisze:Zatraciłem się w tańcu, a tylko jedno piwo za całą imprezę wypiłem.

A dzisiaj rano, czyli 12:00 wstaliśmy z wielkim kacem.


Słaba głowa!!

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 21.10.2017 17:17:54

Owszem tak. Ja po jednym piwie jestem pijany. Nie pija piwa tak jak inni faceci. A odkąd wiem, że jestem chory to już w ogóle jeszcze mniej pije alkoholu. Potrafię się świetnie bawić bez alkoholu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Snape
gejlord
gejlord
Posty: 7492
Rejestracja: 07.07.2009 12:33:59
Lokalizacja: Toruń

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Snape » 22.10.2017 22:17:06

marcinekk pisze:Nogi w chodzą do dupy. Ale to jest przyjemny ból po imprezowy. Za godzinę wpada do nas kumpel i znowu będzie fajnie. .

Ciekawe co tym razem wejdzie do dupy xd

Awatar użytkownika
kotek91
gejowy
gejowy
Posty: 2493
Rejestracja: 01.06.2014 07:41:25
Lokalizacja: Ich wohne hier in einer Traumstadt.
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: kotek91 » 23.10.2017 08:15:52

Oj działo się jak kumpel do nas przyszedł.

usuniety_nr1

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: usuniety_nr1 » 23.10.2017 10:43:00

na dwa baty czy kanapka?

Awatar użytkownika
w300
gejlord
gejlord
Posty: 7666
Rejestracja: 11.03.2009 13:58:34
Lokalizacja: kociewie

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: w300 » 23.10.2017 14:13:03

oral tez był ?
Obrazek

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 23.10.2017 16:31:17

Głodnemu chleb na myśli.
Obrazek

usuniety_nr1

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: usuniety_nr1 » 23.10.2017 17:34:29

nie udawaj marcinku, że nie lubisz

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 13.01.2018 05:05:22

Z moim mężem właśnie wróciliśmy z Coconu. Dzisiaj grał DJ Kodi Baldhead. Tak było napisane na stronie internetowej klubu. Nasz wspólny znajomy, który jest bardziej obeznany w temacie powiedział, że to nie DJ Kodi, ale jakiś inny. Ale nie ważne, mniejsza z tym.
Na samym początku imprezy muza jaka leciała w skali od 1 do 10 to było -1. Potem zrobiło się jakieś 4/10, jak przyszedł nasz wspólny kumpel i popili piwa to zrobiło jakieś 9/10 na 10/10. W pewnym momencie wszystkim tak wszystkim zaszumiało w głowie, że zaczęliśmy szaleć i wygłupiać na parkiecie. No normalnie impreza na 102.
Jeśli chodzi o towarzystwo na parkiecie, to na początku było sporo lesbijek oraz gejów-dzieciaków, ale im później się robiło, tym więcej równolatków pojawiało się na parkiecie. Dzieci poszły spać, to dorośli zaczęli się bawić. W pewnym momencie w klubie pojawiła się perełka, która błyszczała na parkiecie - to nie była drag queen, ale facet przebrany za kobietę. Nie było żadnego kampu, ani kiczu, tylko normalność zwykła. Zajebistą miniówę miał i szpilki.
Suma sumarum dzisiejszego DJ oceniłbym na 9/10.
Obrazek

Awatar użytkownika
marcinekk
Yuno
Yuno
Posty: 20738
Rejestracja: 28.12.2002 21:05:05
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: marcinekk » 10.02.2018 13:55:58

marcinekk pisze:Jennifer Lopez - On The Floor ft. Pitbull

Słucham sobie, tak apropos dzisiejszego wyjścia do Coconu get on the floor i tańczenia całą noc do upadłego. :D


kotek91 pisze:Mi pepsi zawsze pomaga,cola pomaga w rypie na wymioty bynajmniej w moim przypadku. A na kaca pepsi u mnie się sprawdza bo wczoraj tego cukru mi ubyło tyroszkę-nio bo i wódeczka była i piwko więc się nazbierało. Ale warto było impra udana ,wybawiliśmy się ze znajomym na parkiecie.Cocon to fajny klub i nawet czasem śmieszne twinko pokemony tam przychodzą tak przegiętę ,że można się zawsze trochę rozweselić i pośmiać z przegiętych księżniczek :P)


Leo pisze:Przykre jest to pośmianie się.


Z okazji Ostatków oraz tego, że powoli zbliżają się Walentynki, z moim mężem i naszymi znajomi wybraliśmy się do Coconu. I ledwo kupiliśmy piwo, a pojawiła się właśnie taka księżniczka na środku parkietu, ja takie osoby nazywam "Gwiazdami". Leo i to nie jest, że my się z nich wyśmiewamy i krytykujemy, po prostu lubimy na takie osoby patrzeć, podziwiać i równocześnie nazywać różnie, żeby potem było wiadomo, o której osobie z parkietu mówimy. I dzisiaj tego kolesia w wieku lat 15 może 16 ja nazwałem "Gwiazdą". Ładnie był ubrany, fajnie się ruszał i w ogóle, ale nie w takt muzyki. On był w ogóle, totalnie, poza muzyką. Pierwszy raz w życiu spotkałem pasywa bez wyczucia rytmu. On sobie, muzyka sobie. Ja myślałem, że kotek91 jest najgorzej tańczącą osobą na świecie, a Gwiazda pobiła go tysiąckrotnie. Niebo, a ziemia. Ja wybaczyłem swojemu mężowi, że nie ma wyczucia rytmu, bo jest typowym aktywem, a oni najczęściej tak mają. Chociaż dzisiaj znajomi, byli zdziwieni i zadawali mi pytania skąd mój mąż nagle umie tańczyć. Ja powiedziałem, że wyćwiczyłem go i ma już jakieś pojęcie rytmu. Pojawiały się asynchrony, ale mój mąż ku wielkiemu zdziwieniu naszych znajomych i mojego, dotrzymywał rytmu. A w pewnym momencie, poleciała taka stara, fajna piosenka, o miłości, gdzie normalnie jest wolna, a dj ją zremiksował i trochę przyspieszył, przytuliłem się do mojego Misia i zaczęliśmy synchronicznie tańczyć. Podobnoż, bo ja tego nie widziałem, ale wyczułem przestrzeń wolną wokół nas, podczas tańczenia, że osoby wokół nas przystanęły i zaczęły się na nas patrzeć, jak my tańczymy. To był najlepszy moment z moim na parkiecie. Piosenka znana, stara, ale nie mogę sobie za cholerę przypomnieć wykonawcy oraz tytułu.
Jeśli chodzi o muzykę to w skali od 0 do 10 ja oceniłem na 4, a kotek91 na 3,5. Ale dzięki naszym znajomym, a było ich dzisiaj sporo, wybawiliśmy się niesamowicie, mimo, że o 3 nad ranem poszliśmy już do domu. Nogi oczywiście nas bolą, tradycyjnie, no i jest kacyk. :D
A wracając do naszej "Gwiazdy", której muzyka, w ogóle nie przeszkadzała podczas tańca, na początku sam pląsał na parkiecie, ale potem dołączał, raz do chłopaków, raz do dziewczyn, próbując z nimi "tańczyć", ale to troszeczkę nie wychodziło, bo zaczynali się w pewnym momencie obijać o siebie i tamte osoby wycofywały się z tańczenia z Gwiazdą. W pewnym momencie, to trochę szkoda mi się tego kolesia zrobiło, bo widać, że zaczął podrywać, innych kolesi, nienachalnie, ale niestety bezskutecznie, kolesie go olewali, i zacząłem mu kibicować. Jak mi gdzieś zniknął z oczy, to pytałem się mojego, albo znajomych "Gdzie "Gwiazda" jest?", i obserwowaliśmy, co robi i czy mu się udaje wyrwać kogoś, ale niestety bezskutecznie. A potem nasza Gwiazda, ku zdziwieniu wszystkich, zaczął tańczyć przy DJ'u. A gdzie jest najlepszy widok w Coconie, gdzie wszystko widać, z każdej strony sali :?: Tuż obok didżejki (czyli mam na myśli "schron", gdzie znajduje się konsola DJ'ska z tymi wszystkimi suwakami, pokrętłami, laptopami dwoma itd), ja w pewnym momencie zamarłem i sobie pomyślałem, chłopie gdzieś ty zaczął pląsać, teraz wszyscy w klubie będą się z ciebie śmiać i podśmiechiwajki robić. Jak wyszliśmy z klubu, to jeden ze znajomych powiedział, że on nie widzi, tego że źle tańczy, że on jest przeświadczony że tańczy najlepiej ze wszystkich, a jeszcze ktoś powiedział, że Gwiazda była na haju, bo przyjrzała się jego oczom. Ja tam nie wiem. Dla mnie był "Gwiazdą" tej imprezy w pozytywny znaczeniu, był taką Ekspresją Wieczoru.

Leo pisze:Przykre jest to pośmianie się.


My z księżniczek i gwiazd się nie śmiejemy, tylko przy ich obecności lepiej się bawimy i czujemy na parkiecie. Jak "takich" osób nie ma na imprezie, to jest drętwo, a jak się pojawią, nawet obce osoby, nieznane totalnie, to pojawia się ten czar i atmosfera na parkiecie, którą uwielbiamy. Te księżniczki, które opisał mój mąż, albo moje gwiazdy, są duszą parkietu, bez nich nie ma dobrej imprezy.
Obrazek

Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 28662
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Re: Cocon w Krakowie.

Postautor: Nathi » 10.02.2018 15:12:10

Niedługo odwiedzę ten przybytek rozpusty :gay:
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿


Wróć do „2.12. Clubbing”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość