Teatr - polecam spektakl, bo...

Film, teatr, muzyka, książka, architektura.
Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Teatr - polecam spektakl, bo...

Postautor: Walpurg » 02.10.2006 18:40:24

Dla mieszkańców Trójmiasta - możecie zobaczyć Walpurga!

Teatr Miejski w Gdyni na początek nowego sezonu pokazał udaną premierę "Wariata i zakonnicy" Witkacego. Część widowni zna już tę sztukę z majowych, przedpremierowych wystawień.

Piątkowa premiera "Wariata i zakonnicy" potwierdza dobrą passę Miejskiego, którego ostatnie realizacje cieszą oko i przyciągają sporą widownię. Także temu spektaklowi można wróżyć sukces, tym bardziej, że publiczność dostaje do dyspozycji nową teatralną przestrzeń. - To nasza trzecia scena - mówi o niej Jacek Bunsch, dyrektor teatru i reżyser sztuki. W przypadku inscenizacji dramatu Witkiewicza, którego akcja rozgrywa się w celi domu wariatów Pod Zdechłym Zajączkiem, dokąd trafia demoniczny poeta Mieczysław Walpurg (w tej roli perfekcyjny Juliusz Krzysztof Warunek, gościnnie występujący aktor krakowskiego teatru Bagatela), zarówno miejsce akcji, jak i widownię umieszczono na deskach głównej sceny. Pomysł, by kameralną przestrzeń sceniczną z każdej strony otoczyć, sprawdza się znakomicie - szpitalna cela otrzymuje formę areny, na której odbywa się igrzysko z udziałem głównej ofiary - Walpurga, artysty wykraczającego ponad przeciętność, toteż skazanego na odosobnienie i zagładę. Czy zasłużył na nią, wodząc na pokuszenie opiekującą się nim młodą zakonnicę Annę (w tej roli Katarzyna Ankudowicz)? A może nie on jest winny, lecz zwariowany świat, który go otacza?

Stanisław Ignacy Witkiewicz "Wariat i zakonnica", Teatr Miejski w Gdyni (ul. Bema 26). Reżyseria Jacek Bunsch, scenografia Tadeusz Smolicki, muzyka: Janusz Grzywacz. Występują: Katarzyna Ankudowicz, Juliusz Krzysztof Warunek (gościnnie), Dorota Lulka, Michał Buczek, Eugeniusz Kujawski, Sławomir Lewandowski, Grzegorz Wolf. Kolejne spektakle: 19, 20, 21, 22 października, godz. 19. Bilety w cenie 26 zł (normalny) i 20 zł (ulgowy).

Wystawa fotografii Witkacego

Premierze "Wariata i zakonnicy" towarzyszył plenerowy wernisaż fotografii Witkacego. Na ciekawie zaaranżowanej wystawie, którą przed budynkiem Teatru Miejskiego można oglądać przez całą dobę aż do 29 października, znalazło się 30 zdjęć wykonanych przez Witkacego jego przyjaciołom i rodzinie oraz sobie samemu. Natomiast w teatralnym foyer można oglądać kopię namalowanego przez Witkacego portretu Adama Bunscha - zaprzyjaźnionego z Witkacym przedwojennego pisarza i artysty, dziadka Jacka Bunscha - obecnego dyrektora Teatru Miejskiego.
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
2 października 2006


Polecam to przedstawienie, choć go nie widziałem! Kilka lat temu ten sam reżyser (Jacek Bunsch) wystawił "Wariata i zakonnicę" w Teatrze Śląskim w Katowicach i rolę Walpurga również grał J.K. Warunek. Widziałem kilka różnych przedstawień "Wariata" i Warunek był zdecydowanie najlepszy w tej roli! Zdobył nawet jakąś Złotą Maskę za tę rolę.
Mam więc nadzieję, że w gdyńskim teatrze utrzyma poziom! A "Wariat i zakonnica" to bardzo fajny tekst - jak na Witkacego - prosty i zrozumiały, a na dodatek pełen uroku. POLECAM!


REPERTUAR: http://www.teatrgombrowicza.art.pl/
Ostatnio zmieniony 05.10.2006 20:54:44 przez Walpurg, łącznie zmieniany 1 raz.
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 02.10.2006 18:42:56

Ludzie!
Bierzcie na wtorek wolne z pracy!
Postarajcie się o nowy telewizor!
Obudźcie sąsiadów i zadzwońcie do krewnych!

W beznadziejnej telewizji publicznej będzie najprawdziwsza perła!

Już we wtorek, w TVP Kultura, będzie można zobaczyć – według wielu krytyków – jedno z najwybitniejszych po wojnie przedstawień polskiego teatru.

Spektakl od 14 lat nie schodzi z afisza krakowskiego Starego Teatru.
Sam byłem na nim aż 3 razy!



Thomas Bernhard, Kalkwerk (Das Kalkwerk)


TVP Kultura, Teatr TV, wtorek, 03.10.2006, godzina: 21:00
Czas trwania: 184 minut
Produkcja: TVP (nagranie z 1998)


Adaptacja, reżyseria i scenografia: Krystian Lupa

Przekład: Ernest Dyczek, Marek Feliks Nowicki
Muzyka: Jacek Ostaszewski

Obsada:
Konrad – Andrzej Hudziak
Konradowa – Małgorzata Hajewska-Krzysztofik
Radca Baurat – Zbigniew Kosowski
Fro/Profesor – Piotr Skiba (gościnnie)
Höller – Bolesław Brzozowski
Dyrektor Banku – Paweł Miśkiewicz (gościnnie)
Moritz – Paweł Kruszelnicki
Karl – Krzysztof Głuchowski (gościnnie)

Premiera: 7 listopada 1992

Ascetyczny chłód przestrzeni scenicznej, szarość cieni, sprzętów i nasyconych nią postaci, izolacja, boleśnie narastające emocje – Kalkwerk – świat Thomasa Bernharda urzeczywistniony w wizji Krystiana Lupy. Przedstawienie powstałe w 1992 roku jest jednym z najistotniejszych w dorobku reżysera.

„Bohater wielkiej powieści drugiej połowy XX wieku – Konrad – daremnie czeka na moment, w którym mógłby zapisać za jednym zamachem swoje studium O słuchu. Studium, któremu poświęcił całą swoją egzystencję, jak również, aż do tragicznego finału, swoje życie rodzinne. Nie jest w stanie zapisać ani jednej linijki.
Za to we wszystkich swoich spotkaniach z ludźmi, w chorobliwie nieokiełznanych monologach, korzystając jakby z przywileju szaleńca dotyka, obnaża, oskarża świat wzajemnie sprzecznymi, rodzącymi się bez ustanku erupcjami myśli. Zdawałoby się, że jeszcze jedna opisana przez nihilistę porażka »człowieka«. Dlaczego jednak z zeznań wielu świadków, słuchaczy monologów Konrada, wyłania się coś jak jeden z powstających na nowo żywotów świętych?...” (Krystian Lupa)

„Kalkwerk Krystiana Lupy ze Starego Teatru. Jedno z największych wydarzeń teatralnych lat 90.”
Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza” 1998, nr 237

„Co to jest Kalkwerk? Przede wszystkim to tytuł powieści Thomasa Bernharda, która należy do bezsprzecznych arcydzieł współczesnej prozy. Jej niedawno zmarły autor był w moim przekonaniu najznakomitszym pisarzem austriackim drugiej połowy XX wieku. (...) Przedstawienie Krystiana Lupy należy, moim zdaniem, do tych zdarzeń, których nie wolno nie znać. Kongenialna adaptacja powieści w połączeniu z możliwościami aktorskimi Starego Teatru z Krakowa (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik i Andrzej Hudziak – ten ostatni uzyskał za rolę w Kalkwerku nagrodę im. A. Zelwerowicza przyznawaną przez miesięcznik „Teatr”) oraz sztuka reżyserska Krystiana Lupy, najwybitniejszego dziś artysty teatru w Polsce, sprawiają, że twórczość Thomasa Bernharda bodaj po raz pierwszy na gruncie polskim przemawia z siłą właściwą temu autorowi.”
Janusz Majcherek, „Gazeta Wyborcza” 1993, nr 26

„I oto Kalkwerk powstał na scenie Teatru Kameralnego w Krakowie i – znów trzeba rzec: jak w przypadku większości spektakli Lupy – staje się wydarzeniem ważnym. Znakomite dzieło Bernharda w rękach nie mniej wyrafinowanego reżysera zamienia się na scenie w arcydzieło. (...) Krystianowi Lupie udało się – ułamkowo, oczywiście, – pokazać na scenie coś z Tajemnicy twórczości. Aktorzy są w rękach Lupy czułym i posłusznym mu instrumentem; widz czuje, że i dla nich udział w przedstawieniu jest wielką intelektualna przygodą. Warto ten spektakl zobaczyć. (...) To wielkie przedstawienie – ze świetną scenografią Lupy – ale dla tych widzów tylko, których pasjonują gry i zagadki intelektu.”
Ella Bodnar, „Gazeta Krakowska” 1992, nr 270

Nagrody:
- Andrzej Hudziak - za rolę Konrada w Kalkwerku i Lassmana w Maltem otrzymał Nagrodę im. A. Zelwerowicza przyznawaną przez miesięcznik "Teatr" (1992).
- Spektakl otrzymał II nagrodę na III Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym "Kontakt '93" - "za unikalny sposób teatralnej interpretacji, za złożoną i mistrzowską architekturę teatralną" (1993).
- Andrzej Hudziak - Złota Kareta "Nowości" dla najlepszego aktora na III Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym "Kontakt '93" (1993).
- Małgorzata Hajewska-Krzysztofik - Grand Prix za rolę Konradowej na XXXVIII Kaliskich Spotkaniach Teatralnych (1998).
- Andrzej Hudziak - Grand Prix za rolę Konrada na XXXVIII Kaliskich Spotkaniach Teatralnych (1998).
- Zbigniew Kosowski - za rolę epizodyczną – rola Baurata na XXXVIII Kaliskich Spotkaniach Teatralnych (1998).
- Andrzej Hudziak - za rolę Konrada - tytuł Najlepszego Aktora na 10 Ogólnopolskim Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych (2004).
- Przedstawienie otrzymało tytuł Najlepszego Spektaklu na 10 Ogólnopolskim Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych (2004).
- Wielka Kapituła Loży Teatru Powszechnego podczas 10 Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych przyznała przedstawieniu nagrodę "Wydarzenie festiwalu" (2004).
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
abramasia
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1260
Rejestracja: 18.03.2005 12:24:03
Lokalizacja: UK

Postautor: abramasia » 06.10.2006 15:52:29

Dziękuję za przypomnienie, Walpusiu :) Oczywiście miałam zamiar się na wybrać na "Wariata i zakonnicę", bo bardzo lubię Witkacego, a Bunscha coś tam już widziałam i podobało mi się. Zawsze podejrzewałam, że to z Witkacego wziął się Twój nick :P

A "Kalkwerk" już oglądałam ramach Studenckiego Koła Teatrologów :) Ten na Kulturze zaczyna się trochę późno, bo mnie teraz sen nieuchronnie morzy ok 22 :spie:
wpierw trzeba odejść
żeby móc powrócić

Awatar użytkownika
scynk
zastępca członka
zastępca członka
Posty: 12138
Rejestracja: 24.09.2004 13:01:02
Lokalizacja: Łódź

Postautor: scynk » 06.10.2006 17:32:54

Oczywiście: "Kalkwerk" jest (jak większość przedstawień Lupy) arcydziełem. Notabene: Lupa jest jedynym polskim reżyserem potrafiącym inscenizować Witkacego. Wszyscy pozostali udziwniają dziwne, z czego wychodzi dziwactwo - co, zwyczajnie, jest NUDNE. A u Lupy Witkacego dziwność jest organiczna. Więc w dobrą robotę Bunscha raczej nie wierzę.


Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 06.10.2006 17:56:51

"Wariata i zakonnicę" widziałem 3 razy:
- w Teatrze Śląskim w Katowicach (właśnie w reż. Bunscha z Warunkiem w roli Walpurga)
- w Teatrze STU w Krakowie (w reż. Jasińskiego z kuriozalnym Walpurgiem granym przez Dariusza Gnatowskiego - to Boczek ze "Świata według Kiepskich", świetną muzyką J. K. Pawluśkiewicza i po prostu doskonałą rolą siostry Barbary - znana z Piwnicy pod Baranami Halina Wyrodek była po prostu idealna w roli "matejkowskiej matrony")
- W Teatrze Witkacego w Zakopanem (w reż. Dziuka i Andrzejem Bieniasem jako Walpurgiem).

"Wariat i zakonnica" to jeden z tych dramatów, w których prawie cały ciężar przedstawienia spoczywa na barkach jednego bohatera/aktora. Sam spektakl Bunscha nie był rewelacyjny - pozostałe dwa były znacznie lepsze, gdy chodzi o całość; do tego dochodzi nędzny poziom aktorów Teatru Śląskiego), ale właśnie Warunek stworzył kreację wybitną i przejmującą. I właśnie dla niego warto było ten katowicki spektakl zobaczyć. Dlatego też myślę, że w Gdyni może uda się ten sukces powtórzyć.
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
scynk
zastępca członka
zastępca członka
Posty: 12138
Rejestracja: 24.09.2004 13:01:02
Lokalizacja: Łódź

Postautor: scynk » 06.10.2006 17:59:35

Halina Wyrodek jest WIELKĄ aktorką.
O Witkacach Lupy moglibyśmy mówić, gdybyś któreś z nich widział. I zapewniam Cię, że byłbyś porażony.


Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 06.10.2006 17:59:59

Co do inscenizacji Witkacego - zgoda, ale dodałbym jeszcze Jarockiego ("Matka", "Grzebanie").
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 06.10.2006 18:04:33

W czasach kiedy zacząłem chodzić do teatru, Lupa z Witkacego już wyrósł i wszedł w etap fascynacji austriacką i rosyjską prozą (Bernhard, Broch, Dostojewski, Bułhakow), więc o jego widzeniu Witkacego wiem jedynie z książek, artykułów i fragmentów utrwalonych na taśmie filmowej :(
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
scynk
zastępca członka
zastępca członka
Posty: 12138
Rejestracja: 24.09.2004 13:01:02
Lokalizacja: Łódź

Postautor: scynk » 06.10.2006 20:35:47

"Matka" z Ewą Lassek jest arcydziełem, rzeczywiście. Z innymi przedstawieniami ("Szewcy" np.) już gorzej. A grzebanie to O Witkasiu - nie Witkasia, więc się nie liczy. (Choć akurat dobre).


Awatar użytkownika
abramasia
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1260
Rejestracja: 18.03.2005 12:24:03
Lokalizacja: UK

Postautor: abramasia » 07.10.2006 10:18:05

A ja co mam powiedzieć??? Nigdzie nie byłam i nic nie widziałam!!! :( :( :( :( :( :( :( :( :( :( :(
Może ujęłabym to dosadniej, ale Walpuś taki kulturalny temat założył, że nie wypada :PPPP
wpierw trzeba odejść
żeby móc powrócić

Awatar użytkownika
achim
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4391
Rejestracja: 20.10.2006 20:34:05
Lokalizacja: Tam, gdzie dwóch facetów może trzymać się za ręce na ulicy

Postautor: achim » 30.01.2007 21:21:20

Ja tez uwazam ,ze Lupa jest genialny, ale ostatnio jestem pod duzym wrazeniem spektakli Jana Klaty we wroclawski Teatrze Wspolczesnym " " Transferu " , ktory mowi wiecej o pojednaniu , wypedzeniu i stosunkach polsko-niemieckich, niz niejeden tom historii i " Nekrecanej pomaranczy" , ktora dowodzi ,ze Eryk Lubos jest aktorem magnetycznym, cokolwiek to oznacza .

Awatar użytkownika
scynk
zastępca członka
zastępca członka
Posty: 12138
Rejestracja: 24.09.2004 13:01:02
Lokalizacja: Łódź

Postautor: scynk » 31.01.2007 08:40:12

A idź z Klatą! Wylansowany przeciętniak z tupetem. Produkt medialny. Humbug!


Awatar użytkownika
achim
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4391
Rejestracja: 20.10.2006 20:34:05
Lokalizacja: Tam, gdzie dwóch facetów może trzymać się za ręce na ulicy

Postautor: achim » 31.01.2007 19:30:57

A Ty bys chcial od razu drugiego Swinarskiego !

Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 31.01.2007 19:47:00

A co z Kleczewską? :P

Uwielbiam czytać recenzje teatralne w "Naszym Dzienniku" - są takim szczytem recenzenckiego prostactwa, że aż fajnie się je czyta. :P Polecam.

Gdyby jakieś dwa miesiące temu ktoś mi powiedział, że Jan Englert zamieni małą scenę Teatru Narodowego na tabloid, i to taki, który ociera się o sceny pornograficzne - nie uwierzyłabym. Teraz wiem, bo widziałam je na własne oczy. A ponadto, krew, agresja i język nienawiści. Mało tego, dyrektor Jan Englert bierze w tym przedsięwzięciu udział jako aktor. Najpierw leży na szpitalnym łóżku, pozostając w śpiączce, potem, niczym król na tron, wolnym krokiem zmierza do toalety w pampersach (to ogromnie zabawna i najlepsza scena spektaklu), aż w końcu pojawia się w silnie błyszczącym od brokatu, różowo-liliowym garniturze i takoż brokatowym, długim, zwisającym kolczykiem w uchu, by po zdjęciu marynarki i odsłonięciu torsu wywinąć kozaka skrzyżowanego z tańcem hiszpańskim. Co za krzepa - chciałoby się powiedzieć. Zwłaszcza że na początku tego tabloidu był przecież umierający.
Tabloid nosi tu nazwę "Fedra", a Jan Englert ma przydomek Tezeusz, zaś jego tabloidowy syn z poprzedniego małżeństwa, Michał Czernecki - Hipolit. Jednak najważniejszą "ksywę" ma Danuta Stenka, jako tytułowa Fedra, czyli tabloidowa żona Tezeusza. Ale to nie mąż budzi jej pożądanie, lecz pasierb Hipolit. Więc leciwa metrykalnie Stenka - macocha, próbuje go zniewolić i czyni to różnymi sposobami, z których żaden nie nadaje się w tym miejscu do opisania. Wszystkie bowiem są wulgarne, ordynarne, wręcz dewiacyjne. Wygląda na to, że Maja Kleczewska obrała jako znak rozpoznawczy swoich przedstawień właśnie takie sceny. Nie ma to nic wspólnego z uczuciem miłości. Wszystko bowiem jest zbrukane, zaprawione brudem, człowiek zaś zdegradowany do roli zwierzęcia podporządkowanego instynktowi kopulacji.
Chyba w większości jej spektakli takie sceny się pojawiają. To jakaś obsesja. Tylko czy teatr, i to Narodowy, ma być "tearapeutycznym" ujściem czyichś dewiacji? Co na to widownia? Nic, siedzi znudzona. Bo cały ten tabloid nie ma żadnej treści, nie ma żadnej ciągłości zdarzeń, nie ma żadnego związku przyczynowo-skutkowego między scenami, a pojawiające się jakieś dziwne typy ani nie wnoszą żadnej myśli, ani nie budują postaci. Nie wiadomo, kto kogo gra, kto kim jest. Dlaczego na przykład opiekunka została tu ucharakteryzowana na transwestytę zalecającego się do Fedry? Dlaczego dwórki przypominają sklonowane postaci upodobnione do Fedry, itd., itd.? Scena zarzucona jest luźnymi obrazkami i każdy może robić, co chce.
Ponadto, ileż można oglądać zastawiony jedzeniem stół, na którym raz po raz jacyś osobnicy uprawiają ordynarną kopulację, tarzając się w sałatkach, kanapkach, wędlinach etc. A potem podchodzi do stołu Fedra i napycha sobie usta tym samym jedzeniem. Przecież niedobrze się robi na sam widok. A więc według Mai Kleczewskiej, człowiek to zwierzę, które tylko zaspokaja dwa instynkty: kopuluje i napycha sobie żołądek jedzeniem. Pewnie zapatrzyła się na niegdysiejszy film "Wielkie żarcie". Zresztą takich "podkradzionych" pomysłów także z innych przedsięwzięć, zwłaszcza funkcjonujących w popkulturze, można tu spotkać więcej. Można, ale po co. Jak długo można oglądać wałęsających się po scenie aktorów bez zadań aktorskich. Cała reżyseria sprowadza się do epatowania widowni obscenami, w których - jak widać - para głównych aktorów: Danuta Stenka i Michał Czernecki czują się "u siebie". Stąd pewnie ta nadgorliwość "naturalistyczna" w ich rolach, aż niemal do zapamiętania się. Czy to właśnie jest aktorstwo? Czy istnieje jakaś granica, poza którą rola przestaje pełnić funkcję artystyczną i staje się czynnością stricte realną, wykonywaną wręcz prywatnie na scenie?
Trudno się dziwić więc, że wybitna aktorka, Halina Łabonarska, w pewnym momencie wstała i wyszła z teatru, uważając, że tego typu działania na scenie Teatru Narodowego przynoszą ujmę i deprecjonują pod każdym względem tak piękny i wyjątkowy zawód, jakim jest aktorstwo. Takie aktorstwo, które wnosi do życia odbiorcy pewne treści, przeżycia estetyczne, które o czymś mówi. Przecież po to istnieje, prawda? A słowo? Jakie jest jego miejsce w tym spektaklu? Żadne. Słowo nie odgrywa tu roli. Dlatego widocznie niektóre kwestie są zwyczajnie wybełkotane jako mało znaczący element towarzyszący obrazkom. No i ta wszechwładna agresja w geście, tonacji głosu, z którego aż bucha nienawiść. Czyżby język nienawiści, którym posługują się media liberalne, stały się wzorcem do naśladowania w teatrze?
Maja Kleczewska zrealizowała "Fedrę" w oparciu o własną adaptację. Do jednego wora wrzuciła tekst Eurypidesa, Seneki oraz współczesnych autorów podnoszących ten znany mit Fedry: szwedzkiego dramaturga Pera Olova Enquista i Węgra Istvana Tasnadiego. Wszystko to wymieszała, największą część biorąc z Tasnadiego i w ten sposób przyrządziła tę niestrawną pod każdym względem miksturę, odbierając autorom to, co było najistotniejsze w ich utworach. Powstał żałosny tabloid pozbawiony jakiejkolwiek dramaturgii, wskazujący, że jego autorka nie ma pojęcia o prowadzeniu aktorów. Od pomysłu do pomysłu, od chwytu do chwytu. I to ma być reżyseria? Jakie powody zadecydowały o tym, by aż tak promować tę reżyserkę, dając jej scenę firmowaną przez Teatr Narodowy. Powstał gniot nikomu do niczego nie potrzebny. Jak myślę - za stratę pieniędzy na ten cel nikt pewnie nie czuje się odpowiedzialny. W razie czego, zawsze można się wymówić eksperymentem. Rzeczywiście, tabloid zamiast teatru to niebywały eksperyment.
I jeszcze jedno: na "moim" spektaklu widziałam młodzież aktorską - studentów Akademii Teatralnej. Ponoć zostali zaproszeni przez swojego pedagoga, Jana Englerta. Czy doprawdy było czym się chwalić? Takie mają być teraz wzorce zawodowe? Widziałam reakcje kilku studentów. Jednej osobie nawet zwróciłam uwagę, ciągle się kręciła i śmiała. Potem zorientowałam się, że był to tzw. nerwowy śmiech. No cóż...
Temida Stankiewicz-Podhorecka

"Fedra" wg Eurypidesa, Seneki, Enquista, Tasnadiego. Układ tekstu i reż. Maja Kleczewska, scen. Katarzyna Borkowska, muz. Adam Falkiewicz, Teatr Narodowy - Scena na Wierzbowej, Warszawa.


Czyż to nie urocze? :P
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
achim
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4391
Rejestracja: 20.10.2006 20:34:05
Lokalizacja: Tam, gdzie dwóch facetów może trzymać się za ręce na ulicy

Postautor: achim » 31.01.2007 20:33:11

Pamietam Czyz nie dobija sie koni , glosny spektakl Kleczewskiej w Walbrzychu, z chyba najlepsza rola Agnieszki Warchulskiej, to byl mocny teatr
Ale niech mlodzi eksperymentuja , ziarno oddzieli sie od plew , a za kilkadziesiat lat bedziemy moze mieli jakiegos nastepce profesora Jarockiego , ktorego spektakle rzeczywiscie wbijaja w fotel , ja pamietam jeszcze Kasie z Heilbronnu z debiutujaca mlodziutka Kinga Preis , to byl teatr magiczny

Awatar użytkownika
Walpurg
wielki miś Gejowa
wielki miś Gejowa
Posty: 27841
Rejestracja: 23.08.2002 21:31:03
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Postautor: Walpurg » 31.01.2007 20:41:13

achim pisze:Pamietam Kasie z Heilbronnu z debiutujaca mlodziutka Kinga Preis , to byl teatr magiczny


Ileż razy oglądałem to z VHS.
Kinga cudowna, Bonaszewski też.
I bardzo fajna muzyka.
Bądźmy pasywni, ale nie bądźmy bierni! (Bartosz Żurawiecki, Nie byłeś na Paradzie? Nie idę z Tobą do łóżka!, "Replika" nr 50, 07/08 2014, s. 11.)

Awatar użytkownika
achim
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 4391
Rejestracja: 20.10.2006 20:34:05
Lokalizacja: Tam, gdzie dwóch facetów może trzymać się za ręce na ulicy

Postautor: achim » 31.01.2007 20:47:11

No to byla taka seria swietnych spektakli Jarockiego we Wroclawiu , potem byl Platonow z Bonaszewskim w roli tytulowej, ja rozumiem, czemy panny za nim szalaly, a komplet aktorek Skibinska, Fraszynska, Preis , Skoczynska gral na granicach histerii emocjonalnej

Awatar użytkownika
target
gejlord
gejlord
Posty: 9698
Rejestracja: 01.11.2006 14:28:26

Postautor: target » 01.02.2007 16:19:59

scynk pisze:A idź z Klatą! Wylansowany przeciętniak z tupetem. Produkt medialny. Humbug!

Potwierdzam. Widziałem coś Klaty. Marne

Awatar użytkownika
Hebius
jaszczomp
jaszczomp
Posty: 35326
Rejestracja: 04.05.2004 14:26:51
Lokalizacja: Kętrzyn

Postautor: Hebius » 29.10.2011 20:26:24

W poniedziałek Teatr Telewizji powtarza Nad złotym stawem Ernesta Thompsona.

Polecam, bo to dobra sztuka. I warto sobie przypomnieć jak grał (Zbigniew Zapasiewicz.
    Hej! hej! mołodyciu ty hoża,
    Luli, luli, piękna królewno!
    Przyjdzie hrabia bogaty zza morza, hej!
    Utuli, utuli, na pewno, hej!

Awatar użytkownika
montague
młodszy wyjadacz
młodszy wyjadacz
Posty: 526
Rejestracja: 07.06.2011 14:41:52
Lokalizacja: zakład centralny

Postautor: montague » 30.10.2011 11:41:50

A czy jest to gdzieś w necie, ewentualnie czy będzie e-transmisja jak w przypadku Boskiej?


Wróć do „2.3. Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość