Test wyborczy.

Komentujemy bieżące wydarzenia z kraju i ze świata.
Kosmita

Postautor: Kosmita » 05.07.2012 21:37:48

Wiadomo...

Ruch Palikota

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 05.07.2012 21:44:35

Verko:

1. Obawiam się Verko, że nie przeczytałeś mojego wstępu, w którym wyraźnie zaznaczyłem, że odpowiedzi na pewne pytania muszą być naciągane, tak jak nieprecyzyjnie jest sformułowanie owych pytań.

2. Zaczynasz często swoje dyskusje od oceny rozmówcy, gdzie generalnie można zauważyć pewne elementy ironii, pokpiwania, a nie odnosisz się całkowicie do poszczególnych zagadnień, tylko całościowo ubierasz je w pewien szablon określający oponenta i traktujący go małostkowo. Takie rozumowanie i prowadzenie dyskusji, już zgubiło Ciebie podczas Naszej rozmowy na temat aktywności/pasywności w jednym z Twoich ulubionych tematów. Pomijając ten znaczący aspekt, bo chyba nie jest to komfortowa sytuacja, kiedy rozmówca wykłada się na takich banalnych, etykietowych, zachowaniach, mimo wszystko prosiłbym Ciebie, abyś starał się uważniej formułować myśli, bo ten ton mi się nie podoba - nie dlatego, że jest niezgodny z moim tokiem rozumowania, tylko dlatego, że brak w Nim pewnej spójności do mojego wpisu. Nie piszę tego złośliwie - ja mogę się nauczyć czegoś od Ciebie, Ty również możesz się czegoś nauczyć ode mnie.

3. Ja nie nazwałbym swoich poglądów europejskimi (jakie to jest okropne słowo…), tylko po prostu normalnymi. Wiedzy jak wielu znaczących prawników lub ekonomistów oczywiście nie mam, ale niektóre mechanizmy czy rozwiązania, powiedzmy, że całkiem dobrze rozumiem. Wielu polityków (nie żebym się porównywał) raczej nie doktoryzuje się we wszystkich, poruszanych przez siebie kwestiach, tylko działa na zasadzie realnego wdrażania, w oparciu o pewne wzorce, modele czy projekty. Niestety konkretniej się nie mogę odnieść, bo Ty jedynie rzuciłeś pewien własny pogląd (o tym już wspomniałem w punkcie 2), nie podbudowując go niczym.

4. Jeśli chodzi Ci o te kontrakty. Oczywiście sprzeciwiam się wypłacaniu pensji, w oparciu o płeć! Chłopie, czytaj mnie uważnie, przecież w całym swoim wpisie wspomniałem o tym ze trzy razy (łącznie z przykładami). Inna kwestia, że owe pytanie było nieprecyzyjne (bo analogicznie, można je przyłożyć do sytuacji odwrotnej, do realiów panujących w zakładach pracy) – o tym też wspomniałem.

5. Wspomnienie o tym, że nigdy mi nie brakowało chleba, przemilczam i poraz kolejny odsyłam do dokładnej lektury mojej odpowiedzi i punktu numer 2 w tym poście. Verko, dyskusja z Tobą jest dla mnie męcząca, bo sprawiasz wrażenie faceta, który zawsze musi się z czymś nie zgodzić, mając chyba zupełnie gdzieś sytuacje, że wyrażając swój pogląd (w zamyśle odmienny od poglądu oponenta), tak naprawdę powiela (jak przez kalkę) pewien fragment wypowiedzi dyskutanta. Piszesz, że są ludzie biedni i trzeba im pomagać, ale zapominasz, że ja również napisałem, że są ludzie biedni i trzeba im pomagać, ale to nie znaczy, że należy wypłać pieniądze każdemu, kto nazywa się biednym, tylko pomocą muszą zostać objęci ludzie, dla których faktycznie pomoc państwa jest niezbędna do egzystencji.

Rozumiem, że Twoja wiedza na temat funkcjonowania opieki społecznej jest większa o mojej (podobnie jak wiedza na wszystkie inne tematy), ale posłuchaj syna wicedyrektorki MOPSu. Skala oszustw w dodatkach socjalnych (i nie mówię tylko o pieniądzach, ale o kwestiach żywnościowych, ubraniowych, opałowych etc.) jest ogromna. Skala kanciarstwa, fałszywych podań, ewidentnie niespójnych z rzeczywistością orzeczeń lekarskich czy finansowych jest tak bezczelnie ogromna, że wielokrotnie przecieram oczy ze zdumienia, że coś takiego przechodzi.
Niestety pracownik socjalny (działając w imię tak skonstruowanych przepisów) musi takie kity respektować, bo nie ma możliwości wiecznego inwigilowania petentów, nie ma możliwości dokładnego sprawdzania (przypadki pracy na czarno, przypadki ukrywania mienia, ukrywania zarobków itp.), czy podważenia pewnych podań, dokumentów i w wielu sektorach ma związane ręce. A działanie w oparciu o własną wiedzę, znajomość szwindli danej rodziny, tudzież permanentnego łapówkarstwa lekarza, który wypisuje brak zdolności do pracy, jest dobre na plotki ze sąsiadką, ale nie na skonstruowanie potężnego wniosku, który jednak musi bazować na pewnej dokumentacji, na elemencie dowodowym. A tego brak, bo pracownik socjalny nie jest w stanie sprawdzać każdej rodziny i ewentualnie (w przypadku niejasności) kierować sprawy do sądu, nie jest w stanie codziennie robić wywiadów środowiskowych (którymi de facto można się podetrzeć), nie jest w stanie prowadzić skrupulatnej bazy danych, każdego petenta, bo to powiększyłoby biurokrację dziesięciokrotnie i nie jest przewidziane, żadnym przepisem.

Reasumując, mamy do czynienia z pewną patologią systemu, z którą po prostu trzeba walczyć. I to nie jest tak, że ja chcę dać ludziom ściany, aby wkładali do ust. Nie. Ja chcę, aby faktycznie dotacje dostawali Ci, którzy jej potrzebują. Dla człowieka, który nie ma wiedzy w temacie, który bazuje na zasadach chłodnego humanitaryzmu, łatwo powiedzieć, że trzeba pomagać, ale trudno zaakceptować, że ową pomoc, nie zawsze otrzymuje ten, który jej potrzebuje, tylko ten, który najładniej potrafi napisać wniosek.

Dziękuje za zwrócenie uwagi, iż pomocy potrzebują nie tylko Ci ludzie, którzy się lenią, są alkoholikami, pochodzą ze środowisk patologicznych, czy nie potrafili się dostosować społecznie. Nigdy bym na to nie wpadł…

6. Jak to w grę nie wchodzą tylko elementy prawne? Oczywiście, że głównymi powodami są elementy prawne. Reszta to tylko kwestia poglądów, opinii, pewnych stanowisk.
To jest ciężka i żmudna dyskusja, bo ona bazuje głównie na poglądach i określonej wizji świata. Ja Ci napiszę, że w badaniu „New York Times'a” z 2007 roku, przeprowadzanym na bardzo dużej (chyba kilka tysięcy, jak pamiętam) grupie więźniów w USA (w tych stanach, w których najwyższym wymiarem kary jest śmierć) 75% osadzonych zadeklarowało strach przed karą śmierci, Ty mi napiszesz, że pewien prawnik określił, że ta kara jest niehumanitarna, nieodwracalna itp. Ja sięgnę do przypadków, w których statystycznie, Polak skazany na dożywocie, wychodzi po 7 latach, w których Trynkiewicz (morderca 4 chłopców i pedofil), którego skazano na stryczek, ale akurat wprowadzili moratorium, tak naprawdę dostaje 25 lat więzienia, do odbywania w komfortowych (jak na realia więzienne) warunkach, w których facet katujący 1,5 roczne dziecko na śmierć, dostaje 7 lat więzienia, a prawnik odbije to stwierdzeniem, że takie są przepisy, tak gwarantuje Konstytucja, tak głosi prawo.

Męcząca i bardzo głupia polemika. Przepisy są fatalnie skonstruowane i trzeba to zmienić, bezdyskusyjnie.

I pozwolisz, że odpowiesz mi na jedno pytanie: Jesteś za karą śmierci?
Jeśli odpowiedź nie będzie twierdząca, poproszę Ciebie o odpowiedź na drugie pytanie. Mam nadzieję, że potraktujesz to poważnie.

Za rady językowe dziękuje ;-)
Minąłeś się z powołniem, chyba powinieneś zostać korektorem w gazecie ;-) Ale cieszę, się że zwracasz mi uwagę na lapsusy, wbrew pozorom to uczy ;-)
PS: „W każdym bądź razie", jest dopuszczane w języku potocznym.

Jacques:

Twój punkt widzenia jest zgodny z zasadami straight-liberal.

A mianowicie – wprowadzamy Wolną Amerykankę i pracodawca, który otwiera firmę ma prawo zatrudniać tylko mężczyzn, a dokładniej (tak sobie wymyślił) – tylko tych, którzy mają penisy powyżej 25 centymetrów, ma prawo płacić, za taką samą pracę, Tomaszowi pensję w wysokości 5000 złotych, a Jarkowi, 3000 złotych (bo Jarek się nie depiluje), ma prawo odesłać z kwitkiem super wykształconą kobietę, a zatrudnić całkowitego matoła (którego jedynym atutem jest płeć) i generalnie ma prawo robić wszystko co mu tylko wpadnie do głowy (łącznie z biczowaniem palaczy w toalecie).

No ja się z tym nie zgadzam, bo jeśli w Stanach Zjednoczonych XIX wieku, miało to jakieś podstawy (patrząc na poziom cywilizacji), to w XXI wieku, już nie koniecznie.

Dzisiaj, pojęcie liberalizmu, lewicy, prawicy, tych wszystkich topowych ideologii, strasznie wyewoluowało i trudno daną metrykę, przykleić w 100% do funkcjonującej rzeczywistości. Tak się nie da! I musimy wreszcie tak konstruować poglądy, aby korelowały z rzeczywistością, a nie sztampowo trzymały się założeń danej doktryny.

Dlatego mój model zakłada oczywiście działanie wolnego rynku, konkurencji i większości elementów liberalnych, ale na zasadach wolności, a nie dowolności, którą prezentujesz. Dowolność jest pierwszym synonimem anarchii.

Ja chcę, aby o przyjęciu do pracy decydowało wykształcenie, doświadczenie, pewne ważne aspekty dla danej firmy (takie jak np. dokładność, precyzja i różnorakie inne cechy) a nie płeć czy uprzedzenia. To jest element dyskryminacji, element nietolerancji, który ostatecznie doprowadza do pewnego zubożenia atrakcyjności i poziomu danej firmy, w której zamiast bardzo potrzebnej kobiety (bądź mężczyzny – to działa w dwie strony) pracuje totalnie nieogarnięty matoł, tylko dlatego, że jego szef jest szowinistą. I Nam wszystkim powinno na tym zależeć, bo przedsiębiorstwo obudowane fatalną kadrą, tak naprawdę jest chorym przedsiębiorstwem, a mi jako Prezydentowi zależy, aby powstałe firmy były silne, wsparte ogromnym potencjałem ludzkim, aby z każdego ziarna, mogło wyrosnąć silne i trwałe drzewo, bo tylko wtedy gospodarka się rozwija, kiedy jest progres a nie efemeryda.

Wierzę, że większość ludzi jest rozsądnych i faktycznie przypadki dyskryminacji ze względu na płeć/kolor skóry etc. będą epizodyczne, ale jednak państwo musi w takich sytuacjach interweniować. Musimy niektóre sektory kontrolować.

Oczywiście są pewne zawody, w których płeć odgrywa pewną rolę. Trudno zatrudnić drobną kobiecinkę do ciężkiej pracy w kopalni, zamiast umięśnionego i silnego faceta, no ale to jest już pewnego rodzaju polityka oczywistości i potencjalnej efektywności, w imię której np. do NBA czy wszelkich innych drużyn koszykarskich, zatrudnia się ludzi o wysokim wzroście, a nie kurdupli.

PS: Sprawdź pojęcie parytetu, bo nie wiem jakim cudem mogłeś go przyłożyć do mojego wpisu.

hebius:

Będąc taki malutki, próbujesz być tak wielki.
Prawdę mówiąc to smutne.
Obrazek

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 05.07.2012 21:54:17

Bel, nie uczą Cie wskazówki, których Ci tu udzielamy.
Nie ma czegoś takiego jak dozwolenie w języku potocznym. Najczęściej błędy językowe są spowodowane faktem niedouczenia, który później się ubiera w hasło "język potoczny". Smutne jest to, że językoznawcy coraz częściej tym modom ulegają. Dawniej oceniałeś ludzi po języku, po kulturze słowa, teraz dąży się do tego, by brak edukacji sanować.

Bel nadużycia będą zawsze. Jednak fakt, że są nadużycia nie może prowadzić do wniosku, że trzeba wyeliminować pomoc.
Bel moim zdaniem wiele pytań było wprost sformułowanych.
Nie odnoszę się do Ciebie z ironią.
Natomiast bawi mnie to, że wiele razy mianujesz się samozwańczo zwycięzcą jakieś dyskusji. "już zgubiło Ciebie podczas Naszej rozmowy na temat aktywności/pasywności w jednym z Twoich ulubionych tematów", nie czuję, bym gdzieś się zgubił, czy też popadł w sprzeczność.

Na tym chyba polega dyskusja, że Ty coś mówisz a ktoś się do tego odnosi.
Po prostu część Twoich poglądów jest dla mnie zastanawiająca z różnej perspektywy. Taka mało prospołeczna postawa bym rzekł.

co do kary śmierci jestem przeciwko, ponieważ znajduje więcej argumentów na nie niż na tak.

jeśli powołujesz się na badania, to... wedle karnistycznej nauki prawej (rozumianej sensu largo) surowość kary nie jest tym czynnikiem, który odstrasza, powstrzymuje od popełnienia przestępstwa.
Ostatnio zmieniony 05.07.2012 21:57:54 przez verreo-men, łącznie zmieniany 1 raz.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Kosmita

Postautor: Kosmita » 05.07.2012 21:55:20

Believe pisze:PS: „W każdym bądź razie", jest dopuszczane w języku potocznym.

Obrazek

Proszę o informację, czy
bardziej ważniejsze

i
jest jakimś magnezem

też są dopuszczalne w języku potocznym.

Awatar użytkownika
Snoflaxe
gejowy
gejowy
Posty: 2696
Rejestracja: 06.06.2011 23:13:17
Lokalizacja: Kraków

Postautor: Snoflaxe » 05.07.2012 22:08:01

Samoobrona :lol:
Obrazek

Awatar użytkownika
DzikiDzik
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3301
Rejestracja: 09.10.2010 08:27:37
Lokalizacja: Lublin

Postautor: DzikiDzik » 05.07.2012 23:34:44

Oczywiście, mi wyszedł Ruch Palikota. Ale wyniki ogólne są intetersujące - pierwszy jest Kogres Nowej Prawicy z 31%, drugi właśnie RP z 25%, a potem Solidarna Polska z 13% - zupełnie jakbym widział niePolskie wyniki wyborcze. 8)
It's okay to bi a geek bear! ;)

Awatar użytkownika
Deidre
forumowy
forumowy
Posty: 274
Rejestracja: 02.12.2011 01:44:41
Lokalizacja: Tam, gdzie szyje buty i zabija smoki

Postautor: Deidre » 05.07.2012 23:52:00

Polska Partia Pracy
Szczerze mówiąc, spodziewałam się SLD, ale okazałam się na to zbyt lewicowa :-D
-Musisz się tylko pożegnać...
-Z czym?
-Z deterministycznym pojmowaniem biologii.

Jacques

Postautor: Jacques » 05.07.2012 23:52:17

Believe pisze:
Twój punkt widzenia jest zgodny z zasadami straight-liberal.

A mianowicie – wprowadzamy Wolną Amerykankę i pracodawca, który otwiera firmę ma prawo zatrudniać tylko mężczyzn, a dokładniej (tak sobie wymyślił) – tylko tych, którzy mają penisy powyżej 25 centymetrów, ma prawo płacić, za taką samą pracę, Tomaszowi pensję w wysokości 5000 złotych, a Jarkowi, 3000 złotych (bo Jarek się nie depiluje), ma prawo odesłać z kwitkiem super wykształconą kobietę, a zatrudnić całkowitego matoła (którego jedynym atutem jest płeć) i generalnie ma prawo robić wszystko co mu tylko wpadnie do głowy (łącznie z biczowaniem palaczy w toalecie).



Nie rozumiem. Pewnie są jakieś dyrdymały w kodeksie pracy o dyskryminacji ze względu na płeć etc., tyle tylko, że pracodawca w prywatnej firmie jak będzie chciał to może zatrudnić samych mężczyzn, nawet jeżeli kandydatki kobiety będą miały lepsze referencje i kwalifikacje. I tego dotyczyło moje pytanie. W jaki sposób jako prezydent będziesz chciał wpłynąć na proces decyzyjny dotyczący rekrutacji pracowników w prywatnej firmie? Właśnie dlatego zasugerowałem parytety.


Believe pisze:Ja chcę, aby o przyjęciu do pracy decydowało wykształcenie, doświadczenie, pewne ważne aspekty dla danej firmy (takie jak np. dokładność, precyzja i różnorakie inne cechy) a nie płeć czy uprzedzenia. To jest element dyskryminacji, element nietolerancji, który ostatecznie doprowadza do pewnego zubożenia atrakcyjności i poziomu danej firmy, w której zamiast bardzo potrzebnej kobiety (bądź mężczyzny – to działa w dwie strony) pracuje totalnie nieogarnięty matoł, tylko dlatego, że jego szef jest szowinistą. I Nam wszystkim powinno na tym zależeć, bo przedsiębiorstwo obudowane fatalną kadrą, tak naprawdę jest chorym przedsiębiorstwem, a mi jako Prezydentowi zależy, aby powstałe firmy były silne, wsparte ogromnym potencjałem ludzkim, aby z każdego ziarna, mogło wyrosnąć silne i trwałe drzewo, bo tylko wtedy gospodarka się rozwija, kiedy jest progres a nie efemeryda.

W krajach o gospodarce wolnorynkowej o zatrudnieniu decydują kwalifikacje. Oczywiście o ile pracodawca działa racjonalnie i jego celem jest maksymalizacja zysków. Przedsiębiorstwo "obudowane fatalną kadrą" w państwach o takiej gospodarce powinno zbankrutować. W jaki dokładnie sposób będziesz ingerował jako prezydent na działalność przedsiębiorstw?

Wierzę, że większość ludzi jest rozsądnych i faktycznie przypadki dyskryminacji ze względu na płeć/kolor skóry etc. będą epizodyczne, ale jednak państwo musi w takich sytuacjach interweniować. Musimy niektóre sektory kontrolować.

Na całe szczęście przypadki dyskryminacji są coraz rzadsze. Niektóre sektory kontrolować? I tu cały czas wracam do pytania, w jaki sposób chcesz kontrolować procesy rekrutacji w prywatnych firmach?
Dlatego mój model zakłada oczywiście działanie wolnego rynku, konkurencji i większości elementów liberalnych, ale na zasadach wolności, a nie dowolności, którą prezentujesz. Dowolność jest pierwszym synonimem anarchii.
Twój punkt widzenia jest zgodny z zasadami straight-liberal.


Wbrew pozorom nie jestem ani anarchistą, ani libertarianinem, ani również typowym klasycznym liberałem (choć nie ukrywam, że wielu z nich to moi mentorzy :P ). Powiem więcej w przeciwieństwie do Ciebie uważam, że istnieje nierówność społeczna (niewynikająca z lenistwa). Po prostu na pewne rzeczy nie mamy wpływu. I w przeciwieństwie do Ciebie uważam również, że usuwaniem tej nierówności powinno zająć się także państwo (a nie tylko organizacje charytatywne). Jednak z kolei w przeciwieństwie do większości użytkowników na forum uważam, że państwo powinno takie działania przeprowadzić tylko jeden jedyny raz. Moim zdaniem nieustanna opieka nad ludźmi wykluczonymi przynosi więcej szkody niż pożytku dla tych ludzi i czyni ich jeszcze bardziej zależych od innych. Jak dla mnie (i tu zgadzam się z Miltonem Friedmanem) najbardziej odpowiednim momentem wyrównywania szans jest szkoła. Dlatego jestem przeciwnikiem prywatyzacji szkolnictwa i jednocześnie zwolennikiem wprowadzenia mechanizmów rynkowych do polskiego systemu edukacji o czym już tutaj wspominałem kilkakrotnie (chciałem przypomnieć, że w Szwecji uznawanej za socjaldemokrację są bony edukacyjne w kształceniu ponadgimnazjalnym). Właśnie dlatego tak bardzo ubolewam nad polskim systemem edukacji i nad kartą nauczyciela.
Kiedyś popełniłeś tu świetnego posta o dobrej gospodarce, o wzroście poziomu życia i spadku frustracji czego skutkami będą konsolidacja społeczeństwa, wytworzenie kapitału społecznego i finalnie wzrost tolerancji i akceptacji. Też jest zwolennikiem leczenia przyczyn, a nie skutków. Dlatego proponuję urynkowioną, jednak wciąż państwową edukację (z pieniędzy podatników i z pewnym standardem) i kształtowanie dzieci w oparciu o szacunek dla drugiego człowieka , a wtedy problem zniknie sam. A udział Szanownego Pana Prezydenta Believe w postępowaniu rekrutacyjnym firm prywatnych będzie zbędny :)

I jeszcze jedno:
w imię której np. do NBA czy wszelkich innych drużyn koszykarskich, zatrudnia się ludzi o wysokim wzroście, a nie kurdupli.

Postaraj się rzadziej podawać przykłady z serii korwinowskiej, znam je aż za dobrze ;)

PS
tylko tych, którzy mają penisy powyżej 25 centymetrów


Właściwie to uważam, że Pan Alfons, właściciel burdelu z żigolakami kierując się maksymalizacją zysków powinien zatrudnić tylko tych o członkach > 25 cm ;)

PS 2 Believe, a tak w ogóle to jestem strasznie zaniepokojony. Trochę czasu już piszę na forum. Niedługo dobiję do 200 postów, a tymczasem Ty ani razu jeszcze po mnie nie pojechałeś i nie wysłałeś mi obrazka z jakimś medykamentem. Zaczynam się zastanawiać, czy wszystko ze mną w porządku :(
Ostatnio zmieniony 06.07.2012 01:24:18 przez Jacques, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 05.07.2012 23:55:17

Verko:

Po raz trzeci Ci łaskawie piszę, że nie chcę eliminować pomocy. Chce ją uszczuplić, nie płacąc dodatków socjalnych m.in. na tych, którzy owych dodatków nie potrzebują.

Nie mianuje się samozwańczo zwycięzcą danej dyskusji, tylko zauważam pewną prawidłowość – stosujesz model, który ma w pewien sposób unaocznić oponentowi, że nie ma racji, nie czytając jego argumentów, które ową rację potwierdzają. Tak było w przypadku dyskusji na temat aktywności/pasywności, podobny model zastosowałeś teraz.
Cieszy mnie, że to Ciebie bawi, widać, że umiesz podejść z dystansem do pewnych kwestii, ale bardziej bym się cieszył, gdyby coś konkretniejszego za tym poszło.

Piszesz, że nie czujesz, abyś gdzieś popadł w sprzeczność lub się zgubił, pozwolisz – dwa szybkie cytaty, które mi się wbiły w głowę:
verreo-men pisze:Jeśli uważasz, że czynnik płci (a taki był w pytaniu, a nie zróżnicowanie doświadczenia, stażu pracy) jest właściwym czynnikiem dyskryminującym...to...To. ok.

Powyższy post, został napisany po tych:
Believe pisze:Ja nie jestem za tym, aby Pan Marek, którzy sprząta kible za 2 tysiące złotych, miał więcej od Pani Jadzi, która też sprząta kible (przyjmując założenie, że jedynym czynnikiem, który warunkuje tą sytuację jest płeć)

Believe pisze: (…)sytuacji, w imię której kobieta ma zapierdalać i dostawać mniej, ile jej kolega (tą sytuację neguje)(…)

W, których wraźnie napisałem, że jestem przeciwny temu, co próbujesz mi imputować.

verreo-men pisze: (…) Niestety, są i będą ludzie, którym trzeba będzie pomagać (…)

Twoja powyższa próba oświecenia mojej osoby, w odpowiedzi na:
Believe pisze:(...) (tzn. jeśli ktoś musi dostawać socjal, bo choćby ze względów zdrowotnych nie może podjąć pracy, to go dostanie (...)


Później jeszcze zarzuciłeś mi, że chcę wyeliminować pomoc:
verreo-men pisze: (...)nie może prowadzić do wniosku, że trzeba wyeliminować pomoc.(...)

A to już kompletnie nie koreluje z tym co napisałem i w powyższych cytatach podniosłem. Tak więc, tutaj widzę Twoje zgubienie, niedoczytanie i pewną niespójność.

Ja uważam, że moje poglądy są bardzo prospołeczne. Tylko, że wielu ludzi prospołeczność, definiuje jako pomoc mniejszości przez większość, a ja usilnie chcę, aby to większości było dobrze, co nie koniecznie musi się równać z marginalizacją mniejszości.

Powołuje się na badania, które po to są przeprowadzane, żeby w istocie były jakąś wartością. Zresztą jest bardzo wiele badań, które udowadniają, że kara śmierci jest straszakiem.

PS: Nie moja wina, że prof. Bańko z PWN, uważa, że „W każdym bądź razie” jest dopuszczalne w języku potocznym ;-)

Kosmyta:

4.07.2012 - "Wieści poświęcone"
Kosmita pisze:Że niby zaplątałem się w tym, co tu blablam. :oops:

Co to znaczy "bablam"?
Kurde, w żadnym słowniku go nie ma...

23.02.2012 - "Ugotowani"
Kosmita pisze:Dopiero teraz obejrzałem ten odcinek z Bydgoszczy.
Przecież ja mieszkam naprzeciwko sklepu Łukasza, widzę go z okna.
Zresztą moje okna tez widać tu przez chwilkę, takie żółte wieżyczki.
Ale go nie znam, teraz pewnie zwrócę swoją uwagę na niego.

Skoro, Ty zwrócisz uwagę, to raczej swoją, prawda?
No chyba, że potrafisz inaczej.

1.03.2012 - "Przemyślenia"
Kosmita pisze:t;]To tak się jakoś przyjęło ostatnio. Kobiety mówią "przyjaciel" o swoim partnerze życiowym. Geje sami tez tak mówią.
Mysle, że to bierze się z niechęci do jasnego stawiania sprawy, Lepsze niedomówienia.
Tylko, jak ja mówię 'przyjaciel" o swoim faktycznym Przyjacielu, mam wrażenie, ze może to byc opacznie zrozumiane.

Hmmm...
Chyba po przecinku się nie stawia dużych liter. Na pewno słowo "Lepsze" do tego w takim ułożeniu nie pretenduje.

Mimo wszystko nie będę skanował każdego Twojego postu, nie mam na to czasu, ani ochoty. Wybrałem kilka z brzegu (specjalnie nie wklejałem tych z brakiem polskich znaków i źle postawionymi przecinkami). O co mi chodzi? Ano o to, że mam świadomość swoich błędów i lapsusów językowych i nikomu ich wytykam. Tobie się to zdarza, a pisanko często kuleje.
Poprawianie innych to przywilej ludzi, bezbłędnie posługujących się językiem a nie matołków :-D

Jacques:

Jutro się do tego odniosę, dzisiaj już nie mam czasu ;-)
A co do ostatniego zdania - widzisz jaki jestem litościwy ;-)
Jeszcze przyjdzie na to czas, chyba że chcesz z automatu, to szybko coś wymyślę ;-)

PS: Nie jesteś klonem Mazemiego?
Obrazek

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 06.07.2012 00:07:16

no dobrze, po prostu odebrałem tak Twoje posty. Przyjmuję korektę, bo może faktycznie źle odczytałem Twoje wypowiedzi.

a co do w "każdym bądź razie" - czytam wiele porad prof. Bańko i jestem więcej niż pewny, że za kilka lat on napisze, że można pisać gura. Moim zdaniem, on często zbytnio ulega językowej nowomodzie.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Jacques

Postautor: Jacques » 06.07.2012 00:15:51

Believe pisze:
Jutro się do tego odniosę, dzisiaj już nie mam czasu ;-)
A co do ostatniego zdania - widzisz jaki jestem litościwy ;-)
Jeszcze przyjdzie na to czas, chyba że chcesz z automatu, to szybko coś wymyślę ;-)

PS: Nie jesteś klonem Mazemiego?


Gdybym był klonem Mazemiego to mój temat powitalny (tzn. Jacquesa) byłby majstersztykiem w jego (Mazemiego) wykonaniu :D Proponuję żeby sprawą zajęła się administracja :)

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9627
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 06.07.2012 00:16:53

Oj, warto się słuchać pana Bańko, bo jest specem w tej dziedzinie, a ponadto miłym człowiekiem.

Awatar użytkownika
marcin
Tatromaniak
Tatromaniak
Posty: 23810
Rejestracja: 02.12.2007 19:45:33
Lokalizacja: blisko gór

Postautor: marcin » 06.07.2012 00:22:14

verreo-men pisze:a co do w "każdym bądź razie" - czytam wiele porad prof. Bańko i jestem więcej niż pewny, że za kilka lat on napisze, że można pisać gura. Moim zdaniem, on często zbytnio ulega językowej nowomodzie.


Kurczę, jak już wszyscy się tak tu językowo poprawiają, to i ja dołożę swoje pięć groszy - NAZWISKA ODMIENIAMY! Zatem: wiele porad prof. Bańki...
Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli nie chce, znajdzie powód.

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 06.07.2012 00:24:29

wiesz, zarzuty pod adresem niektórych językoznawców zgłaszają sami językoznawcy.
Nie może być tak, że skoro 80% społeczeństwa pisze wogole/wogule - to wydajemy uchwałę i wprowadzamy dowolną pisownię. Zmiany w języku się stale dokonują, ale jestem wielkim przeciwnikiem tego, aby zmieniać język, bo ludzie się nie uczą ortografii, gramatyki.

Marcinie masz racje. Jednak nie w tym wypadku, w którym ja to użyłem;-) Dlatego niesłusznie zwróciłeś mi uwagę;-)

a myślę, że najlepszym autorytetem z językoznawstwa będzie sam prof. Bańko:

"Bańko odmienia się tak jak Stańko, a także Moniuszko, Fredro, Jagiełło i in. Jeśli nazwisku towarzyszy odmienione imię lub tytuł, to możemy go nie odmieniać: Mirosława Bańko, pana Bańko itp. Swoboda ta nie dotyczy nazwisk znanych z historii. Możemy np. mówić o pośle Jagiełło (choć lepiej o pośle Jagielle), ale tylko o królu Władysławie Jagielle.
- Mirosław Bańko, PWN"
-uzyłem odmiany tytułu profesor, zatem czytałem wiele porad profesora Bańko.
;-)

a jak już byś chciał być poprawnym Marcinie, to nie prof. Bańki, tylko Bańka;-). Ponieważ czytałem dopełniacz kogo? - profesora Bańka. A odmienia się jak Stańko.

Wielką orędowniczką odmiany nazwisk była profesor Irena Bajerowa, która pisała "Odmiana rzeczowników jest prastarą właściwością języka polskiego – nie zubożajmy go przez zanik tej cechy".
Ostatnio zmieniony 06.07.2012 00:49:00 przez verreo-men, łącznie zmieniany 4 razy.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Awatar użytkownika
mare
NAAWSW
NAAWSW
Posty: 9627
Rejestracja: 25.04.2011 12:50:17

Postautor: mare » 06.07.2012 00:42:23

W przypadku Bańko należy zrobić wyjątek w odmianie, bo inaczej się ludzie śmiać będą, że chodzi o bańkę :P

A co do dyskusji wśród językoznawców, no cóż, to jak z dyskusjami wśród prawników czy lekarzy, zawsze będą, tyle że oni są specjalistami.

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 06.07.2012 02:21:54

Jacques:

1. Hmmm…
Ok. W pewnym sensie masz racje, ponieważ bazujesz na takiej powiedziałbym leseferystycznej koncepcji, w imię której jednostka jest całkowicie wolna (czyt. właściciel firmy) i może robić co mu się podoba, ponieważ państwo nie ma prawa w to ingerować.
Ja generalnie jak najbardziej popieram leseferyzm, ale tutaj mamy do czynienia z trochę innym zagadnieniem.
Mi chodzi tutaj głównie (co podkreślałem) o kwestie dyskryminacyjne. W rzeczywistości, ja jestem w stanie zaakceptować stan rzeczy, w którym firma składa się tylko z mężczyzn, ale ich obecność musi korelować ze stanem wykształcenia czy przygotowania. Bo jeśli odrzuca się np. kobietę, ze względu na jej płeć, to wówczas mamy do czynienia z trochę innym kalibrem – z dyskryminacją, z nietolerancją, z szowinizmem, z postawami mizoginicznymi, które ja będę tępił.

W jaki sposób?
Przede wszystkim liczę na głównych zainteresowanych, tzn. na dyskryminowane osoby, które będą zgłaszać swoje zażalenia, choćby do wspomnianych przez Ciebie, Sądów Pracy. Mamy przecież inspekcje pracy, które w oczywisty sposób muszą kontrolować przedsiębiorstwa czy nie dochodzi do naruszeń, czy nie dochodzi do właśnie do dyskryminacji i niesprawiedliwego traktowania. Liczę, że jeśli zostanie uchwalone prawo antydyskryminacyjne, to szef firmy po prostu będzie je respektował, jak każde inne prawo, które jest ponad ideologiami wolnościowymi etc.
Wierzę również, że jest inteligentnym człowiekiem i bardziej powinno mu zależeć na dobrym, wykształconym pracowniku, a nie na obiboku.

2. Tak, jak wspomniałem, o miejscu pracy, powinny decydować kwalifikacje. Również wspomniałem, że wierzę, iż zdecydowana większość przedsiębiorców działa racjonalnie, w oparciu o własny interes strategiczny, czy jak to pięknie nazwałeś – maksymalizację zysków.

Jak będę ingerował? No przede wszystkim uchwalę takie prawo, w imię którego nie będzie dochodziło do wspomnianej dyskryminacji, bo tym cały czas mówimy – o sytuacji, w której ktoś nie jest zatrudniany z nie merytorycznych przyczyn, odnoszących się do aspektów fizycznych, płciowych, seksualnych, narodowościowych etc.

3. Ależ ja również uważam, że istnieje nierówność społeczna. Skąd masz wiedzę, że neguje, iż coś takiego funkcjonuje? Skąd wziąłeś, że ja nie jestem za usuwaniem nierówności społecznych przez państwo? Próbujesz mi na siłę wcisnąć model Janusza Korwina Mikke, do którego w tej sytuacji, akurat nie jest mi tak po drodze.
Zgadzam się z Tobą w 100%, że kwestia pomocy powinna zostać przeprowadzona tylko jeden raz. Wiesz możesz się śmiać, ale ja wymyśliłem, że idealnym narzędziem, który pozwoli faktycznie ustalić komu przysługuję stały zasiłek socjalny, a komu nie jest wykonanie kilku czynności:
+ Wszystkich niezdolnych do pracy pod względem zdrowotnym, jeszcze raz wysłać na specjalne komisje lekarskie, złożone z wyselekcjonowanych i nieprzekupnych lekarzy (najlepiej, żeby np. w Warszawie taka komisja składała się z lekarzy poznańskich, w Łodzi, komisja składała się z lekarzy katowickich etc.), oczywiście wcześniej uchwalić prawo, które łapówkarstwo czy fałszowanie zaświadczeń lekarskich, było by równe z przepadkiem prawa do wykonywania zawodu i groźbą sankcji karnych (nie wiem jak Ty, ale ja wierzę, że strach i pewnego rodzaju reperkusje są istotnym elementem w walce o praworządność). To by pozwoliło rozwiązać jeden człon problemu.
+ Poszerzyć kompetencje pracowników socjalnych w kwestii filtracji poszczególnych rodzin, wniosków.
+ Włączyć do działania służby informacyjne, które po prostu inwigilowałby, tych którzy pobierają zasiłki socjalne, aby ostatecznie zgromadzić materiały, pozwalające przyjąć, kto faktycznie wymaga stałej dotacji, a kto najzwyczajniej ściemnia. Ja wiem, że to strasznie kontrowersyjna sprawa, która trąci metodami Stasi z byłego NRD, ale mamy naprawdę świetny wywiad informacyjny, który jest w stanie podać precyzyjnie, ile wydajesz na bułki, do kogo dzwonisz i o których godzinach idziesz robić kupę. Ten potencjał jest ogromny, nawet nie masz pojęcia jaka to jest potężna i wielka machina, a ja chciałbym ją wykorzystać.

Powyższa akcja, oczywiście wygenerowałaby dość znaczące koszta (na pewno jest to suma rzędu kilku miliardów złotych) i musiałaby być rozłożona w czasie, aczkolwiek uważam, że w ostatecznym rozrachunku, przygotowanie takiej operacji, byłoby zdecydowanie bardziej opłacalne w dalszej perspektywie czasowej, aniżeli comiesięczne łożenie milionów złotych w błoto, na trefnisiów, którzy wykorzystali kilka luk w patologicznym systemie i wyciągają pieniądze. Nagle utworzyłaby się Nam całkiem logiczna pula potrzebujących, a Ci, którzy rodziliby się w przyszłości podpadaliby pod nowe prawo, które już bardziej uniemożliwiałoby oszustwa na tym polu.

Jeśli zaś chodzi o edukację. Ja jestem za bezpłatnym szkolnictwem na pewno na poziomie podstawowym i średnim, ale równocześnie to nie wyklucza funkcjonowania prywatnego. Wiadomo, że prywatne uczelnie są bardziej atrakcyjne, od państwowych i ja na pewno nie zamierzam ich tępić. Generalnie jestem w stanie przyjąć Twoją koncepcje, bo również (za Friedmanem) uważam, że koncepcja bonów oświatowych nie jest zła ;-)
Zostaniesz Ministrem Szkolnictwa ;-)

4. Dlaczego mam nie używać Korwinowych porównań czy generalnie jego figur retorycznych, kiedy są dobrze pomyślane i pasują do sytuacji?

Jeśli Korwin-Mikke coś dobrze powie, zilustruje, przyuważy pewien istotny mechanizm, nie rozumiem dlaczego mam z niego nie korzystać?

Czy jeśli zamiast argumentu z drużyną koszykarską, użyłbym argumentu z realizowanym „Jeziorem Łabędzim” (które jest robione zgodnie z oryginalnym scenopisem i sprecyzowaną wizją reżyserską, do którego raczej zatrudnia się szczupłe i smukłe baletnice a nie grube i nie uzdolnione „baby”) będziesz bardziej usatysfakcjonowany? ;-)

5. Tak, będąc doradcą Pana Alfonsa, też sugerowałbym mu wyłapanie do swojej agencji samych wielkoczłonkowych, choć w przypadku ciasnych dupek i ciasnych cipek, wygra Pan Rudolf, który w swoim burdelu ma cały przekrój - od S do XXL ;-)

PS:
Jacques pisze:(...) Szanownego Pana Prezydenta Believe (...)

Dokładniej to:
Szanownego Pana Prezydenta, Przewodniczącego Rady Republiki, Przewodniczącego Rady Ministrów i Naczelnego Zwierzchnika Sił Zbrojnych, Believe. ;-) :D
Obrazek

Kosmita

Postautor: Kosmita » 06.07.2012 07:22:28

Believe pisze:Skoro, Ty zwrócisz uwagę, to raczej swoją, prawda?
No chyba, że potrafisz inaczej.

Potrafię, jak widzisz. Zwróciłem Twoją uwagę na siebie.

23.02.2012 - "Ugotowani"[/size]
Kosmita pisze:

Przyznam, że doceniam Twoją desperację, naszukałeś się, oj naszukałeś.
Ale jakoś słabo wypadł ten research. Obrazek
Ucz się, ucz, bo nauka to potęgi klucz.

Awatar użytkownika
verreo-men
homme fatale
homme fatale
Posty: 6966
Rejestracja: 23.03.2008 17:54:53
Lokalizacja: krakusek

Postautor: verreo-men » 06.07.2012 08:19:08

Bel, mówisz, że jesteś za bezpłatnym wykształceniem do poziomu szkoły średniej. Mogę mniemać, że jest to też wynik tego, że nie studiujesz. Owszem, możesz mieć znajomych studentów, ale to co innego.
Widzisz, w szkole średniej jest trochę inaczej. Ludzie chodzą do szkół w swoich regionach, odpadają im koszty wynajmu, koszty jedzenia, etc.
Na studiach jest trochę inaczej. Osobiście znam wiele osób, dla których studia to olbrzymi wydatek dla rodziców w zakresie kosztów mieszkania, wyżywienia. Nie wiem czy wiesz, jak kształtują się stypendia:
-na jednej uczelni, gdy miałem stypendium naukowe, to wynosiło ono 450 zł (było to chyba najwyższe stypendium). Na drugiej uczelni miałem ...150 zł (2 próg,. 3 to było chyba 250 zł). Więc gdybym miał bazować na stypendiach, to pewnie bym nie dał rady. Nie wiem jak jest ze stypendiami socjalnymi, ale myślę, że szału nie ma.
Teraz ma być idea pomocy dla jakiegoś odsetka najlepszych studentów. Moim zdaniem to żadna pomoc. Olbrzymia ilość zdolnych osób będzie musiała zrezygnować ze studiów, z powodów finansowych. Obniży to jakość studiów.

Moim zdaniem urojony pomysł studiów odpłatnych ma następującą genezę:
-owo słynne "bo w Europie większość państw ma studia płatne". Jednak w Europie zupełnie inaczej wygląda system pomocy. Byłem w Anglii i tam system pomocy jest niesamowicie moim zdaniem rozwinięty.
-zauważono, że wiele osób studiuje 2 i więcej kierunków. Tak jakby to było coś złego. Gdy tymczasem studia równoległe wymagają olbrzymiego samozaparcia, wysiłku. Tego też w pewnych sytuacjach wymaga rynek.

Jaki może być kontrargument? Taki, że społeczeństwo finansuje naukę. Jednak an studiach kształci się lekarzy, inżynierów, prawników, nauczycieli, weterynarzy właśnie dla tego społeczeństwa. Gdybym teraz miał zaczynać studia i za nie płacić to wolałbym jechać za granicę.

Konstatując odpłatne studia uderzą w najbiedniejszych, pozbawiając ich możliwości edukacji.
W zyciu jak na boisku nie każdy musi grac czysto;-)

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 06.07.2012 15:15:30

No piękny wywód, ale co to ma wspólnego z moją wizją państwa?

Przecież ja jestem za darmowymi studiami, co zaznaczyłem w „Teście wyborczym”. A jeśli dobrze sobie przypominam to dokładnie analizowałeś moje wypowiedzi.
Wbrew pozorom prywatne wycieczki są śmieszne (choć coraz mniej, bo stają się nudne) ale na pewno nie służą koherencji.

Jeśli zaś bijesz do mojego postu, który był odpowiedzią do Jacquesa, to po raz kolejny zgubiło Ciebie niedoczytanie. My pisaliśmy o edukacji podstawowej i średniej, o karcie nauczyciela i bonach oświatowych. Trudno przy tym podnosić aspekt uczelni wyższych.

Kosmita jeśli już wspomniałeś o desperacji:
Zobacz jaki jest mój staż na forum, a ile mam postów i porównaj to ze swoim urobkiem.
Wniosek mogę Ci już sprzedać (to będzie drugi, zaraz po wniosku, który dotyczył Twoich "umiejętności" językowych): Odklej się od komputera, pogoda jest piękna, ptaszki ćwierkają, nie marnuj czasu na wypisywanie małoznaczących głupstw.
Obrazek

Lynn

Postautor: Lynn » 06.07.2012 15:19:22

O, poszło ad personam.

:killer:


Wróć do „1.1. Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CryBoy, shane82 i 1 gość