Test wyborczy.

Komentujemy bieżące wydarzenia z kraju i ze świata.
Lynn

Postautor: Lynn » 06.07.2012 19:12:09

Czytał to ktoś?

Warto?

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 06.07.2012 19:15:49

regysky pisze:Temat 'believe kontra reszta świata' jest zdecydowanie potrzebny.

Niestety owy temat ma już swoich nadwornych odświeżaczy.
Poproś, może dołączyć do ich zacnego grona ;-)
Obrazek

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 06.07.2012 19:26:12

Bel;-)
brak mi słów. Potrafisz napisać posta, mega długiego. Przeważnie on ma taką samą budowę:
-pół treści to umniejszanie komuś
-pół treści - powiększanie siebie.

Kogo chcesz przekonać?;-)
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 06.07.2012 19:27:45

Verko jesteś uroczy w swojej bezczelności i niekonkretności ;-)
Co Ty łykasz przed tym komputerem? ;-)
Obrazek

Awatar użytkownika
CryBoy
gejlord
gejlord
Posty: 6430
Rejestracja: 28.05.2011 00:02:20
Lokalizacja: West End

Postautor: CryBoy » 06.07.2012 19:32:26

PSL ?? :o
Jakieś jaja !! :glupek2:
Obrazek

Awatar użytkownika
regysky
Administrator
Administrator
Posty: 16264
Rejestracja: 26.05.2006 11:05:47
Lokalizacja: Kraków Główny Osobowy

Postautor: regysky » 06.07.2012 19:35:57

Pewnie nie byłeś za likwidacją KRUSu. :P
Polish priest blessing “an important road” in the Radom county. Dąbrówka Połężna, 2012.

Jacques

Postautor: Jacques » 06.07.2012 22:19:25

Regy, moje odpowiedzi chyba we wszystkich pytaniach agrarnych były dla rolników niekorzystne i finalnie wyszła mi Samoobrona.

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 06.07.2012 23:06:45

to niesamowite.
Całkiem przypadkiem, trafiłem na coś, co chciałbym przywołać na kanwie dyskusji o płatnych studiach.
Najlepsze przy tym jest to, że słowa te wypowie prof. Maria Podraza Kwiatkowska. Mam niesamowity sentyment do tej malutkiej profesorki, lubiłem ją słuchać i czasem lubię się jej przyglądać jak idzie plantami.
odcinek nr. 11
http://www.archiwum.uj.edu.pl/maria-podraza-kwiatkowska
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Jacques

Postautor: Jacques » 07.07.2012 01:21:29

verreo-men pisze:Bel, mówisz, że jesteś za bezpłatnym wykształceniem do poziomu szkoły średniej. Mogę mniemać, że jest to też wynik tego, że nie studiujesz. Owszem, możesz mieć znajomych studentów, ale to co innego.


Nie widzę związku. Za to ja jestem absolwentem UJ-tu i w dodatku w każdym roku pobierałem stypendium naukowe. Powiem otwarcie: uważam, że z moją wiedzą nie powinienem skończyć nawet szkoły średniej.

W drugiej klasie szkoły podstawowej nauczycielka powiedziała mojej mamie, że właściwie to nie powinienem przejść do następnej klasy. Rozchodzi się oto, że miałem ograniczone zasoby tej tzn. pamięci krótkotrwałej (STM lub WM). Proste zadania dla innych były dla mnie niezwykłe ciężkie. Po prostu miałem wszystkie objawy (o silnym natężeniu) zaburzenia nazywanego obecnie przez psychologów dysleksją. W szkole nie otrzymałem żadnej pomocy. Za to otrzymałem więcej czasu na egzaminach i jakieś tam bonifikaty punktowe co jest kolejnym elementem kompromitującym system edukacji. Jakoś przeszedłem te męczarnie w szkole podstawowej (choć jak teraz analizuje po latach to przechodziłem z klasy do klasy tylko dzięki wzorowemu zachowaniu). Trafiłem do bardzo słabej klasy z samymi leniami w gimnazjum. Wtedy odkryłem, że dzięki swojej ciężkiej pracy mogę być lepszy od innych kolegów (tzn. leserów). Później skończyłem liceum, zdałem maturę i wylądowałem na studiach. Na studiach byłem jednym z lepszych studentów i jednocześnie przeżyłem szok. Okazało się, że z nami na roku jest osoba upośledzona psychicznie. Ciężko powiedzieć co to za choroba ale gość z nikim nie rozmawiał, nic nie mówił i nie umiał niczego załatwić i musiał mieć zapewnione posiłki o stałej porze. Jak się później dowiedzieliśmy jego matka jest psychologiem i chodziła po wszystkich prowadzących w celu uzyskania od nich wykładów i załatwiania różnych spraw. Mimo, że chłopak często nie spełniał kryteriów zaliczenia dziwnym trafem wszytko zaliczał i przechodził dalej z roku na rok. Ciekawe jakich argumentów używała jego matka. Co prawda wtedy kiedy ja uzyskałem tytuł, on nie podchodził do egzaminu, ale co stało się później tego nie wiem (zwłaszcza, że wiele rzeczy zdawał indywidualnie). Niewykluczone, że skończył w końcu studia.

Reasumując moja tzn. kariera edukacyjna (przede wszystkim na studiach wyższych) jest moim zdaniem tzn. dowodem empirycznym na kompromitacje całego systemu. A jakby wziąć jeszcze do tego wszystkiego mojego upośledzonego kolegę z roku to wyłania się wręcz rozpaczliwy obraz studiów wyższych.

to niesamowite.
Całkiem przypadkiem, trafiłem na coś, co chciałbym przywołać na kanwie dyskusji o płatnych studiach.
Najlepsze przy tym jest to, że słowa te wypowie prof. Maria Podraza Kwiatkowska. Mam niesamowity sentyment do tej malutkiej profesorki, lubiłem ją słuchać i czasem lubię się jej przyglądać jak idzie plantami.
odcinek nr. 11
http://www.archiwum.uj.edu.pl/maria-podraza-kwiatkowska

Nie rozumiem. To, że niejaka Pani prof. Maria Podraza Kwiatkowska mogła bezpłatnie studiować ma być argumentem na rzecz bezpłatnego szkolnictwa wyższego? Bądźmy poważni. Zresztą teraz jest zupełnie inna rzeczywistość i można zarobić na studia. Zwłaszcza, że wg mojego modelu biedny powinien być w bezpłatnej szkole( tej wyrównującej nierówności społeczne) doskonale przygotowany do radzenia sobie w życiu i uświadomiony co robić żeby zarobić na studia. Tylko do tego trzeba wyrzucić kartę nauczyciela i zatrudnić świetnych nauczycieli (takim co trzeba zapłacić wielkie pieniądze), którzy będą dla uczniów mentorami.
Uważam, że na studia wyższe powinni uczęszczać ludzie wybitnie zdolni intelektualnie (musimy się z tym pogodzić, że są to osoby predysponowane genetycznie) oraz ludzie niezwykle zdeterminowani, którzy marzą o zdobyciu wykształcenia. Dla pierwszych z nich powinny być wysokie stypendia, drudzy muszą zapłacić (praca lub kredyty studenckie). W dzisiejszych czasach to nie żaden problem. Zresztą uczelnia mając kasę mogłaby inwestować w różne rzeczy, zatrudniając przy tym studentów.
Np. W moim UJ rektor prof. dr hab. Karol Musioł miał taką fazę żeby zrobić drugą Francję (po podróży w tym państwie) w UJ/Małopolsce. Zrobił nawet winnice na Pogórzu Wielickim. Mógłby przy winobraniu i produkcji wina zatrudnić studentów (choć mogłoby to się źle skończyć :P), którzy tym samym zarobiliby czesne na studia, a uczelnia miałaby gotowy produkt do sprzedaży na rynek. To oczywiście tylko przykład. Zresztą podobną koncepcje przedstawia Milton Friedman tutaj :
http://www.youtube.com/watch?v=qraUhBFV4Lc
(specjalnie dla Ciebie Verro, bo już kiedyś pokazywałem ten film na forum)

Tymczasem wskutek upowszechnienia się szkolnictwa wyższego poziom intelektualny średniego studenta jest zatrważający. Tytuły naukowe uległy nieprawdopodobnej wręcz degradacji. Studenci po studiach wyższych są bezrobotni. Podoba Ci się to? A może widzisz inne rozwiązania na wyjście z tej koszmarnej sytuacji?

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9636
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 07.07.2012 01:29:43

Wprowadzenie opłat za studia wcale nie rozwiązałoby przestwionego przez Ciebie problemu. Dalej studiowaliby debile, tyle tylko, że kasiaści. Zresztą przecież widać, kto studiuje prywatnie...

Jacques

Postautor: Jacques » 07.07.2012 02:09:02

mare pisze:Wprowadzenie opłat za studia wcale nie rozwiązałoby przestwionego przez Ciebie problemu. Dalej studiowaliby debile, tyle tylko, że kasiaści. Zresztą przecież widać, kto studiuje prywatnie...


Nie rozumiem. Obecnie najniższy poziom jest na uczelniach prywatnych bo:
- nie przedstawiły one bogatszej oferty od tych publicznych
- nie ma frajerów, nikt nie będzie płacił za produkt, który może mieć za darmo

Poza tym wskutek płacenia przymusowych podatków na finansowanie studiów wyższych i jeszcze kilku zbędnych rzeczy ludzie nie mają pieniędzy na opłacenie czesnego.

Problemem jest powszechność, a nie prywatność. Pojawiła się presja/moda na studia. W rekrutacji na państwowe uczelnie odpadają najsłabsi, którzy później zapisują się do jednostek prywatnych.

W ostateczności mógłbym się zgodzić na 1 czy 2 uczelnie bezpłatne, które byłyby odpowiedzialne za kształtowanie elity intelektualnej kraju z najzdolniejszych uczniów.

Oczywiście w przypadku wprowadzenia płatnych studiów istnieje ryzyko pojawienia się placówek, w których wykształcenie po prostu będzie sprzedawane. Moim jednak zdaniem w takiej sytuacji również zadziała wolny rynek. Pewne uczelnie produkujące znakomitych fachowców wyrobią sobie renomę na rynku (choćby przez opinie pracodawców, zatrudniających absolwentów takich placówek). Po prostu o jakości danej uczelni będą decydowały losy jej absolwentów. Jeżeli tacy ludzi świetnie sobie radzą na rynku pracy tzn. że wymagania stawiane przez uczelnie były wysokie. W wyniku tego wartości dyplomów poszczególnych uczelni (a nawet wydziałów) będą zróżnicowane. Finalnie może się okazać, że dyplom placówki o niskich wymaganiach okaże się śmieciem na rynku pracy. Zresztą to znakomicie działa w Stanach Zjednoczonych.

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 07.07.2012 08:47:57

Jacques - łoł. Ty chyba w ogóle nie łapiesz sensu ludzkich wypowiedzi.
co do 1 cytatu:
Powiem Ci, że moim zdaniem (popartym własnym doświadczeniem), to własnie fakt tego, że studiowałem kilka kierunków pozwolił mi wyrobić sobie zdanie na temat odpłatności za studia. Z wielu względów:
1. miałem znajomych, zdolnych ludzi, którzy żyli bardzo skromnie, naprawdę po studencku. Dla ich rodzin ich studia to był naprawdę wielki wydatek. Miałem koleżankę, dla której kupno precla było wydatkiem przekraczającym jej możliwości. Bywały bowiem dni, gdy w jej portfelu nie to, że nie było: 100, 20, 10 zł; ona czasem nie miała 1zł.
Ci ludzie nigdy by nie poszli na studia gdyby były one odpłatne. Odpłatne studia podetną skrzydła wielu ludziom.
2. Aby zarobić na studia wiele osób będzie musiało iść do pracy. Zawsze uważałem, że można pracować w czasie studiów. Jednakże uważam, że jest to praca na dorobienie, a nie zarobienie.
3. W związku z 2, na wielu uczelniach dla profesorów, fakt, że musisz pracować jest bez znaczenia. Mnie jeden profesor powiedział, niech Pan wybierze studia albo praca.
4. Płatne studia odetną możliwość studiowania na więcej niż 1 kierunku wielu osobom.
5. Na studia pójdą Ci, których stać, a nie Ci, którzy są zdolni.
6. Mam znajomych na studiach prywatnych. Gdy ja na swoje egzaminy uczyłem się miesiącami, oni 1-2 dni przed. Zdawali.

Na marginesie dodam, że pierwszy cyctat był skierowany do Belki i był wynikiem jak się okazało nieporozumienia (skoro Belka, też jest za studiami bezpłatnymi).

Zgadzam się również z Mare.
Co do filmiku:
ja nie dałem tego filmu, by z wypowiedzi prof. MPK uczynić jakiś koronny argument w sprawie bezpłatnych studiów. Dałem ten filmik, bo:
1. doskonale koresponduje z moimi poglądami;
2. bo jest to refleksja wieloletniej profesorki,
3. bo w pewnych kręgach nazwisko Podraza Kwiatkowska (Kwiatkowski znaczy bardzo dużo). Gdyby studia były odpłatne Młoda Polska nie miałaby Marii Podraza Kwiatkowskiej.

Odpłatność za studia, którą głoszą niektórzy rektorzy jest smutnym wyrazem zmiany w nauce. Gdy czytasz/oglądasz wspomnienia z czasów wojny, to dowiadujesz się, że tamtejsi profesorowie traktowali nauczanie jako powołanie. Z narażeniem życia organizowane były tajne komplety. Profesorowie byli dla studentów, a ich celem było dzielenie się swoją wiedzą. Dzisiaj uczelnia, to raczej miejsce do zrobienia własnej kariery. Profesorowie są zamknięci w swoich gabinetach, wykłady są masowe, egzaminy bezosobowe. Rektorzy stali się bardziej menagerami, bo na nauce można świetnie zarobić. Uczelnie stały się wyżynarkami pieniędzy, niektóre egzaminy mają na celu oblać jak największą liczbę studentów, bo za egzaminy się płaci.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Jacques

Postautor: Jacques » 07.07.2012 11:04:04

Verro, to że Believe okazał się być zwolennikiem studiów płatnych nie ma żadnego znaczenia. W swojej wypowiedzi wyraźnie zasugerowałeś, że osoby studiujące powinny mieć inny stosunek do bezpłatnych studiów niż Ci niestudiujący. Ja chciałem tylko swoją postawą pokazać, że nie do końca tak jest. To wszystko.

Nie wiem do czego mam się odnieść z Twojej wypowiedzi. Już na wszystkie zagadnienia poruszane w Twoim poście odpowiedziałem w moich dwóch poprzednich wejściach.

Powtarzam raz jeszcze. Ostatecznie można zostawić dwa uniwersytety dla najwybitniejszych uczniów, w celu budowania elity intelektualnej. Natomiast nie godzę się na to, żeby podatnicy finansowali fanaberie młodych ludzi, którzy na studia po prostu się nie nadają (tak jak ja) albo robią sobie z tego jedną wielką imprezę. To jest po prostu niesprawiedliwe.

I jeszcze raz apeluje żeby skończyć z takim myśleniem o zawodach nauczyciela, profesora czy lekarza. Wielu ludzi uważa, że osoby z tymi zawodami powinny być najszczęśliwsze na świecie dlatego, że mogą pełnić funkcje społeczną i z tego powodu powinny być Judymami naszych czasów.
A ja chciałbym żyć w rzeczywistości, w której za dobrze wykonaną pracę dostaje się solidne wynagrodzenie. A w szczególności zawody nauczyciela, profesora i lekarza powinny być wysoko opłacane, żeby Ci ludzie zamiast myśleć "jak tu przeżyć do pierwszego", zaczęli całą swoją uwagę koncentrować na uczniu, studencie czy pacjencie.
Moim zdaniem właśnie rektorzy (tak samo jak dyrektorzy szkół) powinni być świetnymi menadżerami.

Lynn

Postautor: Lynn » 07.07.2012 11:30:09

Nie wiem co Jacques chciałeś wnieść do tej dyskusji Friedmanowym filmikiem. Ekonomista wykorzystywał typowe reklamowe manipulacje. Studentka prywantej uczelni musi być przedstawiona jako pracowita i odpowiedzialna, zaangażowana by opłacić czesne - student prywatnej uczelni ma totalnie w dupie naukę (te sceny z basenu), życie a jego przyszłość to malowanie pasów na drodze. Role można równie dobrze odwróćić.

W końcu życie w Los Angeles kosztuje więcej niż w 10 tys. Hanoverze w stanie New Hampshire, ale o tym, że studenci uczelni publicznych pracują równie ciężko, ani słowa. Dalej nie będę wchodził w szczegóły tego filmiku. Wystarczy fakt, że ekonomista w swoim życiu desperacko szukał sektorów, które mógłby obcinać o pieniądze publiczne. Filmik nagrano w okresie ekonomicznej prosperity USA. Na szczęście nikt go nie posłuchał i wszystkie publiczne uczelnie w Stanach zajmują 8 na 10 miejsc w rankingu światowym ARWU. Brutalna ironia życia :-) .

Bezrobocie jest duże, pracodawcy w poszukiwaniach wybredni, uczelnie popełniają błędy, za parę lat znikną prywatne. Akurat rzucanie tu haseł płatnych studiów jest wielką naiwnością. I nie rozwiążę żadnego problemu, bo cóż to za sukces kiedy wskaźnik magistrów bez pracy, zastąpi wielki come back pośredniaków.

Awatar użytkownika
regysky
Administrator
Administrator
Posty: 16264
Rejestracja: 26.05.2006 11:05:47
Lokalizacja: Kraków Główny Osobowy

Postautor: regysky » 07.07.2012 12:18:47

System płatnych studiów mógłby funkcjonować (dobrze) gdyby: i tu wymieniamy masę wymagań, z których część jest nierealna albo nie do spełnienia w naszych warunkach.
Polish priest blessing “an important road” in the Radom county. Dąbrówka Połężna, 2012.

Jacques

Postautor: Jacques » 07.07.2012 12:53:48

Lynn, film z Friedmanem pokazałem, tak jak napisałem w celu zademonstrowania jak uczelnia może generować miejsce pracy dla studentów, chciałem poprzeć swój przykład z winnicą. Ale może faktycznie film nie jest najlepszy bo dyskusja dotyczy tu głównie płatności za studia. Otóż nie jestem wrogiem likwidacji państwowych uniwersytetów, jestem wrogiem bezpłatnych studiów dla wszystkich.

Amerykańskie uczelnie zajmują faktycznie 8 na 10 miejsc w rankingu AWRU. Tyle tylko, że wśród nich jest jedna typowo państwowa (a właściwie stanowa) (University of California Berkeley), a pozostałe 7 jest prywatnych! Poza tym na wszystkich uczelniach amerykańskich i brytyjskich studenci płacą czesne (choć na państwowych niższe). Razem z Uniwersytetem Tokijskim (również płatnym) uczelnie te zajmują pierwsze 22 miejsca w tym rankingu. Niestety nie mam żadnej wiedzy na temat Zuryskiej Politechniki, znajdującej się na 23 miejscu w rankingu.

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 07.07.2012 13:05:14

bardzo mi się podoba argument, na uczelniach brytyjskich i amerykańskich studenci płacą za studia.
a wiesz jaką pomoc mają samotne matki w Polsce i w Anglii?
tu i tu różnica jest kolosalna.
porównywanie państw, w których system pomocy jest odmienny jest bezcelowe. Podobnie w kwestii pracy dla studentów. Za granicą nie ma tak świetnie rozwiniętego systemu darmowej pracy w postaci praktyk i staży dla studentów i absolwentów jak w Polsce.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Awatar użytkownika
Hebius
jaszczomp
jaszczomp
Posty: 35753
Rejestracja: 04.05.2004 14:26:51
Lokalizacja: Kętrzyn

Postautor: Hebius » 07.07.2012 13:08:28

Co do płatności za studia w USA
Protestujący w ramach Occupy Wall Street absolwenci prestiżowych uczelni przebierają się za galerników – z łańcuchami na szyi i kulami u nóg. Jeśli po to, żeby spłacić studia prawnicze na Harvardzie, trzeba pracować jako tancerka egzotyczna na Time Square, to znak, że z systemem edukacji w USA jest jednak coś nie tak. A jeśli masz 80 lat i 1/3 twojej emerytury jest automatycznie odciągana na spłatę pożyczki studenckiej, którą zaciągnąłeś, mając lat 20, to koncepcja edukacji jako inwestycji w przyszłość przestaje mieć jakikolwiek sens.


Całość artykułu - Dyplom jak kula u nogi :czytaj:
    Hej! hej! mołodyciu ty hoża,
    Luli, luli, piękna królewno!
    Przyjdzie hrabia bogaty zza morza, hej!
    Utuli, utuli, na pewno, hej!

Lynn

Postautor: Lynn » 07.07.2012 13:26:50

Tyle tylko, że wśród nich jest jedna typowo państwowa (a właściwie stanowa) (University of California Berkeley), a pozostałe 7 jest prywatnych!

Źle się wyraziłem. Jak dla mnie typowo prywatna uczelnia to nie taka co kiedyś założył pastor, ale na jakich zasadach funkcjonuje. Milton mówi, że się przychodzi, kupuje edukacje i o nią dba. Klient - zakup. Tymczasem top elitarne szkoły prywatne prowadzą od ponad 10 lat politykę need blind admissions, 80% studentów w amerykańskich szkołach prywatnych (w tym liczba zbliża się do 90% w tych najlepszych) otrzymuje pomoc finansową.. z podatków.

Jacques

Postautor: Jacques » 07.07.2012 13:53:19

verreo-men pisze:bardzo mi się podoba argument, na uczelniach brytyjskich i amerykańskich studenci płacą za studia.
a wiesz jaką pomoc mają samotne matki w Polsce i w Anglii?
tu i tu różnica jest kolosalna.
porównywanie państw, w których system pomocy jest odmienny jest bezcelowe. Podobnie w kwestii pracy dla studentów. Za granicą nie ma tak świetnie rozwiniętego systemu darmowej pracy w postaci praktyk i staży dla studentów i absolwentów jak w Polsce.


Verreo, masz rację. Ja pisałem o tych uczelniach, w ramach sprostowania wypowiedzi użytkownika Lynn. Też uważam, że nie można tego do końca porównywać. Jednak moim zdaniem zamiast rozszerzania systemu pomocy społecznej, potrzebna jest zmiana mentalności. Tzn. chciałbym żeby system edukacji produkował ludzi, którzy są pewni siebie, ufają sobie nawzajem i mają zaufanie do instytucji państwowych, aktywnych obywateli. To spowoduje konsolidacje społeczeństwa. Tymczasem mam wrażenie, że system produkuje zakompleksionych, nieufnych i sfrustrowanych obywateli, bardzo łatwo dających się manipulować, prowokować i napuszczać jedni na drugich. Swoją drogą uważam, że to jest właśnie pośrednie źródło m. in. homofobii. W społeczeństwie skonsolidowanym będą działać różne fundusze i organizacje obywatelskie, pozarządowe, prywatne oraz charytatywne. Takie podmioty działają w USA, i właśnie one generowałyby różne programy dla biednych uczniów itp.

Właściwie najlepiej to ujął Regy:
System płatnych studiów mógłby funkcjonować (dobrze) gdyby: i tu wymieniamy masę wymagań, z których część jest nierealna albo nie do spełnienia w naszych warunkach.


Ja pisałem tu o rozwiązaniu docelowym, które oczywiście jest skorelowane ze zmianami w innych obszarach.
Te zmiany są bardzo ciężkie i długotrwałe. Najgorsze jednak jest to, że nikt ich nie przeprowadzi.
Wobec takiego impasu, najlepszym rozwiązaniem faktycznie wydaję się być polityka małych kroków.Po prostu należy przyzwyczajać ludzi do podejmowania odpowiedzialności i do większej samodzielności. W tym kontekście pomysł PO dotyczący wprowadzenia opłaty za drugi kierunek studiów, osobiście oceniam jako pozytywny.
Ostatnio zmieniony 07.07.2012 14:25:21 przez Jacques, łącznie zmieniany 1 raz.


Wróć do „1.1. Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość