Przemyślenia antykapitalistyczne i alterglobalistyczne.

Komentujemy bieżące wydarzenia z kraju i ze świata.
Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9478
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 29.05.2015 20:26:53

Helena pracowała w hipermarkecie za 5,50 zł za godzinę. Katarzyna sprzedaje w sklepie odzieżowym. Zarabia 4 zł na godzinę. To jeszcze nic. W Łodzi za wykładanie towaru jedna z firm oferowała 1 zł za godzinę… brutto.


http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel ... ace/qxfggt

No ja się nie dziwię, że ludzie głosują na Dudę. Co ma do zaoferowania PO?

Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 29218
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Postautor: Nathi » 29.05.2015 22:33:49

W jednym barze mlecznym w BDG panią właściciel płacił za 8 godzin pracy 25 zł na czarno.
Taki Kukiz obiecuje wszystkim 2 tys. podwyżki :P
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9478
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 05.07.2015 21:30:39

Jestem pozytywnie podekscytowany wynikiem referendum w Grecji! Trzymam kciuki i mam nadzieję, że ostateczna przewaga «Nie» będzie jeszcze większa :)

Timtam

Postautor: Timtam » 05.07.2015 21:54:03

no tak, ok, ale jak ktokolwiek wyobraża sobie grecję bez dotacji? od ponad 30 lat żyli na kredyt, trwonili ile się dało, a teraz chcą lekkim chujem powrotu do tego co było, ale nie będzie tego co było, bo oni są rozpieszczeni jak dziadowski bicz, a teraz wymyślili sobie szantażyk bo europa ma więcej do stracenia
gówno, pomaga sie tym którzy tego chcą

Awatar użytkownika
kaylan
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3268
Rejestracja: 29.10.2013 22:43:39
Lokalizacja: Krk

Postautor: kaylan » 05.07.2015 21:54:08

Warto przytoczyć jeden komentarz
W Grecji umiera populizm, nadmierny socjalizm, rozdawnictwo polityków i zdolność do kreatywnego obchodzenia fiskusa przez Greków.

Przypomnę, w 2011 roku pisałem (za Der Spiegel):
Tymczasem w Grecji:
- Bruksela zapytała Grecję, jak to możliwe, że ma aż 11 tysięcy osób żyjących ponad 100 lat. Grecy sprawdzili. Okazało się, że takich osób jest 800. Reszta nie żyje, ale rodzina nie zgłaszała zgonu i pobierała emeryturę, rentę. Straty greckiego budżetu na tym procederze to około 8 mld euro.

- W dzielnicy Ekali na przedmieściach Aten w zeznaniach podatkowych ujawniono 324 baseny. Gdy rząd ogłosił, że będzie z satelity sprawdzał, kto ma basen, w sklepach zabrakło siatki maskującej. Okazało się, że w Ekali jest 16 974 baseny.
W Grecji płaci się podatek od luksusu, m.in od basenów czy jachtów.

- Choć Jezioro Kopais zostało osuszone w 1957 roku (54 lata temu), 30 urzędników w pełnym wymiarze czasu pracy w dalszym ciągu zarządza całą "akcją".

- Wstępne wyniki wewnętrznej kontroli w Ministerstwie Finansów pokazały, że w samym ministerstwie 234 urzędników nie złożyło deklaracji podatkowych za poprzedni rok. A 20 dyrektorów urzędów skarbowych zostało zwolnionych, gdy okazało się, że w ich regionach ludzie masowo nie płacą podatków.

- Nieustannie działa powołane przez rząd grecki biuro zajmujące się promocją Salonik, jako europejskiego miasta kultury w... 1997 roku.

- Państwo wypłaca do pensji tzw. dodatek małżeński w wysokości 10% podstawowego wynagrodzenia. Dodatek ten otrzymują obydwoje małżonkowie każdy u swojego pracodawcy. Prawo do dodatku małżeńskiego mają też wdowy, wdowcy oraz osoby rozwiedzione.

- Państwo wypłaca tzw. dodatek komputerowy – 15 proc. podstawowego wynagrodzenia dla osób, które przez większość dnia wykonują obowiązki przy komputerze.

- Państwo wypłaca tzw. dodatek za znajomość języka obcego - 10 proc. podstawowego wynagrodzenia. Przysługuje wszystkim tym, którzy władają w mowie przynajmniej jednym językiem obcym (nie jest wymagane świadectwo, zaświadczenie itp.).

- Kwota wolna od podatku to 12 000 Euro (47 520 zł). W Polsce wynosi ona 3 091 zł. W Niemczech - 8 004 Euro (31 695 zł). W Wielkiej Brytanii 6 474 Funtów (28 231 zł). We Francji 5 875 Euro (23 265). W Hiszpanii 5 050 Euro (19 998 zł). W Czechach 23 640 CZK (3 782 zł).

- Nauczyciele i rodzice są oburzeni tym, że w tym roku muszą kupić dzieciom do szkoły książki. Do tej pory robiło to państwo (samorząd). Rodzice podkreślali, że to niedopuszczalne by płacić za książki w szkole publicznej.

- Mimo, że Grecja ma jedną z największych administracji w Europie, grecka konstytucja zakazuje zwolnić raz zatrudnionego greckiego urzędnika publicznego. Konstytucja gwarantuje mu dożywotnio etat (art 103, pkt. 4 konstytucji).
EBC, KE, IMF żądają zwolnienia 30 000 urzędników. Grecki rząd odpowiedział, że zabrania mu tego konstytucja. Zaproponował przeniesienie ich do "rezerwy" płacąc im "tylko" 60% wynagrodzenia.

Prezentacja z Konferencji "Konsument, przedsiębiorstwo, gospodarka światowa", Uniwersytet Wrocławski, 2011:
http://mundry.prawo.uni.wroc.pl/EFSF.A4.pdf

z notki

Mam nadzieje że to przyspieszy nieodwołane czyli wyjście Grecji z euro, wybrali populistów pomstujących na urealnienie PKB(bo w końcu gdy pożyczali na potęgę i wydawali ponad stan na głupoty to PKB mieli większe, równie dobrze ktoś może narzekać że wydaje mniej niż wtedy gdy pożyczył kilkaset tysięcy i wybudował sobie basen pod domem, niż wtedy gdy trzeba spłacać). Wieczne dopłacanie do Grecji do policzek i ogromny demotywator dla Irlandii i innych krajów, którzy dzięki wyrzeczeniom wyszli z kryzysu po 2008 roku. Jeżeli nie wprowadzą odpowiedzialności za swoje decyzje to Europa nie przetrwa, bo bardziej się będzie opłacało szastać nie swoimi pieniędzmi niż racjonalnie gospodarować.

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9478
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 05.07.2015 23:47:43

Co do zasady to się z Wami, koledzy, zgadzam, sam wydaję mniej niż zarabiam, żyję oszczędnie. Ale weźmy pod uwagę, że BANKI dostały miliardy euro bez mrugnięcia ni mruknięcia:

Lehman Borthers - too big to fail...

W hiszpańskie banki wpompowano 100 mld euro!! Miała to być pożyczka, a tydzień temu jakiś tam przewodniczący jakiejś tam komisji oświadczył, że 75% tych pieniędzy jest nie do odzyskania.

Ten kryzys ma również aspekt humanitarny, bogate kraje północy, latami bogacące się na nierozsądnym (nie tylko Grecy głupio brali, ktoś im te pieniądze dał) pożyczaniu pieniędzy, teraz wykazują się OKRUCIEŃSTWEM, skazując Grecję na miliony ludzi bez środków do życia, bez prawa do opieki zdrowotnej. To się dzieje w Europie? Ja takiej Europy nie chcę.

Nie oszukujmy się: tutaj też stosuje się —tak dobrze znaną z forum— podwójną miarkę. Dla finansjery wszystko, dla ludzi nic.

Podsumowując: (i) gdyby dla wszystkich (również dla banków) były takie same reguły, to ja bym może mniej gorąco popierał Syritzę; (ii) zachowanie Merkel i spółki jest nieludzkie, a ja jestem ludzki.

Awatar użytkownika
Yoda
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4439
Rejestracja: 28.11.2010 22:44:36
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Yoda » 14.07.2015 19:36:13

A propos Grecji:

JAN SOWA – SCHADENFREUDE ALBO KONIEC PEWNEGO ZŁUDZENIA

Niemcy wraz z kilkoma wspierającymi je krajami z Północy i Wschodu Europy podjęły próbę nie tylko reaktywacji owego haniebnego zwyczaju, ale również podniesienia go na nowy poziom: zepchnięcia całego, suwerennego kraju do roli niewolnika w związku z niespłacalnością długu, jaki na nim ciąży.

Dajcie mi kontrolę nad pieniędzmi jakiegokolwiek kraju, a nie będzie mieć dla mnie znaczenia, kto stanowi jego prawa.
Mayer Amschel Bauer Rothschild

Wiemy z historii, że istnieje wiele sposobów na to, aby zostać niewolnikiem. Można się w niewoli urodzić, można zostać do niej sprzedanym jako jeniec wojenny lub bezpośrednio zakutym w kajdany przez zwycięską armię, można zostać zepchniętym do stanu niewoli przez elity swojego własnego społeczeństwa, jak miało to miejsce z chłopami w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Istnieje wreszcie coś takiego jak niewolnictwo za długi. Było znane od czasów starożytności, chociaż jedna z ważnych reform Solona z przełomu VI i VIII wieku p.n.e. polegała na zakazie używania samego siebie jako zastawu i kończyła tym samym z praktyką zniewalania za długi. Gdyby ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, że żyjemy w czasach reakcji, ostatni weekend udowodnił to ponad wszelką wątpliwość: Niemcy wraz z kilkoma wspierającymi je krajami z Północy i Wschodu Europy podjęły próbę nie tylko reaktywacji owego haniebnego zwyczaju, ale również podniesienia go na nowy poziom: zepchnięcia całego, suwerennego kraju do roli niewolnika w związku z niespłacalnością długu, jaki na nim ciąży. Nie całkiem się to udało. Wstępne pomysły Niemiec zakładały nałożenie na Grecję obowiązku przyjęcia w instytucjach rządowych specjalnych doradców UE monitorujących i opiniujących (z prawem veta) działania podejmowane przez grecki rząd, konsultowania z Eurogrupą nowych praw i transferu majątku narodowego wartego 50 miliardów euro do zewnętrznej instytucji z siedzibą w Luksemburgu, która sprzedawałaby go zgodnie z własną wolą, aby uzyskać pieniądze na spłatę greckiego zadłużenia. (Jak się szybko okazało owa organizacja – Institute for Growth – pozostaje pod kontrolą niemieckiej firmy, której szefem rady nadzorczej jest… Wolfgang Schäuble, Minister Finansów Niemiec). I tak zobowiązania, które propozycja – jak na razie – Eurogrupy przewiduje dla Grecji, sprowadzają się do niewolnictwa za długi, de facto oddając zewnętrznym siłom, głównie rządowi Angeli Merkel, kontrolę nad władzą
ustawodawczą i wykonawczą Grecji.
(...)


Timtam

Postautor: Timtam » 14.07.2015 19:47:01

irlandia, hiszpania, włochy, kraje bałtyckie, a nawet my trzymani za ryj przez balcerowicza niewolnikami nie staliśmy się
wszystkie te państwa chciały, instynktownie władze dawały tym kto je mógł uratować, wyrzekały się wielu rzeczy, nie dały się utopić
grecy jak masochiści świadomie od wielu lat mając gdzieś swoje państwo brnęli ku niewolnictwu
kij im w oko

Awatar użytkownika
Yoda
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4439
Rejestracja: 28.11.2010 22:44:36
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Yoda » 06.08.2015 22:46:49

Tym razem z Nowego Obywatela co nieco o edukacji:

O korzyściach z wykształcenia

Szkoła oraz wykształcenie uległy w XX wieku kilku znaczącym przemianom. Przez długi okres wykształcenie wyższe było przeznaczone tylko dla garstki uprzywilejowanych osób i miało charakter elitarny – tak było w Europie aż do II wojny światowej. Dopiero po niej w szeregu państw doszło do gwałtownej fali demokratyzacji wykształcenia, która poszerzyła grupę absolwentów o przedstawicieli nie tylko średnich, lecz także niższych warstw społecznych.

Dotkliwym skutkiem demokratyzacji (a pod pewnym względem wręcz umasowienia) szkolnictwa wyższego stała się swoista inflacja dyplomów oraz obniżenie praktycznego znaczenia wykształcenia. Wymogiem stały się coraz dłuższe studia, które kończono po to, by móc wykonywać pracę, jaką jeszcze w poprzednim pokoleniu można było zdobyć także z wykształceniem niższym niż uniwersyteckie.

Nas to dopiero czeka, lecz w krajach najbardziej gospodarczo rozwiniętych już od lat 70. XX wieku szkoła przestała odgrywać rolę biletu do windy, która wywoziła poprzednie pokolenia na coraz wyższe piętra drabiny społecznej. Przeciwnie, często podjęcie studiów sprawiało jedynie wrażenie wymuszonej strategii, swoistej polisy ubezpieczeniowej mającej zapobiec zejściu przez młodą osobę poniżej poziomu jakości życia jej rodziców.

Dlaczego tak bardzo propagujemy społeczeństwo wiedzy, skoro szkoła już dawno nie jest jej świątynią? Co więcej, traci ona funkcję windy umożliwiającej awans społeczny, a w krajach z największą liczbą studentów często nie pełni nawet roli ubezpieczenia dochodów i pozycji osiągniętej przez poprzednie pokolenie.

(...)

Zwiększenie podaży studentów na uczelniach prowadzi do obniżenia poziomu nauczania. Nauczyciele są przeciążeni kształceniem tych, o których z góry zakładają, że ostatecznie i tak nie będą pracowali w studiowanym zawodzie, a tym bardziej nie podejmą działalności naukowej. Czas wolny, pozostały po tak beznadziejnej pracy, wykładowcy muszą przeznaczyć na pracę biurową, której przybywa z każdym kolejnym programem komputerowym mającym ją rzekomo ułatwić. Resztę czasu poświęcają na pozyskiwanie funduszy, czyli pisanie nowych projektów i wniosków o granty. Wciąż muszą więc wybierać pomiędzy tematami, którymi chcieliby się zająć w ramach własnej specjalności i które uznają za użyteczne i budujące, a tematami, które uznają za przydatne przy pozyskiwaniu niezbędnych środków finansowych.

Muszą też dokładać coraz większych starań, ponieważ są oceniani na podstawie kryteriów powiązanych nie tyle z nauką, co z „chodliwością” uczelni. Liessmann stwierdza, że współcześnie do kariery profesora o wiele bardziej nadaje się średnio obyty księgowy niż prawdziwy naukowiec, a co dopiero filozof. Zwraca uwagę na karierę akademicką Kanta i pokazuje, że we współczesnym świecie akademickim taki dziwak nie miałby szans, ucieleśniał bowiem wszystko to, co jest solą w oku uniwersyteckich menedżerów ds. jakości.
(...)

Awatar użytkownika
Robespierre
Araneus Rex
Araneus Rex
Posty: 5626
Rejestracja: 11.04.2012 03:55:09
Lokalizacja: Z bezludnej wyspy.

Postautor: Robespierre » 18.01.2016 05:54:10

Polską lewicą (tą prawdziwą) jak co roku wstrząsnęła gorąca dyskusja na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Dyskusja ta na lewicy - w odróżnieniu od kretyńskich przekrzykiwanek między liberalnymi zwolennikami charytatywy świeckiej a tradycjonalistycznymi zwolennikami charytatywy kościelnej - choć żywiołowa, jest też bardzo rzeczowa i nie ogranicza się do wylewania pomyj. Dotyka ważnych kwestii, jak stan służby zdrowia, jej efektywność w Polsce, poziom dofinansowania, generalny stan państwa, czy zasadność wspierania inicjatyw charytatywnych jako takich.

Właśnie na profilu Facebookowym portalu ST znalazłem coś, co mnie uderzyło. Wiem już, co zrobię za rok, w ramach protestu:

SocjalizmTeraz! pisze:SZOK:

Zamiast na WOŚP – darowizna na NFZ

10 stycznia 2016 na rachunek bankowy Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia przelałem darowiznę pieniężną 15 zł.

Prawdopodobnie była to pierwsza w historii darowizna pieniężna na NFZ. Od co najmniej 2007 roku NFZ w swoich sprawozdaniach nie zawiera pozycji darowizny środków pieniężnych. Otrzymywał darowizny w postaci środków trwałych lub obrotowych, ale nie wyszczególniał darowizn pieniężnych.

Oczywiście zanim wykonałem darowiznę upewniłem się czy takie coś przejdzie, czy aby nie dostanę zwrotu. Telefon do centrali skutkuje odpowiedzią: „Jeżeli sobie pan nie kpi, to najlepiej do oddziału właściwego ze względu na Pana zamieszkanie.”

Dzwonię więc do Lubuskiego Oddziału Wojewódzkiego w Zielonej Górze, jako najbliższego i odpowiedniego ze względu na właściwość terytorialną. Tam robi się mała konsternacja, bo nikt nigdy o coś takiego nie pytał. Najpierw jestem kierowany do działu dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych, ale i tam nie wiedzą, odsyłają aż do dyrektora finansowego. W tej chwili zaznaczyłem, że chodzi wyłącznie o darowiznę symboliczną, wedle moich skromnych możliwości.

Dyrektor finansowy akurat nie miał wolnej chwili, ale sekretariat obiecał że oddzwonią. Po godzinie rzeczywiście oddzwaniają z wieścią, że dyrektor finansowy ma dzisiaj napięty dzień i wciąż nie znalazł chwili, ale na razie mogę porozmawiać z jakimś naczelnikiem od finansów.

Ów naczelnik powiedział, że aż się musieli upewnić w ustawie, czy darowizna pieniężna jest możliwa. W Ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych rzeczywiście jest zapis, że przychodami Narodowego Funduszu Zdrowia mogą być darowizny. Naczelnik potwierdził, że darowizna zostanie więc prawidłowo zaksięgowana, a nie zwrócona. Prosił jedynie o zaznaczenie w tytule przelewu, że to darowizna, bo mają tylko jeden rachunek i są na nim wszystkie wpływy.

Poczekałem do finału WOŚP i na przekór Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy zrobiłem darowiznę na NFZ, co dokumentuję potwierdzeniem przelewu.

Warto zaznaczyć przy tym, że koszty funkcjonowania Narodowego Funduszu Zdrowia nie przekraczają 1,5% obracanej przez NFZ kwoty. Twierdzenie że NFZ przejada mnóstwo środków służby zdrowia jest więc nieprawdą. Cała reszta, czyli 98,5%, jest kierowana na pokrycie kosztów świadczeń opieki zdrowotnej lub kosztów realizacji zadań zespołów ratownictwa medycznego. Jest to kolejny kamyczek do ogródka WOŚP, której koszty stanowią prawie 8,5% zbieranej kwoty, mimo że opiera się na wolontariacie.

Darowizna na NFZ pokazuje, że można pomóc bezpośrednio państwu, a nie przez WOŚP, która jest jakby prywatnym pośrednikiem.
Maximilien de Robespierre pisze:Ukarać oprawców ludzkości jest łaską, wybaczyć im byłoby okrucieństwem

Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 29218
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Postautor: Nathi » 18.01.2016 09:11:36

Ja nie wiem czy się odnajdziesz w nowej rzeczywistości forumowej... No tak bez linka do youtuba jakoś dziwnie :lol:
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿

Awatar użytkownika
Robespierre
Araneus Rex
Araneus Rex
Posty: 5626
Rejestracja: 11.04.2012 03:55:09
Lokalizacja: Z bezludnej wyspy.

Postautor: Robespierre » 18.01.2016 09:25:22

Nathi.

Jeśli antyklerykalny gej, marksista, feminista, do tego pra pra prawnuk oficera armii zaborczej rosyjskiego cara, odnajduje się jakoś we współczesnej Polsce, to o co Ty się mię tutaj zapytujesz? :)
Maximilien de Robespierre pisze:Ukarać oprawców ludzkości jest łaską, wybaczyć im byłoby okrucieństwem

Awatar użytkownika
Nathi
Księżniczka
Księżniczka
Posty: 29218
Rejestracja: 12.12.2013 19:37:52
Lokalizacja: Zamek króla.

Postautor: Nathi » 18.01.2016 09:42:33

Tylko nie wklejaj golasów :p
Obrazek ✿ ✿ ✿ Natalka je bent mooi ✿ ✿ ✿

Awatar użytkownika
Robespierre
Araneus Rex
Araneus Rex
Posty: 5626
Rejestracja: 11.04.2012 03:55:09
Lokalizacja: Z bezludnej wyspy.

Postautor: Robespierre » 18.01.2016 09:50:44

Golasów?

Kiedy ja przez sześć lat forumowania zamieściłem tutaj jakąś nagość?
Maximilien de Robespierre pisze:Ukarać oprawców ludzkości jest łaską, wybaczyć im byłoby okrucieństwem

Awatar użytkownika
palsecam
Zbanowany
Zbanowany
Posty: 5634
Rejestracja: 25.11.2012 22:32:50
Lokalizacja: ...

Postautor: palsecam » 18.01.2016 14:59:37

Lewica ramię w ramię z pissem przeciwko WOŚP, świat się kończy xD
Lewica niewątpliwie ma poważniejsze argumenty, choć chciałbym wiedzieć skąd te dane o 98,5% funduszy przeznaczanych na działalność pod tytułem
pokrycie kosztów świadczeń opieki zdrowotnej lub kosztów realizacji zadań zespołów ratownictwa medycznego.
.

Jest to kolejny kamyczek do ogródka WOŚP, której koszty stanowią prawie 8,5% zbieranej kwoty, mimo że opiera się na wolontariacie.
Ale to i tak dobrze, większość fundacji stanowi sposób na życie swoich założycieli, więc 8,5%, w które zapewne wlicza się też organizacja imprez, w tym Woodstock'u to nie jest jakiś strasznie wielki odsetek. Wpłacę 10 PLN, z tego ponad 9 idzie na sprzęt, moim zdaniem dobry deal, tym bardziej, że nikt Owsiaka do tego nie zmusza.

Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
gejlord
gejlord
Posty: 11837
Rejestracja: 11.10.2011 23:24:08
Lokalizacja: Lublin

Postautor: uzytkownik_konta » 18.01.2016 16:36:04

palsecam pisze:Lewica ramię w ramię z pissem przeciwko WOŚP, świat się kończy xD

Tu nie chodzi nawet o to, że lewica jest przeciwko. Powiedziałbym raczej, że oszołomy z całego spektrum, od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy, są przeciwko. To już nie jest kwestia ideologii, tylko równowagi psychicznej.

Awatar użytkownika
Robespierre
Araneus Rex
Araneus Rex
Posty: 5626
Rejestracja: 11.04.2012 03:55:09
Lokalizacja: Z bezludnej wyspy.

Postautor: Robespierre » 18.01.2016 23:20:13

Oszołomami bym raczej nazwał tych, którzy kłócą się jak wyżej zauważyłem, o to czy bezradność państwową zaleczać dokarmiając Kościół, czy urządzając orgiastyczne happeningi. Dla lewicy ta dyskusja jest bzdurna i śmieszna. W oparach absurdu skąpana jest większość mainstreamowych głosów na temat WOSP. Nie o to powinno chodzić, czy Owsiak jest aniołem, bądź sługą szatana, tylko o to, jak skutecznie radzić sobie z rozwiązywaniem wyzwań i problemów społecznych. I jakie ten wybór niesie ze sobą konsekwencje.

Kolega palsecam pierwszy raz się zetknął z informacją o tym, że NFZ jest najbardziej efektywną ekonomicznie instytucją z zakresu służby zdrowia w Europie? No i to jest właśnie największy problem generowany przez charytatywę jako taką - masowe kształtowanie fałszywych wyobrażeń. Niezależnie, czy mowa o Charitas czy WOŚP.
Maximilien de Robespierre pisze:Ukarać oprawców ludzkości jest łaską, wybaczyć im byłoby okrucieństwem

Awatar użytkownika
uzytkownik_konta
gejlord
gejlord
Posty: 11837
Rejestracja: 11.10.2011 23:24:08
Lokalizacja: Lublin

Postautor: uzytkownik_konta » 19.01.2016 00:22:26

Ale zanim wy znowu zaczniecie...
    a) ....ratować świat przed fałszywymi wyobrażeniami oraz kierować uwagę na rozwiązywanie ogólnych palących kwestii społecznych...
    b) ...wspierać PiS...
...to zastanówcie się, czy:
    a) ...dezawuowanie leczenia objawowego na pewno jest odpowiednim postępowaniem w obliczu konieczności wdrożenia nieuniknionych acz z pewnością nie natychmiastowych poprawek systemowych?
    b) ...w imię ułatwienia docierania do społeczeństwa z palącymi problemami służby zdrowia (a więc m.in. sprawienia, żeby okazjonalna dobroczynność ich "nie przesłaniała" - w co i tak powątpiewam) warto jest ryzykować wywołaniem "twardych" efektów ubocznych?
    c) ...powyższe warte jest także ogólnego wpisywania się w PiSowską narrację?

Dodatkowo, do JdR można skierować jeszcze jedno pytanie - sam chętnie poznam odpowiedź. A zatem: co by na to wszystko powiedział Lew Trocki?

Awatar użytkownika
Robespierre
Araneus Rex
Araneus Rex
Posty: 5626
Rejestracja: 11.04.2012 03:55:09
Lokalizacja: Z bezludnej wyspy.

Postautor: Robespierre » 19.01.2016 13:07:13

Na ile poprawnie zidentyfikowałem zbiorowego adresata tej wypowiedzi - owo "wy"- jako wszystkich, którzy są w polskiej polityce na lewo od Zjednoczonych Liberałów, na tyle mogę chyba odpowiedzieć bez większego zawahania, że jednym z "naszych" absolutnych priorytetów jest dowieść, iż polska polityka nie musi kręcić się wokół PiS'u. Bycia PiS'em, niebycia PiS'em, wspierania PiS'u nie wspierania PiS'u. Inaczej niż to jest u Was. Bo to czcze, nudne i niefunkcjonalne. Jest dobrym pomysłem dla kogoś, kto nie potrafi znaleźć lepszego uzasadnienia własnego zaangażowania.

Pierwotnie planowałem w odpowiedzi najpierw wkleić fragmenty własnych dyskusji z Fb, bo niespecjalnie chce mi się redagować nową w temacie, w którym dopiero co się wypowiadałem, a następnie zaprezentować dylematy lewej strony internetów... W trakcje przygotowania zauważyłem jednak, że za dużo bym powtórzył. Zacznę więc nie od swoich słów, a o tego jak generalnie wygląda ta dyskusja z udziałem rzekomych "oszołomów" (przy czym prezentuję różne głosy):

Nowy Obywatel pisze:Piotr Wójcik: Niełatwo być biednym

(...)

Bez wątpienia ten sposób myślenia, przyjęty przez większość społeczeństwa, jest wynikiem wytrwałej pracy grup homogenicznych nad lasowaniem mózgów. W ich interesie leży rozpropagowanie przeświadczenia, że to właśnie życiowa zaradność jest jedynym kluczem do sukcesu. Grupy te mają na podorędziu wielu pożytecznych idiotów w rodzaju Jurka Owsiaka czy „księdza” $tryczka, którzy z uśmiechem na ustach zawsze są gotowi do przeprowadzenia z rozmachem szeroko zakrojonej akcji koncesjonowanego miłosierdzia. Do dyspozycji mają też tabuny sportowców, aktorów i innych celebrytów, pierwszych do lansowania się w świetle kamer i masturbowania swojego ego cierpliwym wyciąganiem tych mniej umiejętnych Polaków z dołka, w jaki sami się przecież wpakowali swoim lekkomyślnym zachowaniem.

(...)

Trybuna.eu pisze:Cezary Górecki: Owsiak – uosobienie etosu lewicy

Andrzej Mencwel, w niegdysiejszym wywiadzie dla „Przeglądu”, wyraził pogląd, iż Owsiak, chcąc tego, czy nie, jest uosobieniem etosu lewicy: Etos lewicy w pierwszym, podstawowym znaczeniu jest etosem emancypacji. To znaczy wybijania się na własną podmiotowość, czyli sprawczość. (...) Istotą etosu lewicy jest oddolna samoorganizacja nakierowana na rozwiązanie określonych braków, niedoskonałości

(...)

W tych wszystkich zarzutach stawianych Orkiestrze i jej projektom nie chodzi w pierwszym rzędzie ani o rzekomy permisywizm (Róbta co chceta), ani hedonizm (Przystanek Woodstock), ani niejasności fakturowe i firmy Owsiaka; chodzi o inność której prawica nienawidzi. W języku prawicowym prefiguracjami inności są m. in.: Żydzi, komuniści, pedały, lewacy. Jest i Owsiak stanowiący w tym gronie – jako podmiot zindywidualizowany – przypadek osobny. Wziąwszy pod uwagę to wszystko, na miejscu Pana Jerzego nie gotowałbym się na konferencjach prasowych a po prostu pewne zjawiska olał i robił nadal swoje.

Piotr Ciszewski: Wielka Orkiestra Marketingowej Pomocy

Od kilku lat postępuje komercjalizacja WOŚP. Politycy, samorządy czy prywatni sponsorzy reklamują się przy okazji tego wydarzenia. Sieć telefonii komórkowej PLAY została jednym z głównych sponsorów Orkiestry. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jedno „ale”. Właścicielem tej sieci jest grupa kapitałowa, która za pośrednictwem zarejestrowanej na Cyprze spółki transferuje zyski za granicę. Jeden dzień w roku PLAY oddaje to, co przez 364 dni odebrało budżetowi państwa. Nie jest to bowiem żadna „optymalizacja”, jak nazywają unikanie opodatkowania kapitaliści, lecz pozbawianie społeczeństwa usług finansowanych z budżetu państwa, w tym opieki medycznej. Chodzi tu o kwoty o wiele wyższe, niż zebrane przez WOŚP. Gdyby uszczelnić system podatkowy, na pewno dałoby to służbie zdrowia kwoty większe, niż wpłacone przez PLAY za pośrednictwem Jurka Owsiaka. Warto więc, aby politycy tak chętnie wspierający Orkiestrę, z prezydentem Komorowskim na czele, zajęli się opracowaniem prawa uniemożliwiającego lub bardzo utrudniającego „optymalizację” podatkową. Być może wówczas pieniądze na sprzęt kupowany przez WOŚP dla szpitali znalazłyby się w budżecie państwa. To oczywiście trudniejsze, niż pokazanie się okazjonalnie z przyczepionym serduszkiem, ale także o wiele bardziej pożyteczne.

Akcja przedstawiana jest jako największy taki zryw i wyraz skuteczności działalności charytatywnej. Rzeczywiście, suma ponad 36 milionów złotych wygląda na imponującą. Po przeliczeniu wszystkich funduszy zapewne wzrośnie do ponad 50 milionów (w zeszłym roku zebrano nieco ponad 54 miliony złotych). Operując tymi kwotami można zawrócić w głowie przeciętnemu Kowalskiemu, który uzna, że państwo jest niepotrzebne, skoro mamy Owsiaka. W dodatku sam dobroczyńca, wcześniej odżegnujący się od podobnych poglądów, coraz bardziej zdaje się akceptować komercjalizację i prywatyzację. Przed tegorocznym finałem stwierdził wprost, że służbie zdrowia przydałby się plan Balcerowicza, „taki który nas pobolał, poszczypał, ale doprowadził gospodarkę do miejsca, w którym jest teraz”. Owsiak akceptuje więc propagandę sukcesu mówiącą, iż w Polsce dzięki Balcerowiczowi jest „normalnie”, a komercjalizacja jest wprowadzaniem „normalności”. Żyje także najwyraźniej w świecie, w którym nie istnieje bieda ani wykluczenie społeczne, a kontakty utrzymuje się z przedstawicielami elitarnego salonu. Polska już obecnie ma jedne z najniższych wydatków na służbę zdrowia wśród krajów OECD. „Plan Balcerowicza” proponowany przez Owsiaka oznaczałby ich dalsze cięcie, czyli całkowite pozbawienie osób niezasobnych prawa do ochrony zdrowia. Ze sprzętu zakupionego ze zbiórki WOŚP nie mogłyby więc skorzystać biedne rodziny z dziećmi czy żyjący na granicy biedy emeryci.

(...)

Innym problemem jest tematyka wszelkich zbiórek. Muszą być medialne, więc WOŚP zawsze będzie zbierać pieniądze na dzieci czy na seniorów, ale nie na leczenie mniej powszechnych chorób, dotykających na przykład ludzi w sile wieku. Na te cele nie zebrano by bowiem tak wielu pieniędzy, trudniej przedstawić je w mediach, a w społeczeństwie panuje przekonanie, że po ukończeniu 18. roku życia potrzeby osoby biednej czy chorej powinny się radykalnie zmniejszać.

(...)

Lewica.pl pisze:Łukasz Foltyn WOŚP- czyli mit i fikcja solidaryzmu społecznego

(...)

Innym mitem związanym z WOŚP jest „niezwykła, niespotykana nigdzie indziej ofiarność polskiego społeczeństwa”. WOŚP zbiera co roku, zaokrąglając, ok. 60 mln zł. W Polsce dorosłych ludzi jest 30 mln. Daje to więc ok. 2 złote datku na osobę. Raz w roku. Czy to można nazwać „wielką ofiarnością”? Poza tym wrzucenie monety do puszki nie kosztuje żadnego wysiłku. WOŚP zadbał o komfort darczyńców gdyż nie trzeba się w ogóle fatygować, nawet siadać do internetu by zrobić przelew- wolontariusze z puszkami podchodzą sami, podkładając puszkę „pod rękę”… Ot i cały wysiłek, ofiarność- wyciągnąć z kieszeni jakieś drobniaki… Tylko dzięki masowej skali zebrana kwota jest znaczna, choć niewielka, śladowa, bez znaczenia dla kosztów funkcjonowania służby zdrowia w Polsce, nawet samych oddziałów dziecięcych… Wbrew temu co głosi Jurek Owsiak i media, które co roku obwieszczają pobicie rekordu dobroczynności, dobra po prostu… Generalnie nie jestem fanem organizacji charytatywnych, bo uważam je za nieskuteczne w rozwiązywaniu problemów, a jedynie dające dobre samopoczucie ofiarodawcom- ale nawet Szlachetna Paczka która nie ma tak wielkiego medialnego i samorządowego wsparcia w postaci organizowanych koncertów, nie ma tylu wolontariuszy- potrafiła zebrać większą kwotę i skierować ją faktycznie na pomoc faktycznie potrzebujących ludzi w Polsce…

Czy wreszcie WOŚP buduje poczucie więzi i solidaryzmu społecznego w Polsce? Nie, z powodów związanych z tym co napisałem wcześniej. Tworzy się tylko mit tego, że Polacy są skłonni do wielkich gestów solidarności. Wyciągnięcie raz do roku 2 złotych z kieszeni nie jest ani gestem solidarności, ani nie buduje więzi. Jeżeli to na chwilę, góra na jeden dzień. I to głównie dlatego, że tego dnia odbywa się to w atmosferze narodowej zabawy, festynu w którym niemal każdy chętnie weźmie udział dla samej zabawy.

Generalnie wszystkie organizacje charytatywne działają na podobnej zasadzie co WOŚP, tyle że w przypadku WOŚP wszystkie negatywne (jak i ewentualne pozytywne) cechy są spotęgowane. Nie rozwiązują żadnych problemów, tworzą tylko pozory rozwiązania, a służą głównie dającym drobne datki uspokojeniu ich sumień, dają dosyć obłudne w tym kontekście poczucie spełnienia obowiązku wobec potrzebujących. Nie dotyczy to oczywiście tych, którzy mocno się w te akcje angażują pracując jako wolontariusze, ale to jest znakomita mniejszość społeczeństwa. Co gorsza, w ten sposób tworzy się w społeczeństwie fałszywe przekonanie, że akcje charytatywne mogą stanowić realną alternatywę dla działań systemowych. Sądzę że nie przypadkiem tak masowa akcja charytatywna udała się tylko w Polsce, która zarazem należy do krajów o najniższym kapitale społecznym, a wydatki publiczne (i ogólnie) na służbę zdrowia w stosunku do PKB sytuują ją na końcu listy krajów OECD...


Strajk.eu pisze:Piotr Nowak: Dwie fałszywe opowieści o WOŚP

(...)

Problemem WOŚP są jednak towarzyszące jej dwie fałszywe narracje – antagonistyczne wobec siebie, a zarazem pozostające w stanie specyficznej symbiozy. Pierwsza z nich przedstawia Orkiestrę jako ostatnią deskę ratunku dla niewydolnej i drastycznie nieprzyjaznej pacjentowi publicznej służby zdrowia. Głównym kreatorem takiego obrazu jest sam Owsiak. Prezes WOŚP ma bowiem niezwykle wysokie mniemanie o skali oddziaływania swojej akcji. Dla wszystkich swoich krytyków – i tych, którzy go opluwają bezzasadnie i tych, którzy zgłaszają sensowne uwagi, Owsiak ma jedną odpowiedź: „obyście zawsze byli zdrowi i nigdy nie potrzebowali pomocy”, sugerując tym samym, że to wyłącznie dzięki dostarczonym przez WOŚP darom, polskie szpitale nie zamieniły się jeszcze w umieralnie. Owsiak najwyraźniej bardzo potrzebuje tego, by myśleć o sobie dobrze. Gdy ktoś ośmiela się podważyć jego pozycję męża opatrznościowego, reaguje bardzo nerwowo.

Tymczasem WOŚP w 2015 roku zebrała kwotę odpowiadającą 0,079 proc. budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. Przedstawianie tej kwesty jako zbawienia dla polskiego pacjenta jest zatem zwyczajnym kłamstwem. Akcja charytatywna nie jest bowiem żadną alternatywą dla służby zdrowia finansowanej z pieniędzy publicznych.

Krytyka WOŚP jest z punktu widzenia interesu społecznego niezwykle potrzebna. Największą przeszkodą do jej podjęcia i umasowienia są jednak obecnie zarówno zagorzali zwolennicy Owsiaka, reagujący szantażem emocjonalnym na każdą próbę wyjaśnienia związku pomiędzy niewydolnością systemu opieki zdrowotnej, a przyzwoleniem na jej niedofinansowanie czy prywatyzację (czego zwolennikiem jest Owsiak), jak również wrogowie WOŚP z obozu katokonserwatywnego. Ci drudzy z zastraszającą skutecznością doprowadzają do irracjonalizacji wszelkiej krytyki WOŚP, bowiem każdy, kto próbuje ją podjąć, kojarzony jest z ich obłędem.

(...)

Zarzuty stawiane Jerzemu Owsiakowi są klasycznym przykładem tworzenia ślepego i pozbawionego potencjału realnej zmiany konfliktu społecznego, w czym PiS specjalizuje się zresztą od lat. Prawicowcy nie wspominają o konieczności zwiększenia zasobów finansowych NFZ ani nie sprzeciwiają się wdrażaniu logiki komercyjnej do zarządzania placówkami medycznymi. Nie obchodzi ich stan szpitali, ani zdrowie obywateli. Chcą po prostu dowalić swojemu Owsiakowi, którego sami sobie wyznaczyli jako wygodnego przeciwnika. Partia Kaczyńskiego jak zwykle najlepiej się czuję w symulacjach, angażujących emocje milionów w rozgrywki, których stawką nie jest żaden realny problem społeczny.

(...)


Iza Palińska pisze:Nie daję na WOŚP.

Tzn. czasem wrzucam złotówkę czy dwie, przydybana przez sympatyczną dziewczynę lub chłopca, nie chcąc sprawiać przykrości im ani sobie. Niemniej zasadniczo - nie wspieram idei.
Nie czekam na Finał, nie kibicuję, nie emocjonuję się finansowym wynikiem ani społecznym pospolitym ruszeniem. Nie chwalę ani nie krytykuję. Po prostu - nie kupuję. Nie kupuję na dorocznym jarmarku o nazwie WOŚP, na którym handluje się głównie usługą czyszczenia sumienia. Nie kupuję tej historii (histerii?), że wystarczy raz w roku zdobyć się na akt dobroczynności, żeby przez jego resztę beztrosko jechać po publicznej służbie zdrowia jak po łysej kobyle, niczego dobrego po niej nie oczekiwać, ani niczego sensownego od niej nie wymagać. Nie zgadzam się na odwrócenie hierarchii wartości, gdzie jednorazowy symbol ma rekompensować brak poczucia bezpieczeństwa na co dzień. Nie kupuję WOŚP jako produktu naszego dzikiego kapitalizmu ani gadania o tym, że spaja nasze społeczeństwo - jak spaja, to widać w narastającym trzecią dekadę konflikcie na linii: "lemingi" - "ciemnogród". Orkiestra Owsiaka nie zaspokaja żadnej z ważnych dla mnie potrzeb. Najważniejsza jej "zasługa" to taka, że rytualnie zwalnia z poczucia społecznej odpowiedzialności. Byłoby wspaniale, gdyby mogła zniknąć i przestać wyręczać nas z odruchów serca.

Małgorzata Rawińska pisze:Irytuje mnie najeżdżanie na WOŚP. Zarówno z prawa, jak i z lewa. Nie przepadam za Owsiakiem, za jego idiotycznymi wypowiedziami na temat osób nieheteronormatywnych, ale to co zrobił i to co robi jest niesamowite. Nie piszę tylko o samej zbiórce raz do roku, która niestety wyręcza nasze rządy z dbania o sprzęt medyczny (w ogóle służba zdrowia to inny temat), ale o rozpropagowaniu pierwszej pomocy, o Woodstocku, gdzie młodzież masowo oddaje krew (wg słów pielęgniarek nikt nie jest wtedy pijany, czy naćpany). Niech Owsiak lata nawet jumbo jetem, ma maybacha. W nosie to mam. Większość, jak nie wszyscy krytykujący nie zrobili nawet jednej tysięcznej tego, co on zrobił.
Jęczenie, ze ludzie, którzy wrzucą parę groszy do puszki poprawiają swoje samopoczucie jest żałosne. Jest czepianiem się, żeby się poczepiać i pokazać swoją moralną wyższość


Lewica Wolnościowa pisze:Dobrze, to ja teraz o WOŚP. Pewnie zaraz polecą na mnie gromy ze strony "głębokiego podziemia lewicowego", bo moja opinia jest bardziej zniuansowana, niż to co czytam u niektórych znajomych. Jako że krytykowałem już także Owsiaka, zwłaszcza z tym co robi na Przystanku Woodstock, zapraszając tam wojsko i dość szemrane elity intelektualne w rodzaju Balcerowicza (pewnie sam Owsiak nie zna żadnych innych), więc teraz trudno mi zarzucić, że jestem bezkrytycznym lemingiem.

Część lewicy, zwłaszcza tej etatystycznej, która uważa, że wszystko powinno zawsze załatwiać państwo (...), postanowiło ścigać się z PiS-owską narodowo-katolicką elitą, którą po prostu zalewa krew, kiedy widzi ten skrót czteroliterowy.

Ich intencja jest całkowicie zrozumiała. WOŚP zły, bo jest konkurencją dla organizacji katolickich, które mają przecież mieć tradycyjny monopol na tego rodzaju działalność charytatywną. I na pewno to jest spisek, że odbywa się to w niedzielę, odciągając ludzi od rzucania na tacę. Całkowicie to rozumiem. PiS reprezentuje interesy określonej grupy społecznej zwanej klerem.

Ale lewica powinna bardziej niuansować. Z jednej strony całkowicie się zgadzam, że WOŚP ani żadna inna działalność charytatywna nie zastąpi rozwiązań systemowych, ani publicznej służby zdrowia.

Problem w tym, że sam Owsiak podkreślał wielokrotnie, że WOŚP w żadnym wypadku nie zastąpi służby zdrowia, która "ma na głowie płace personelu i utrzymanie ośrodków służby zdrowia". Groził także odbieraniem sprzętu placówkom, które chciałyby je "sprywatyzować" w czasie, kiedy PO prowadziła ofensywę "komercjalizacyjną" służby zdrowia. Tak więc nigdy nie stawiał WOŚP w konkurencji do publicznych szpitali, wręcz był raczej w kontrze do takiej narracji. I tutaj różni się od różnych "księży Stryczków" i Szlachetnych Paczek.

Rozumiem, że w idealnej sytuacji na wszystko powinno starczyć z kasy publicznej a nasza służba zdrowia jest głęboko niedoinwestowana. Tyle że nie ma żadnego kraju, gdzie starczyłoby "na wszystko", bo medycyna gwałtownie się rozwija, a koncerny prywatne wcale tanio nie chcą sprzedawać nowoczesnych rozwiązań. W większości krajów rozwiniętych budżet służby zdrowia stanowi największą pozycję wydatkową i końca tego procesu nie widać.

W przeciwieństwie do Przystanku Woodstock, który generalnie mi obrzydł z wyżej wymienionych powodów, WOŚP to także energia dziesiątków tysięcy wolontariuszy i wolontariuszek, których lewica nie powinna sobie zrażać. W mniejszych miejscowościach jest to często jedyna instytucja, która stanowi alternatywę w stosunku do inicjatyw kościelnych. Jest to szkoła zaangażowania, która jest moim zdaniem cenniejsza niż nawet te zebrane pieniądze, ponieważ w naszym marnym kraju, gdzie generalnie zaangażowanie społeczne jest mizerne, każda takie doświadczenie jest cenne.

Później takie osoby, po takiej szkole mogą, choć nie muszą przejść do innych aktywności, gdyby ktoś zechciał ten potencjał zaangażowania ukierunkować przez dalsze 364 dni w roku. I tutaj, zamiast skupiać się na jojczeniu i ściganiu się z PiS-em w laniu żółci, mogłaby wejść lewica z jakimiś inicjatywami. Pytanie dlaczego nie wychodzi? Dlaczego ludzie za nią nie idą?

Przyczynę upatruję w stetryczeniu i zgorzknieniu samej lewicy. Do niczego się już wielu lewicowców nie nadaje i skupia się na "krytyce" oraz analizie zła światowego w internecie. Tymczasem siłą lewicy w najlepszych jej czasach nie było krytykanctwo na poziomie Super Expressu i Faktu ("jest źle, będzie gorzej, nie ma nadziei, wszyscy kradną"), ale przedstawianiu pozytywnej wizji świata, nadziei na przyszłość. "Jest wam tak sobie? Chodźcie z nami ku lepszej przyszłości!" - to były hasła lewicy.

Głoszenie Dobrej Nowiny, to było coś, co ruszało masy. To że jest "tak sobie" to nikomu kumatemu akurat nie trzeba tłumaczyć. Ruch robotniczy czerpał siłę nie z czytania "Kapitału. Krytyki ekonomii politycznej", bo kto te tomiszcza czytał na zakładzie? To czego trzeba, jak powietrza, to wiedza, że można zmienić sytuację na lepszą.

A teraz jak czytam wypowiedzi niektórych lewicowców, którzy po prostu leją dzień w dzień jad na wszystko dookoła, to naprawdę nie zachęca mnie nie tylko to do działania, ale nawet pójścia z takim człowiekiem na piwo.

Lepiej żebyśmy byli trochę naiwni, trochę utopijni niż przypominali zombie ciągnące za sobą kwasowy śluz. Zaprawdę powiadam wam! Ogarnij się lewaczko i lewaku! Czas przestać ględzić, jak jakiś stary PiS-owiec.

Matthew La Fontaine pisze:Argumenty lewicowe o neoliberalnych obliczach WOŚPu - abstrahując od pewnej zawartej w nich racji - dla takich ludzi są bezsensowne.
Małgosia Nowicka pisze:W Biedronce przede mną do kasy stoi starsze małżeństwo. Wybierają między produktami żeby zmieścić się w 50 zł. Odkładają herbatę, wędlinę, cukier itd. Przepraszają, że robią zamieszanie ale nie mają tyle pieniędzy. Widać jak im niezręcznie. Jak przychodzi do płacenia pan otwiera portfel i obsługa mówi ze drobnymi mają jeszcze 10 zł. Na co oni tłumacza:
- Drobne odkładaliśmy co miesiąc ma Orkiestrę. Tych nie wydajemy.
Zamurowalo mnie, wspólnie z Szymonem poprosiliśmy państwa żeby poczekali. Za nami młodzież wyszła z kolejki i dorzuciła się do zakupów. Wzruszenie staruszków nie do opisania.
Warto być przyzwoitym. Taka niedzielna lekcja z Biedronki.


Andrzej Górzny pisze:Nie chciałem się wypowiadać o dzisiejszym Finale WŚOP, ale w ferworze dyskusji, napisałem jednak te parę zdań...
Sądzę, że mogę wypowiedzieć się w sprawie WŚOP, z tej racji że przez wiele lat angażowałem się w pomoc dla tej inicjatywy w stopniu z pewnością ponadprzeciętnym. Dziś po prostu nie widzę sensu dla wspierania dalej tej akcji. W skali nakładów przeznaczanych na ochronę zdrowia przez NFZ, środki zebrane (zebrane - nie wydatkowane) to zaledwie 0,8 promila. W skali środków przeznaczonych łącznie na zdrowie w Polsce, to mniej niż pół promila. Wyciąganie z tego wniosków, że na Owsiaku opiera się polska służba zdrowia, jest nadużyciem. Mnie przeraża skala kosztów tej akcji, znacznie przekraczających sumę zebranych datków. Kosztów ponoszonych przez samorządy, służby państwowe i samorządowe, instytucje państwowe i rzesze sponsorów. Kosztów które księgowane są w tak różnych pozycjach, że dojście do ich faktycznej wysokości jest niemożliwe. Z finansowego punktu widzenia gra nie jest warta świeczki. Jednak do niedawna uważałem, że akcja ta mobilizuje społeczną wrażliwość, że edukuje społeczeństwo w idei bezinteresownej pomocy. Dziś już tak nie uważam. Większość tych którzy wrzucili dwa lub dwadzieścia złotych do puszki, uważa że na rok wypełnili już swój charytatywny obowiązek, że oto stali się nieomal świętymi i z większą łatwością przychodzi im obojętnie przechodzić wobec eksmisji rodzin, głodnych dzieci w szkole, których rodziców nie stać na opłacenie im obiadów, lub zamarzających na ławkach bezdomnych nędzarzy. Do kwestii rozliczeń Owsiaka i około-orkiestrowego biznesu nie chcę się odnosić, choć także w tym, do przejrzystości jest bardzo daleko...


W ferworze facebookowych sporów Robespierre pisze:

(...) Nie pytaj o zewnętrzne przyczyny. Ty jesteś winny. Naprawdę można przynależeć do społeczności LGBTQIA i dać się na tę starą sztuczkę nabrać?

Tymczasem ogrom ludzi w to wierzy. (...) Jak i we własną wyższość moralną, wynikającą z dokonania fakultatywnego "gestu" wobec "potrzebującego" To jest szyderstwo z idei solidarności, która nie może istnieć bez zrozumienia przygodności własnego położenia. Dodajmy jeszcze, że pod pojęciem charytatywy może się ukryć bardziej bezpośrednie umacnianie klasowej dystynkcji - jak w USA, gdzie ok 1/3 tego typu wydatków zwraca się na rozmaite sposoby elicie, czy przez organizację "charytatywnych" bankietów, czy finansowanie realnie ekskluzywnej Ligi Bluszczowej.

Sama wpadasz w pułapkę tego dyskursu, pisząc o człowieku kulawym, a więc obiektywnie okaleczonym. Tymczasem trzeba by raczej użyć metafory człowieka z łańcuchem u nogi. U którego - tu pozwolę sobie konsekwentnie i nieporawnie bolszewizować - absolutnie moralnie uzasadniona jest wściekłość skierowana względem oprawców. Charytatywa istnieje w pierwszej kolejności po to, by nigdy nie pozwolić do rozbudzenia się podobnej podmiotowości, bo upodmiotowienie nędzy burzy i podważa każdy ciepły i wygodny porządek społeczny ze wszystkimi jego złudzeniami.
(…)

Ja jestem biologiem z wykształcenia i myślę trochę w kategoriach funkcjonalności i niefunkcjonalności układów. Moje założenie? - Struktura nie może trwać, jeśli nie jest to opłacalne w myśl kryteriów oceny, jakiej podlega. Mój wniosek? -

Owsiak, Chmielewska i Stryczek muszą być znacznie bardziej efektywni np. w zniechęcaniu do płacenia podatków, odwracaniu uwagi od źródeł rozwarstwienia majątkowego, generalnie - umacnianiu statusu quo i przekonywaniu o braku potrzeb wprowadzania zasadniczych zmian systemowych w logice funkcjonowania państwa i społeczeństwa, jeśli mogą liczyć na entuzjastyczne wsparcie i nagłośnienie ze strony liberalnych mediów. Można na to patrzeć, jak na postawy moralnie naganne, a można alternatywnie odczytać po prostu jako partykularne manifestacje określonej konieczności. I ta konieczność jest źródłem moich zastrzeżeń do liberalnej działalności charytatywnej. Rachunek zysków i strat musi się zgadzać.

(...)

Fikcja to nie jest problem trzeciorzędny. Podważanie fikcji to jeden z głównych obowiązków lewicy. Czasem też i poprzez mówienie rzeczy okrutnych. Nikt jej w tym obowiązku nie zastąpi, a jeśli ktoś będzie próbował - doczekamy się z tego tylko politycznych i ideologicznych potworków i potworów w rodzaju PiS'ow, Kukizów, Korwinów


Na koniec przykładowe źródło danych dla kolegi palsecam:



Ach, i dodatkowe pytanie - Co by powiedział Lew Trocki? Cóż, mogę niestety jedynie przypuszczać, że z ratowaniem świata przed fałszywymi wyobrażeniami by na nic nie czekał ;)
Ostatnio zmieniony 19.01.2016 13:22:16 przez Robespierre, łącznie zmieniany 1 raz.
Maximilien de Robespierre pisze:Ukarać oprawców ludzkości jest łaską, wybaczyć im byłoby okrucieństwem

Awatar użytkownika
Yoda
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4439
Rejestracja: 28.11.2010 22:44:36
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Yoda » 19.01.2016 13:21:18

Nic dodać, nic ująć. Obóz liberalny ma swoją narrację i swoje opowieści, my mamy swoje. Ich interesy są rozbieżne z naszymi interesami, w kategoriach politycznych są takim samym przeciwnikiem politycznym jak obóz konserwatywny.

Sam do WOŚP mam stosunek neutralny. Dużo bardziej pożyteczna byłaby ogólnopolska akcja kojarząca uczciwe płacenie podatków z czymś pozytywnym :P
Ostatnio zmieniony 19.01.2016 13:23:31 przez Yoda, łącznie zmieniany 1 raz.


Wróć do „1.1. Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości