Rock, metal, punk, industrial i wszystko inne co ciężkie

Film, teatr, muzyka, książka, architektura.
Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Rock, metal, punk, industrial i wszystko inne co ciężkie

Postautor: bite_me » 26.11.2011 15:44:49

Nie ma tutaj tematu o ciężkiej muzie :o?! Nachodzę ja i szybko to zmieniam. Przeszukałem ręcznie forum i nie znalazłem więc pewnie temat nie wyląduje w koszu.

Kto prócz mnie słucha tutaj ciężkich rytmów? Jakie są wasze ulubione zespoły? To temat dla miłośników piękna ciężkiej muzyki! Zapraszam do dyskusji.



Ja zacznę. Słucham głównie szeroko pojętej muzyki industrialnej oraz metalu. Nie pogardzę też muzyką rockową (preferuję oldschool) i dobrym punkiem, choć tego drugiego słucham rzadko.

Kilka moich ulubionych zespołów.

Combichrist (industrial/tbm) - zespół poznałem ponad rok temu gdy kolega podesłał mi jedną z ich piosenek. Od razu mnie zatkało i sięgnąłem po więcej. Dzisiaj jestem maniakiem Andy'ego i spółki. Zdecydowanie numer 1 w mojej osobistej liście
http://www.youtube.com/watch?v=mRCcOnlmzwo

Hocico (harsh/aggrotech) - coś pięknego po prostu. Niesamowity klimat, dobre teksty i niemałe "przyjebanie".
http://www.youtube.com/watch?v=CUyop5wpowY

Suicide Commando (harsh/dark electro) - teksty głównie o samobójstwach. O dziwo nie skłaniające do tego a raczej przestrzegające przed tym. Bardzo mocna rzecz.
http://www.youtube.com/watch?v=9Ngjv6sEXKU

Lamb of God (groove metal) - chyba mój ulubiony zespół metalowy. Mocne i złożone riffy, niesamowita perkusja i krzyczany wokal.
http://www.youtube.com/watch?v=HL9kaJZw8iw&ob=av2e

Slayer (thrash metal) - legenda. Mistrzowie sztuki zwanej thrash metalem. Numer dwa w mojej liście ulubionych zespołów metalowych.
http://www.youtube.com/watch?v=qdDOWUPzrWA




To na razie tyle. Mam nadzieję, że wywiąże się jakaś ciekawa dyskusja.
Obrazek

Awatar użytkownika
Mazemi
gwiazda północy
gwiazda północy
Posty: 5173
Rejestracja: 01.01.2010 19:36:14
Lokalizacja: Karpaty

Postautor: Mazemi » 26.11.2011 15:57:57

Nie lubię połączenia ciężkiej muzyki i niskiego głosu (growlu). Efekt jest za ciężki i szybko mnie nudzi taka muzyka. Miłe są za to przeciwieństwa, gdy wokalista śpiewa wysokim głosikiem, jak np. Judas Priest czy Budgie. Może to i nie jest zbyt ciężka muzyka, ale rock to na pewno jest :)

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 26.11.2011 16:05:55

Bardzo lubię Slayera, lecz nie słucham go, aż tak często. Wiadomo - "Regin in Blood", "South of Heaven" czy "Seasons in the Abyss" to absolutne mistrzostwa z gatunku thrash i w ogóle metal. Slayer bardzo był zapatrzony w moich guru - Judas Priest (zrobili nawet cover "Dissident Agressor) i to słychać, przynajmniej na pierwszych płytach, więc tymbardziej się odnajduję w klimacie. No i mają przezajebiste teksty w stylu "Angel of Death", "Psychopahty Red" czy "Dead Skin Mask".

No zdecydowanie z całej tej Wielkiej Czwórki (Metallica, Megadeath, Anthrax, Slayer), najlepsi. Będzie trzeba się w końcu wybrać na ich koncert, bo wygrany bilet na show z Megadeath w Atlas Arenie, oddałem koledze, który ma na ich punkcie, delikatnie mówiąc najebane :wink:

Industrialu, hardcore nie słucham. Za wtórne to dla mnie :P Choć czasem zdarza mi się puścić jakieś numery NIN.

A z moich ulubionych metalowych to:
Judas Priest - jeden z najlepszych metalowych zespołow wraz z najlepszym rockowym wokalistą, Robem Halfordem.
Black Sabbath - za pierwsze 4 albumy oraz okres współpracy z Dio.
Deep Purple - za smak, za pierwsze wariacje wokalne i gitarowe.

Ja słucham bardzo dużo odmian: rock, metal, heavy, rock progresywny więc nie będe wymieniał wszystkich. Bliskie jest mi SBB, TSA, Nazareth, Queen, Saxon, Pink Floyd, King Crimson, Bowie, Sade, no dużo tego bardzo :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Postautor: bite_me » 26.11.2011 16:33:12

"Regin in Blood", "South of Heaven" czy "Seasons in the Abyss" to absolutne mistrzostwa z gatunku thrash i w ogóle metal.

Nie da się ukryć. "Seasons in the Abyss" według mnie najlepszy album, zaraz po nim SoH i Show No Mercy.

No zdecydowanie z całej tej Wielkiej Czwórki (Metallica, Megadeath, Anthrax, Slayer), najlepsi. Będzie trzeba się w końcu wybrać na ich koncert, bo wygrany bilet na show z Megadeath w Atlas Arenie, oddałem koledze, który ma na ich punkcie, delikatnie mówiąc najebane Wink

Byłem i na Sonisphere i w Atlas. Ten drugi koncert nieporównywalnie lepszy. Teraz w czerwcu atakujemy ze znajomymi na Austrię na festiwal Nova Rock. I chodzą plotki, że Slayer i Megadeth zjawią się na MetalHammerze (Spodek, sierpień). Ale to tylko plotki.

Industrialu, hardcore nie słucham. Za wtórne to dla mnie Język Choć czasem zdarza mi się puścić jakieś numery NIN.

To nie industrial jest wtórny tylko właśnie NIN :D. Nigdy nie zrozumiem fenomenu tego zespołu.

Judas Priest - jeden z najlepszych metalowych zespołow wraz z najlepszym rockowym wokalistą, Robem Halfordem.

A ja ich nie lubię, nie wiem co w nich takiego niezwykłego i uważam, że pozostałe dwa zespoły które wymieniłeś są nieporównywalnie lepsze. Ot taka moja subiektywna ocena.
Obrazek

Awatar użytkownika
Raa
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1229
Rejestracja: 24.04.2011 00:53:17

Postautor: Raa » 26.11.2011 16:45:09

Muszę ruszyć z miejsca, pójść na spotkanie własnego spełnienia...

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 26.11.2011 16:51:13

U Slayera za "Show No Mercy", właśnie nie przepadam, sam nie wiem dlaczego.

Też słyszałem, że Metal Mind będzie chciało ściągnąć Slayera, Megadeath, gdzieś tam się jeszcze nazwa Alice Coopera pojawiła. Zobaczymy jak to wyjdzie. Przyznam szczerze, że jeśli Slayer i Megadeath pojawią się na MHF, będzie lipa. MHF z założenia miał troszkę odbiegać od bliźniaczej Metalmanii, na której rządzi tylko metal, a ostatnio metal całkowicie wkradł się też na MHF. Niech wrócą do czasów kiedy grały tam takie bandy jak Riverside, Korn (którego nie lubię) i niech ściągną tego Coopera :wink:

Moje najważniejsze koncerty to Priest w Tilburgu i Black Sabbath (Heaven and Hell czyli BS z Dio). Teraz mam trochę więcej kasy więc w planach roztacza mi się przyszłoroczne Wacken, Graspop i Hellfest.

NIN właśnie, może dlatego czasem słucham, bo właśnie nie jest wtórny :wink: Może też, dlatego, że kiedyś Trent zrobił płytę z Halfordem (kiepską, ale innowacyjną mimo wszystko).

Judas Priest to dla mnie mistrzostwo. Obok Black Sabbath i Deep Purple (no jeszcze można dołączyć Led Zeppelin) zrobili w metalu najwięcej. W zasadzie to oni są protoplastami thrash metalu i speed matalu, a heavy metal całkowicie ukształtowali do formy, w której prezentuje się obecnie. Po Judas Priest nie było już tak znaczącego bandu heavy. No i to też jest zespół, w który trzeba się wgryźć, bo słuchając niektórych numerów, można się zwyczajnie zrazić :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Postautor: bite_me » 26.11.2011 17:03:07

Acid Drinkers x2
Abused Majesty
Airbourne x2
Alastor
Alestorm
Anthrax
Armageddon
Azarath
Behemoth x3
Black River
Blaze Bayley
Bring Me The Horizon
Bulldog
Carnal
Ceti
Chainsaw
Combichrist
Deathstars x2
Devildriver
Dream Theater
Empire x6
Frontside x2
Gojira
Grubson
Hate
Heaven Shall Burn
Hermh
Hey x2
Hunter x2
Jelonek
Kat
Kombii
Kontrust
KoRn
Kult x2
Lao Che
Lamb of God
Linkin Park

LONT
Lost Soul
Łąki Łan x2
Machine Head
Mastodon
Megadeth x2
Metallica x2

Mortiis
Nomad
NoNe
Pandemonium
Pathfinder
Plorataryat
Primal Fear
Rammstein x2
Rotting Christ
Sabaton x3
Sammath Naur
Scorpions
Skull Fist
Slayer x2
Slipknot x2

Steelwing
Strandhogg
T.Love
The Prodigy
Totem x2
Turbo x3
Trivium
Toxic Bonkers
Vader x2
Vesania

To natomiast skromna lista moich koncertów. Ważniejsze pogrubiłem.


Przyznam szczerze, że jeśli Slayer i Megadeath pojawią się na MHF, będzie lipa. MHF z założenia miał troszkę odbiegać od bliźniaczej Metalmanii

MetalManii nie ma i raczej już nie będzie. MHF to raczej zastępstwo za MM. I z całym szacunkiem - wolę Megadeth i Slayera niż Alice Coopera.

Judas Priest to dla mnie mistrzostwo. Obok Black Sabbath i Deep Purple (no jeszcze można dołączyć Led Zeppelin) zrobili w metalu najwięcej.

Jak już wymieniasz najbardziej wpływające zespoły to trzeba, po prostu trzeba dorzucić Iron Maiden i Metallikę (Slayer już był wymieniony). I propsy za Led Zeppelin, prawdopodobnie mój ulubiony zespół rockowy tamtych lat.

W zasadzie to oni są protoplastami thrash metalu i speed matalu

Jeśli chodzi o thrash to trzeba dodać do tej listy Venom i masę hardcore'owych i punkowych zespołów.
Obrazek

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 26.11.2011 17:50:07

Acid Drinkers x2
Abused Majesty
Airbourne x2
Alastor
Alestorm
Anthrax
Armageddon
Azarath
Behemoth x3
Black River
Blaze Bayley
Bring Me The Horizon
Bulldog
Carnal
Ceti
Chainsaw
Combichrist
Deathstars x2
Devildriver
Dream Theater
Empire x6
Frontside x2
Gojira
Grubson
Hate
Heaven Shall Burn
Hermh
Hey x2
Hunter x2
Jelonek
Kat
Kombii
Kontrust
KoRn
Kult x2
Lao Che
Lamb of God
Linkin Park

LONT
Lost Soul
Łąki Łan x2
Machine Head
Mastodon
Megadeth x2
Metallica x2

Mortiis
Nomad
NoNe
Pandemonium
Pathfinder
Plorataryat
Primal Fear
Rammstein x2
Rotting Christ
Sabaton x3
Sammath Naur
Scorpions
Skull Fist
Slayer x2
Slipknot x2

Steelwing
Strandhogg
T.Love
The Prodigy
Totem x2
Turbo x3
Trivium
Toxic Bonkers
Vader x2
Vesania

:o
Lista koncertów oszałamiająca, nic tylko gratulować. Byłem, też na kilku koncertach zespołów, które wymieniłeś (Acid Drinkers x 5, Behemoth, Ceti, Hey x 2, Kat & Kostrzewski i Turbo x 2), lecz do Cb nie mam startu :wink:

bite_me pisze:MetalManii nie ma i raczej już nie będzie. MHF to raczej zastępstwo za MM. I z całym szacunkiem - wolę Megadeth i Slayera niż Alice Coopera.


A skąd masz takie informacje :o ?
Przecież polska gazeta "Metal Hammer" (notabene organ prasowy, Metal Mind Productions :wink:), już anonsuję Metalmanię 2012, a sam festiwal odbywa się w zasadzie bez przerwy od 1986 (nie licząc ostatnich lat, spowodowanych raz remontem Spodka - wtedy festiwal został przeniesiony do Stodoły, a dwa - problemami finansowymi MMP). Z tego co wiem, teraz ma się Metalmania odbyć. A MHF to festiwal, odbywał się równorzędnie z Metalmanią.

Czas pokaże, jak to wszystko będzie funkcjonować.

Wiadomo, że każdy chce zespołów na festiwalach, które odpowiadają ich gustom. Niemniej ostatnie wizyty Slayera i Megadeath i teraz domniemany ich udział w MHF zachacza o monotematyczność. Mniejmy szanse iść w tym kraju na koncerty, różnych artystów, których jeszcze nie gościliśmy (patrz: Cooper, bardzo mi się marzy Rush).

bite_me pisze:Jak już wymieniasz najbardziej wpływające zespoły to trzeba, po prostu trzeba dorzucić Iron Maiden i Metallikę (Slayer już był wymieniony). I propsy za Led Zeppelin, prawdopodobnie mój ulubiony zespół rockowy tamtych lat.


?
Raczej nazwałbym to drugą ligą (wielu krytyków również to tak nazywa). Na pewno są o wiele popularniejsze od Sabbath, Priest czy Purple, ale do triady zrobionej przez właśnie te zespoły, obiektywnie nowych patentów nie wprowadzili. Jedynie ograli je inaczej.

Metallica, ich pierwsza płyta to był strzał między oczy, "Black Album", choć prosty, też był strzałem między oczy, podobnie jak "Master of Puppets". I na kształt thrashu mieli znaczący wpływ, ale w całej rozciągłości metalu - wpływ niewielki. Reszta wydawnictw, była przeciętna lub kiepska, a już ostatnie "dzieła" jak "St.Anger", "Death Magnetic" czy projekt z Lou Reddem, to już kompletne fiasko i rozmymłanie.

A Iron Maiden, to heavy metalowa kopia Judas Priest. Powstali jako członkowie nurtu New Wave of British Heavy Metal (nurtu, który zapoczątkował Judas Priest z wydaniem płyty "British Steel"). Kiedy nagrywali metalowe płyty, Judas Priest miało lepsze i bardziej znaczące, kiedy nagrywali przebojowie i na syntezatorach gitarowych, było topowo, finansowo, kiedy zabierali się za progresywne modele, nie pokazali nic lepszego, co już kiedyś nie opatentował Pink Floyd czy King Crimson. Jednym punktem, jaki ich wyróżniał to, że umieli się bardzo dobrze sprzedać. No i Dickinson w szczytowej formie dawał radę, choć do Dio, Halforda, wokalistów z Quiet Riot było mu daleko. Obecnie Maiden ma za sobą fatalną ostatnią płytę i dość średnią prezencje koncertową.

bite_me pisze:Jeśli chodzi o thrash to trzeba dodać do tej listy Venom i masę hardcore'owych i punkowych zespołów.


Tak, zgadzam się. Ale zdecydowanie bliżej im zawsze było do black metalu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dorian_Gray
Lord of the Twinks
Lord of the Twinks
Posty: 10741
Rejestracja: 02.02.2008 21:46:58
Lokalizacja: Mazowsze

Postautor: Dorian_Gray » 26.11.2011 19:38:25

ciężka muza ...
to co ostatnio słucham ...
Black Sabbath: w sumie to mogliby skończyć na tych 5 pierwszych albumach (reszta dla mnie średniawa )... no może H&H z Dio ujdzie ...

Rage Against The Machine
http://www.youtube.com/watch?v=H0kJLW2EwMg
http://www.youtube.com/watch?v=MUaL1FnotRQ

System Of A Down
http://www.youtube.com/watch?v=xroDBOK88sQ

ostatnio tez cześciej wsłuchuję się w Metallikę oraz Judas Priest
:)
Český je hezký!

Awatar użytkownika
nobrain
gejowy
gejowy
Posty: 2574
Rejestracja: 28.04.2011 14:00:50
Lokalizacja: Kraków

Postautor: nobrain » 26.11.2011 20:20:37

I wnet zapanował mhrok. :x
"-Więc Ken nie żyje, czyż nie? AIDS?
- Poślizgnął się na mydle.
- Cóż... Nigdy nie znasz dnia, ani godziny..."

footy pisze:To, że dorysowałem ci ryjek i uszy, nie znaczy, że jestem wrogiem

:lol:

Awatar użytkownika
mika
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1690
Rejestracja: 07.06.2008 19:36:44
Lokalizacja: Trójmiasto

Postautor: mika » 26.11.2011 20:39:14

Ne wiem czy można to nazwać ciężką muzą ale dosyć często słucham Linkin Park oraz Theatres Des Vampires.
Slayera znam ale słucham bardzo rzadko.
To że zachowuję się jak dziwka nie oznacza że jestem dziwką. ^ ^

Awatar użytkownika
zlociutki
supernowa
supernowa
Posty: 5698
Rejestracja: 10.11.2006 13:20:27

Postautor: zlociutki » 26.11.2011 21:03:00

u mnie zdecydowanie na pierwszym miejscu od lat kroluje kapela o pieknej nazwie 108


http://www.youtube.com/watch?v=v3rZVS4G ... re=related

Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Postautor: bite_me » 26.11.2011 22:43:36

Przecież polska gazeta "Metal Hammer" (notabene organ prasowy, Metal Mind Productions Wink), już anonsuję Metalmanię 2012

Co z tego? Na razie ani widu ani słychu. Jak wiesz, MetalMania zawsze była organizowana bodajże w lutym. Mamy już niedługo grudzień. Biletów w sprzedaży nie ma, składu podanego nie ma. Biorąc pod uwagę coraz więcej tego typu festiwali w Polsce my, jako Polacy mamy już wybór. Masz Sonisphere, masz Metalfest, masz MetalHammera, masz Seven Festival i niezliczoną masę mniejszych, klubowych festów. Stąd moje insynuacje, że MetalMania może niestety okazać się klapą. No chyba, że faktycznie zaproszą jakieś megamega gwiazdy.

Raczej nazwałbym to drugą ligą (wielu krytyków również to tak nazywa). Na pewno są o wiele popularniejsze od Sabbath, Priest czy Purple, ale do triady zrobionej przez właśnie te zespoły, obiektywnie nowych patentów nie wprowadzili. Jedynie ograli je inaczej.

Znów muszę się nie zgodzić. To właśnie Metallica i Iron Maiden wprowadzili metal do mainstreamu. Dzięki nim powstała masa zajebistych kapel. Określanie ich drugą ligą jest co najmniej niedorzeczne. Tym bardziej, że wymieniasz takie Judas Priest w lidze pierwszej.

Metallica, ich pierwsza płyta to był strzał między oczy, "Black Album", choć prosty, też był strzałem między oczy, podobnie jak "Master of Puppets". I na kształt thrashu mieli znaczący wpływ, ale w całej rozciągłości metalu - wpływ niewielki. Reszta wydawnictw, była przeciętna lub kiepska, a już ostatnie "dzieła" jak "St.Anger", "Death Magnetic" czy projekt z Lou Reddem, to już kompletne fiasko i rozmymłanie.

Nic dodać, nic ująć.


A Iron Maiden, to heavy metalowa kopia Judas Priest.

Priest nie ma startu do Maiden. Pod każdym względem. Ale to tylko moja opinia, nie musisz się z nią zgadzać.

Tak, zgadzam się. Ale zdecydowanie bliżej im zawsze było do black metalu.

Gówno. Mieli duży wpływ na black (razem z Bathory) ale blacku nigdy nie grali. Niby nazywają to pierwszą falą black metalu, ale to jest thrash w krystalizującej się dopiero postaci. Nagranie albumu o nazwie "Black Metal" nie czyni zespołu black metalem.


Ne wiem czy można to nazwać ciężką muzą ale dosyć często słucham Linkin Park

Można. Lubię i szanuję. Jako 15 latek sam do Czech na ich koncert wyruszyłem :D. I nowy album, zajebisty po prostu.
Obrazek

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 27.11.2011 01:30:37

bite_me pisze:Co z tego? Na razie ani widu ani słychu. Jak wiesz, MetalMania zawsze była organizowana bodajże w lutym. Mamy już niedługo grudzień. Biletów w sprzedaży nie ma, składu podanego nie ma. Biorąc pod uwagę coraz więcej tego typu festiwali w Polsce my, jako Polacy mamy już wybór. Masz Sonisphere, masz Metalfest, masz MetalHammera, masz Seven Festival i niezliczoną masę mniejszych, klubowych festów. Stąd moje insynuacje, że MetalMania może niestety okazać się klapą. No chyba, że faktycznie zaproszą jakieś megamega gwiazdy.


No nie wiem, nie będe się spierać, czy Metalmania będzie, czy jej nie będzie. Sonisphere nie jest polskim festiwalem, tylko europejską objazdówką. Nie zawsze muszą wpaść do Polski. Raz są w Barcelonie, raz w Bassel, zdarzyła się, że była Warszawa.
Metalfest to także objazdówka. Jarocinów, Woodstocków nie liczę.

Nie wiem, co jest powodem zawieszenia Metalmanii. Spodek był zawsze wypełniony prawie po brzegi, Metal Mind zarabiał na tym festiwalu kupę kasy (raz, że bilety miały wysoką marżę, dwa, że dużo zespołów rejestrowało swoje DVD ze Spodka i one były dystrybutowane na całą Europę). Mimo wszystko szkoda Metalmanii.


bite_me pisze:Znów muszę się nie zgodzić. To właśnie Metallica i Iron Maiden wprowadzili metal do mainstreamu. Dzięki nim powstała masa zajebistych kapel. Określanie ich drugą ligą jest co najmniej niedorzeczne. Tym bardziej, że wymieniasz takie Judas Priest w lidze pierwszej.


Do mainstremu?
Metal w mainstremie był już po multiplatynowych płytach Black Sabbath i Led Zeppelin, a całkowity mainstrem został zdobyty z chwilą wpuszczenia do MTV, glam metalu (Whitesnake, Motley Crue). Później, owszem Metallica.

Swoją drogą wymienisz kilka zespołów, z tej "całej masy zajebistych kapel" i ich jakieś dokonania, mające wpływ na kształt sceny metalowej?

Notabene, żaden album Maiden nie dostał w USA multiplatyny, a Judas Priest za absolutnie nie nastawione na radio i komercję, "Screaming for Vengeance", podwójną platynę (prawie 3 miliony egzemplarzy, w samych tylko Stanach, nakład dochodzi do potrójnej platyny). Taka dygresja.

Ale to nie ważne, bo mi nie chodziło o drugą ligę w sensie sprzedaży, tylko artystyczności, wpływu, ukształtowania stylu. Nie można oceniać najlepszego bandu pod wpływem, ile sprzedał albumów. W takiej retoryce wyszłoby na to, że pop-disco'we Bee Gees jest lepsze od takiego np. The Rolling Stones, bo sprzedali wiecej albumów.

A wymieniam Priest w lidze pierwszej, nie dlatego, że ich lubię, tylko dlatego, że jestem obiektywny:
* płyta "Sin after Sin" - rok 1977 - utwór "Dissident Agressor", pierwsza kompozycja stricte thrash metalowa, uznawana za protoplastę stylu thrash metalu. Scoverowana przez Slayer, ogromnych miłośników twórczości Priest.
* płyta "Stained Class" - rok 1978 - utwór "Exciter" - początki speed metalu, wykreowanie tzw. uniwersalizmu w balladzie "Beyond the Realms of Detah"
* płyta "Killing Maschine" - rok 1978 - muzycznie bardziej heavy, ale tutaj ważna dla metalu sprawa: Rob Halford, wokalista Priest, definiuje metalowy designe, jako pierwszy wprowadzając skóry, pejcze, ćwieki i łańcuchy (image heavy metalu, zawdzięczamy...gejowskim preferencją Halforda, który stroje zakupił w sex-shopie). Reasumując, wprowadzenie image metalowego to dzieło Priest i Halforda - wszyscy muzycy ubierający się w skóry na scenie, kontynuują idee Roba.
* płyta "Unleashed in the East" - rok 1979 - pierwsza koncertowa płyta Priest, uznana w magazynie "The Rolling Stones", najlepszą metalową koncertówką świata. Zdaje się też, że to pierwsza amerykańska Złota Płyta, Priest. Polecam posłuchać.
* płyta "British Steel" - rok 1980 - ostateczne zbilansowanie metalicznego brzmienia, pójście w idee halowego metalu. Płyta rozpoczyna na dobre nurt "New Wave of British Heavy Metal", na fali, którego swoje brzmienia ostatecznie definiują takie kapele jak Saxon, Motorhead, Def Leppard, czy o proszę: Iron Maiden. Ten ostatni zespół (Iron Maiden), ponadto supportuje Judas Priest na ich koncertach w Anglii.

Na scenę wchodzi Iron Maiden, z płytą "Iron Maiden" ocenioną przeciętnie.

Następne lata to w zasadzie okres porównań.
W 1981 roku, Iron Maiden znowu supportują Priest na trasie promującą przeciętny krążek Judasa "Point of Entry". Maiden promują "Killers" album zdecydowanie lepszy (niemniej bez szału) od "Point of Entry", ale koncerty z naćpanym i asłuchalnym Di'Anno były katastrofą (po tym tour Di'Anno zresztą wyleciał).
Rok 1982 to rozkwit Bruce'a Dickinsona i albumu "Number of the Beast". W tym samym roku Judas Priest wydają "Screaming for Vengeace". Krążek Priest to ewolucja nowego gatunku - power metalu (utwory "Riding on the Wind", "Bloodstone"), Maiden prezentuje czysty heavy metal, nie wnoszący nic do patentów, jakie wprowadziło Black Sabbath na "Paranoid" i Priest na "British Steel". Niemniej płyta udana. Dalej to już ogrywanie przez oba zespoły tego, co zostało nagrane. Poziomowo równe "Piece of Mind" i "Defenders of the Faith". Następnie Priest gra komercyjne szity w stylu "Turbo" i "Ram it Down", Maiden wydaje "koncertówkę" "Live After Death", znacznie poprawioną w studio i o wiele lepsze albumy "Somewhere in Time" oraz "Seventh Son of a Seventh Son".
W 1990 roku Judas Priest ponownie miażdży Maiden, nowym krążkiem "Painkiller", całkowicie inaczej trasując speed metal. W tym czasie band Harissa wydaje bardzo słabe "No Prayer for the Dying".

Na tym porównanie można skończyć, bo dalej zespoły szły w innych składach. Niech więc zamilczy subiektywizm a przemówią fakty i realne konkrety. Nie wspominam o takich drobiazgach jak plebiscyty na najlepszych wokalistów metalowych, gdzie Halford nigdy nie spadł z podium (patrz: "Hit Parander", "Kerang!", "Metal Hammer", "Rolling Stone" i "Melody Maker").

bite_me pisze:Priest nie ma startu do Maiden. Pod każdym względem. Ale to tylko moja opinia, nie musisz się z nią zgadzać.


Oczywiście nie zgadzam się z Twoją subiektywną opinią. W tej obiektywnej ocenie, kto jest lepszy Priest czy Maiden, muzyczni krytycy, obserwatorzy już się wypowiedzieli. Idę z ich nurtem.

bite_me pisze:Gówno. Mieli duży wpływ na black (razem z Bathory) ale blacku nigdy nie grali. Niby nazywają to pierwszą falą black metalu, ale to jest thrash w krystalizującej się dopiero postaci. Nagranie albumu o nazwie "Black Metal" nie czyni zespołu black metalem.


Przyznam szczerze, że nie będe się kłócić o to, gdyż zwyczajnie nie mam fachowej wiedzy, która mogła by rozstrzygnąć, czy Venom to black czy thrash. Sam Venon wywodzi się jako otrzepek z "New Wave of British Heavy Metal" (tak, tak, tego nurtu od Priest :wink:). Nigdy nie jarałem się ani blackiem, ani szczególnie thrashem, więc trudno mi klasyfikować. Być może masz rację. Z drugiej strony najpoważniejsi krytycy muzyczni na pytanie "Jakie zespoły można uznać za ojców black metalu?", bez zająknięcia wymieniają Venom, Bathory, Celtic Frost, Mayhem i Burzum.
Obrazek

Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Postautor: bite_me » 27.11.2011 10:31:43

Metal w mainstremie był już po multiplatynowych płytach Black Sabbath i Led Zeppelin

Czytałeś "Młot Bogów"? Chyba nie. Tak czy inaczej wytłumaczę Ci jakie zjawisko było tam opisane. Mianowicie, że Led Zeppelin nie było grane w radio ani telewizji a na ich koncerty przychodziła masa ludzi. Poza tym idziesz za daleko z tym metalem. Black Sabbath owszem, swoim ciężkim brzmieniem zainicjowało metal, ale Led Zeppelin już mniej.

Swoją drogą wymienisz kilka zespołów, z tej "całej masy zajebistych kapel" i ich jakieś dokonania, mające wpływ na kształt sceny metalowej?

Lamb of God, Mastodon, Machine Head, Trivium, A7X, Slipknot, Gojira to te najważniejsze. I w wywiadach nie mówią, że to BS czy LZ byli ich inspiracjami tylko właśnie Metallica, Iron Maiden czy Slayer. Ich osiągnięcia? Sporo sprzedanych płyt. A co ważniejsze nieprzeciętnych płyt (patrz chociażby na 4 ostatnie wydawnictwa Lamb of God - każde na niesamowicie wielkim poziomie).

Notabene, żaden album Maiden nie dostał w USA multiplatyny, a Judas Priest za absolutnie nie nastawione na radio i komercję, "Screaming for Vengeance", podwójną platynę (prawie 3 miliony egzemplarzy, w samych tylko Stanach, nakład dochodzi do potrójnej platyny). Taka dygresja.

Od kiedy sprzedaż jest wyznacznikiem jakości ja się pytam?


Ale to nie ważne, bo mi nie chodziło o drugą ligę w sensie sprzedaży, tylko artystyczności, wpływu, ukształtowania stylu.

I tutaj nie mam zamiaru się kłócić bo uważam, że Metallica swoim dorobkiem zjada dokonania Black Sabbath i Judas Priest razem wzięte. Teraz mnie zlinczujcie.

Nie można oceniać najlepszego bandu pod wpływem, ile sprzedał albumów.

Więc poprzednia dygresja nie była potrzebna.

Na scenę wchodzi Iron Maiden, z płytą "Iron Maiden" ocenioną przeciętnie.

Przez kogo? Krytyków? Ja mam ich w dupie jak większość myślących ludzi.

Ten ostatni zespół (Iron Maiden), ponadto supportuje Judas Priest na ich koncertach w Anglii.

Czasy teraźniejsze, Iron Maiden zapełnia stadiony a Priest gra po halach.

W tej obiektywnej ocenie, kto jest lepszy Priest czy Maiden, muzyczni krytycy, obserwatorzy już się wypowiedzieli. Idę z ich nurtem.

Krytycy to gówno. To oni skrytykowali w czasach świetności Led Zeppelin ich każdy album.




Już przestaję cię cytować bo to bezsensu. Ty uważasz (de facto na podstawie swoich subiektywnych opinii), że to Priest i Sabbath mieli największy wpływ na metal. Ja po przeczytaniu X wywiadów z różnymi zespołami doszedłem do wniosku, że to właśnie Metallica, Slayer i Iron Maiden mieli największy wpływ. Zdania nasze są podzielone więc zaniechajmy tego tematu bo naprawdę, zaczyna mnie nudzić to przekomarzanie się.

Jeszcze a propos festiwali. Sonisphere ma zakontraktowany festiwal na Bemowie do 2015 roku bodajże. Tak kiedyś czytałem. Dodatkowo ten festiwal każdego roku trafia do około 10 krajów.



W tym momencie kończę tą dyskusję. W twoich wypowiedziach trochę za często pojawia się słowo "krytyk" a ja nie bardzo ich lubię.
Obrazek

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 27.11.2011 21:18:36

bite_me pisze:Czytałeś "Młot Bogów"? Chyba nie. Tak czy inaczej wytłumaczę Ci jakie zjawisko było tam opisane. Mianowicie, że Led Zeppelin nie było grane w radio ani telewizji a na ich koncerty przychodziła masa ludzi. Poza tym idziesz za daleko z tym metalem. Black Sabbath owszem, swoim ciężkim brzmieniem zainicjowało metal, ale Led Zeppelin już mniej.


Nie, nie czytałem, ale dużo słyszałem.
Oczywiście lata 70. były zdecydowanie mniej mainstremowe (w sensie telewizyjno-radiowym) od 80., ale nie możesz powiedzieć, że media lat 70. było kompletnie niezainteresowane rockiem lat 70. W radiach spokojnie bardzo często grali Nazareth i Black Sabbath, gromadząc im publiczność, która później kupowała płyty i chodziła na koncerty.

John Peel z BBC już wtedy zaczął nagrywać sesje koncertowe takich zespołów jak T.Rex, Black Sabbath, Joy Division, Led Zeppelin i w całości puszczać je w BBC.

W Wielkiej Brytanii, kultowy stał się program telewizyjny "Tops of the Pops", gdzie z powodzeniem emitowano występy (granie głównie po jednej piosence, w konwencji listy przebojów) Black Sabbath, Led Zeppelin, Deep Purple, Judas Priest, Kansas a swego czasu nawet Sex Pistols.

Na zachodzie była zupełnia inna sytuacja rynkowa rocka i metalu, niż w Polsce, gdzie ten w zasadzie w mediach nie istniał w ogóle.

Natomiast wejście metalu na ekrany telewizyjne lat 80. to głównie glam metal/pop metal i jego przedstawiciele:

* Whitesnake (płyta "1987" - 8 x Platyna w USA, utwory: "Still of the Night", "Here I Go Again")
* Def Leppard (płyty "Piromania" z 1983 roku - 10 x Platyna w USA, utwory: "Photograph", "Rock of Ages" i "Foolin" oraz płyta "Hysteria" z roku 1987 - 12 x Platyna w USA, utwory: "Love Bites" i "Hysteria").
* Motley Crue (płyty "Theatre of Pain" z 1985 roku - 4 x Platyna w USA, utwory: "Smokin' in the Boys Room" i "Home Sweet Home" oraz płyta "Dr. Feelgood" z 1989 roku - 6 x Platyna u USA, utwory: "Dr. Feelgood", "Without You").

To było pierwsze i największe wejście metalu do mainstremu - miliony sprzedanych płyt, single notowane w Billboard 100, teledyski w odnowionej MTV. Później, rzeczywiście w erze nowego metalu, MTV okupiły takie zespoły jak Nirvana, Alice in Chains oraz Metallica.

A no i "Młot Bogów" został potępiony przez zespół i zmieszany całkowicie z błotem, to na zasadzie konkluzji.


bite_me pisze:Lamb of God, Mastodon, Machine Head, Trivium, A7X, Slipknot, Gojira to te najważniejsze. I w wywiadach nie mówią, że to BS czy LZ byli ich inspiracjami tylko właśnie Metallica, Iron Maiden czy Slayer. Ich osiągnięcia? Sporo sprzedanych płyt. A co ważniejsze nieprzeciętnych płyt (patrz chociażby na 4 ostatnie wydawnictwa Lamb of God - każde na niesamowicie wielkim poziomie).


No ok, ale teraz porównaj poziom zespołów typu Slipknot, Lamb of God, Gojira (wykreowanych przez Maiden czy Metallicę) do Iron Maiden, Slayer, Testament, które za swoje wpływy określiły Judas Priest.

Pod względem dokonań artystycznych i osiągnięć na scenie metalu to przepaść. Jak już pisałem sporo sprzedanych płyt to nie jest wielkie osiągnięcie. Gwiazdki techno i dance sprzedają miliony płyt a są gówno warci. Co do nieprzeciętnych płyt, można jedynie podpiąć bardzo udaną kontynuuację nurtu nu metal.

A Lamb of God znam pobieżnie, więc posiłkuje się recenzjami 4 ostatnich wydawnictw, opierając się o recenzje z "Allmusic" oraz "Rolling Stone" - najobiektywniejszych i najbardziej kompetentnych pism muzycznych na świecie:

* As the Palaces Burn (2003):
Allmusic: 3 gwiazdki; Rolling Stone: 3 gwiazdki
* Ashes Of The Wake (2004)
Allmusic: 4 gwiazdki, Rolling Stone: 3 gwiazdki
* Sacrament (2006)
Allmusic: 3,5 gwiazdki, Rolling Stone: brak danych
* Wrath (2008)
Allmusic: 3 gwiazdki, Rolling Stone: brak danych

Reasumując wychodzi raczej średnio.


bite_me pisze:
Believe pisze:Notabene, żaden album Maiden nie dostał w USA multiplatyny, a Judas Priest za absolutnie nie nastawione na radio i komercję, "Screaming for Vengeance", podwójną platynę (prawie 3 miliony egzemplarzy, w samych tylko Stanach, nakład dochodzi do potrójnej platyny). Taka dygresja.

bite_me pisze:Od kiedy sprzedaż jest wyznacznikiem jakości ja się pytam?


1. To była dygresja, jak napisałem na końcu.
2. Ty często tłumaczysz, "zajebistość zespołów" faktem, że sprzedały masę płyt:

bite_me pisze:(...) Ich osiągnięcia? Sporo sprzedanych płyt(...)


więc i ja trochę temat sprzedaży, wrzuciłem na ruszt, dokładając Ci do niego konkretne rozbicie na czynniki pierwsze ważnych płyt i ich wpływ na scenę metalową.
3. Reasumując definitywnie: sprzedaż, w ogóle nie jest wyznacznikiem jakości.


bite_me pisze:
Believe pisze:Ale to nie ważne, bo mi nie chodziło o drugą ligę w sensie sprzedaży, tylko artystyczności, wpływu, ukształtowania stylu.

I tutaj nie mam zamiaru się kłócić bo uważam, że Metallica swoim dorobkiem zjada dokonania Black Sabbath i Judas Priest razem wzięte. Teraz mnie zlinczujcie.


Po pierwsze: kto się tutaj kłóci? :wink:
Ja widzę zwyczajną, kulturalną wymianę zdań, niekiedy podpartą rzeczowymi argumentami.

Nikt Ciebie nie będzie linczował za subiektizm: jeśli lubisz bardziej Metallicę to ok! Na zdrowie!
Niestety stwierdzeniem, że zjada całą twórczość Priest i Sabbath, zaprzeczasz historii i faktycznym dokonaniom.

To tak jak ja bym twierdził, że najlepszym medykamentem dla zdrowia jest denaturat, mając kompletnie gdzieś badania nauki, która np. uznała, że dla zdrowia lepiej wychodzi łykanie Witaminy C. Taka analogia.

bite_me pisze:Przez kogo? Krytyków? Ja mam ich w dupie jak większość myślących ludzi.


Raz, że przez krytyków, dwa, że przez fanów (zdecydowanie wśród zwolenników Iron Maiden, znajdziesz więcej wielbicieli np. "Number of the Beast" czy "Poverslave", niż debiutanckiego krążka).

Ja również jestem myślący, mnóstwo moich znajomych jest myślących, setki milionów ludzi, którzy kupują periodryki muzyczne, również są osobami myślącymi, a jednak wierzą krytyce.

Czepianie się krytyków muzycznych to jeden z aspektów braku poparcia, dla własnych tez. Krytyk muzyczny to bardzo często osoba kompetentna, która interesuje się muzyką, nie traktując jej powierzchownie, w stylu:

"No ta piosenka ma zajebisty rytm, więc daje 8 gwiazdek"


Krytyk muzyczny, rozbija albumy i numery na czynniki pierwsze, potrafi dostrzec porgresje w stosunku do innych wydanictw danego twórcy, jest po prostu osobą kompetentną, która zna się na rzeczy. Nie możemy mieć w dupie krytyków (choć nie zawsze mają rację), bo wtedy o tym, który produkt jest ekskluzywny czy delikatesowy decydowała by np. Mariola spod 7, która uważa, że Hanna Montana to królowa, bardziej zajebista od Madonny, a jej album jest lepszy np. od "Like a Virgin". A na pytanie dlaczego tak uważa, mogła by odpowiedzieć jedynie: Bo kurwa tak, jest zajebisty i chuj. Koniec i kropka.

To się tyczy krytyków muzycznych, filmowych, krytyków sztuki. W dużej mierze, są to bardzo merytoryczne i doświadczone osoby, których opinia jest zdecydowanie bardziej istotna od zdania niektórych fanów.

bite_me pisze:
Believe pisze:Ten ostatni zespół (Iron Maiden), ponadto supportuje Judas Priest na ich koncertach w Anglii.

Czasy teraźniejsze, Iron Maiden zapełnia stadiony a Priest gra po halach.


Znowu rozbijasz się o komercje, odnosząc się do detali z moich wypowiedzi, zamiast głównych wątków.
Tak, to prawda Judas Priest, gra zwykle w halach do 15,000 ludzi, Maiden, gra po stadionach (choć w USA, to Priest mają większą renomę od Maiden i na takich festiwalach jak Ozzfest czy koncertach plenerowych, gra głównie jako headliner).

Natomiast odpowiadając, dlaczego obecnie gra Priest w halach a nie na stadionach, odwołajmy się do historii obu zespołów.
Wtedy kiedy Iron Maiden wypuszczało w radio przeboje w stylu "Run of the Hill" czy "Wasted Yeras", Judas Priest zwyczajnie zawsze stawiali na twarde trzymanie się swojego stylu i tworzenie kolejnych metalowych rodziałów muzycznych, stąd ich publiczność była mniejsza.

Pozatym Priest nigdy nie umieli sprzedać się tak dobrze jak Maiden. Maiden jeździli po całej Europie w latach 80., grając rzadko w USA, gdzie z kolei Priest byli uwielbiani w Stanach, jakby zapominając trochę o Europie.

No, tutaj nadal jednak wszystko rozbija się o względy komercyjne, które na szczęście, jak sam słusznie zauważyłeś, nic nie mają do jakości.

A i jeszcze w kwestii wyjaśnienia: Priest zdarza się grać na stadionach. W Ameryce Południowej (Chile, Brazylia, koncerty w Rio), bez problemu mogą sprzedać te 25-30 tysięcy biletów. Zauważ też, że na wielkich kilkudniowych koncertach festiwalowych typu Download w Anglii, Graspop w Belgii czy Wacken w Niemczech, Judas Priest zawsze jest gwiazdą wieczoru, któregoś z dni festiwalu, a na jego koncertach pola namiotowe są zawsze szczętnie wypełnione.


bite_me pisze:
Believe pisze:W tej obiektywnej ocenie, kto jest lepszy Priest czy Maiden, muzyczni krytycy, obserwatorzy już się wypowiedzieli. Idę z ich nurtem.

Krytycy to gówno. To oni skrytykowali w czasach świetności Led Zeppelin ich każdy album.


Do krytyków odniosłem się wcześniej.
No widzisz, ale kiedy po latach, scena rockowo/metalowa została ukształtowana, część krytyków, która się wypięła na Led Zeppelin (bo pewna część, zawsze wysoko oceniała dokonania zespołu) zauważyła ich wpływ na rozwój gatunku i oddała im należyte honory.

bite_me pisze:Już przestaję cię cytować bo to bezsensu. Ty uważasz (de facto na podstawie swoich subiektywnych opinii), że to Priest i Sabbath mieli największy wpływ na metal.


Jeśli pokażesz mi moje subiektywizmy kolego, możemy dyskutować. Zauważ, że ja daje Ci merytoryczne omówienia, posiłkuje się historią muzyki, wynikami prac krytyków muzycznych, faktami z rozwoju np. rynku telewizyjnego, a Ty jedynie odpierasz te zdania stwierdzeniami, że "krytycy to gówno", "metallica i maiden są lepsi bo slipknot się nimi jara" oraz przywołujesz wiecznie argumenty komercyjne, sam je wcześniej karcąc u mnie.

bite_me pisze:W tym momencie kończę tą dyskusję. W twoich wypowiedziach trochę za często pojawia się słowo "krytyk" a ja nie bardzo ich lubię.


Szkoda, że kończysz dyskusję, która jak mniemam z Twojego pierwszego posta, miała być jednym z ważniejszych czynników, przyświecających otwarciu tego tematu.

To, że ich nie lubisz, nie sprawia, że staną się obojętni a ich dokonania, zostaną zapomnianę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dorian_Gray
Lord of the Twinks
Lord of the Twinks
Posty: 10741
Rejestracja: 02.02.2008 21:46:58
Lokalizacja: Mazowsze

Postautor: Dorian_Gray » 27.11.2011 21:23:34

:shock:
znasz się na temacie, Believe, jestem pod wrażeniem ...
myślałeś o karierze dziennikarza muzycznego? :)
Český je hezký!

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 27.11.2011 22:44:30

Bawiłem się w to kiedyś, na skalę internetową. Zresztą kiedyś tutaj nigrivonowi podesłałem do przeczytania moją zwycięską recenzję na jednym z topowych portali muzycznych w PL, bo chciał się zaznajomić z jej treścią. Nawet mu się podobało :P

Nie wykluczam, że kiedyś wrócę do tematu, na większą skalę bo obecnie nie mam czasu. No i chyba wracam też do filmu, bo kiedyś, też tą pasję zminimalizowałem, a kiedyś było nawet nieźle.
Obrazek

Awatar użytkownika
bite_me
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1068
Rejestracja: 13.11.2011 15:53:17
Lokalizacja: Pruszcz Gdański

Postautor: bite_me » 28.11.2011 00:20:59

No ok, ale teraz porównaj poziom zespołów typu Slipknot, Lamb of God, Gojira (wykreowanych przez Maiden czy Metallicę) do Iron Maiden, Slayer, Testament, które za swoje wpływy określiły Judas Priest.

Po pierwsze. Główną inspiracją Slayera prawdopodobnie był właśnie Venom a nie Priest. Venom zresztą był główną inspiracją dla większości thrashmetalowych zespołów. To od nich się tak naprawdę zaczął bum na thrash. Kapele punkowe też miały w tym swoje udziały.

Po drugie. Uważam, że Slipknot, Lamb of God czy Gojira nie odbiegają poziomem od Slayera, Iron Maiden czy Testament. Dodatkowo, to co napisałeś brzmi tak jakby to dzięki Judas Priest te zespoły w ogóle powstały i zaczęły nagrywać zajebiste albumy. Nie wystarczy się zainspirować aby zostać świetnym zespołem.



Pod względem dokonań artystycznych i osiągnięć na scenie metalu to przepaść.

Spójrz ile lat różni te zespoły od siebie. Ciężko stworzyć coś oryginalnego jeśli prawie wszystko już było grane. Lamb of God to się udało, nie jesteś w stanie wskazać mi podobnej kapeli do nich bo takiej nie ma.

A Lamb of God znam pobieżnie, więc posiłkuje się recenzjami 4 ostatnich wydawnictw, opierając się o recenzje z "Allmusic" oraz "Rolling Stone" - najobiektywniejszych i najbardziej kompetentnych pism muzycznych na świecie:

* As the Palaces Burn (2003):
Allmusic: 3 gwiazdki; Rolling Stone: 3 gwiazdki
* Ashes Of The Wake (2004)
Allmusic: 4 gwiazdki, Rolling Stone: 3 gwiazdki
* Sacrament (2006)
Allmusic: 3,5 gwiazdki, Rolling Stone: brak danych
* Wrath (2008)
Allmusic: 3 gwiazdki, Rolling Stone: brak danych

Reasumując wychodzi raczej średnio.



Otępiałym wzrokiem na to patrzyłem i nie wiedziałem czy mam to przemilczeć czy odpisać. Postanowiłem odpisać.

Słuchałeś tych albumów dokładnie? Czy cała twoja wiedza na temat rocka i metalu to recenzje albumów pisanych przez Rolling Stone? Z ciekawości sprawdziłem niektóre, w moim mniemaniu, kiepskie albumy na ich stronie. Death Magnetic Metalliki ma 4/5 gwiazdek, St.Anger również 4/5 i Chinese Democracy Gunsów również 4/5. Jeśli to uważasz za obiektywne pismo to ja jestem Jezusem. Anyway, polecam przesłuchać Lamb of God.

I jeszcze coś wtrącę. Jeśli ktoś ocenia muzykę obiektywnie to jest kretynem. I faktycznie, tacy ludzie mogą być krytykami.

Mała dygresja. Czy to właśnie aby na pewno nie Rolling Stone w przeszłości nie skrytykowało wszystkich albumów Led Zeppelin? Jeden po drugim do chyba IV?

Niestety stwierdzeniem, że zjada całą twórczość Priest i Sabbath, zaprzeczasz historii i faktycznym dokonaniom.

Niczemu nie zaprzeczam. Po prostu uważam, że pierwsze pięć albumów Mety to kamienie milowe gatunku i zarazem najbardziej wpływowe, kompletne i ponadczasowe albumy w metalu. I nie patrzę tutaj na żadne recenzje i inne bzdety napisane przez wszechwiedzących krytyków. To według mnie jest fakt historyczny - Metallica jest najbardziej wpływowym zespołem metalowym. I to głównie dzięki nim zawdzięczamy obecną popularność gatunku.

To tak jak ja bym twierdził, że najlepszym medykamentem dla zdrowia jest denaturat, mając kompletnie gdzieś badania nauki, która np. uznała, że dla zdrowia lepiej wychodzi łykanie Witaminy C. Taka analogia.

To samo mogę skierować do ciebie.

Czepianie się krytyków muzycznych to jeden z aspektów braku poparcia, dla własnych tez. Krytyk muzyczny to bardzo często osoba kompetentna, która interesuje się muzyką, nie traktując jej powierzchownie, w stylu:

"No ta piosenka ma zajebisty rytm, więc daje 8 gwiazdek"

Swoje tezy opieram na swojej wiedzy i swojemu doświadczeniu. Nie wchodzę na strony z recenzjami i nie studiuję wyników. Robię to sam, w głowie, z każdym przesłuchanym albumem. Dlatego uważam, że krytycy i recenzje to zło. Bo gdybym tak bardzo w nie wierzył (tak jak de facto ty) to prawdopodobnie po przeczytaniu recenzji któregoś z powyższych albumów Lamb of God nigdy bym ich nie posłuchał. I wtedy zrobiłbym wielki błąd o którym dzisiaj nie miałbym pojęcia.

których opinia jest zdecydowanie bardziej istotna od zdania niektórych fanów.

Parsknąłem śmiechem. Opinia fana ZAWSZE jest najważniejsza. Podejrzewam, że uważa tak większość muzyków. Zwykle olewają krytyków i słuchają fanów.

Natomiast odpowiadając, dlaczego obecnie gra Priest w halach a nie na stadionach, odwołajmy się do historii obu zespołów.
Wtedy kiedy Iron Maiden wypuszczało w radio przeboje w stylu "Run of the Hill" czy "Wasted Yeras", Judas Priest zwyczajnie zawsze stawiali na twarde trzymanie się swojego stylu i tworzenie kolejnych metalowych rodziałów muzycznych, stąd ich publiczność była mniejsza.

To brzmi tak jakby Maiden powiedzieli sobie: A chodźcie, nagrajmy jakiś przebój do radia i stańmy się legendą! Nie uważasz, że brzmi to śmiesznie? Maiden jest inny niż Priest, bardzo dobrze że wyskoczyli poza swoje ramy i nagrali coś, dzięki czemu trafili do mainstreamu. W tamtych czasach było to potrzebne.

Zauważ, że ja daje Ci merytoryczne omówienia, posiłkuje się historią muzyki, wynikami prac krytyków muzycznych, faktami z rozwoju np. rynku telewizyjnego, a Ty jedynie odpierasz te zdania stwierdzeniami, że "krytycy to gówno", "metallica i maiden są lepsi bo slipknot się nimi jara" oraz przywołujesz wiecznie argumenty komercyjne, sam je wcześniej karcąc u mnie.

Moje "metallica i maiden są lepsi bo slipknot się nimi jara" jest stu krotnie więcej warte niż twoje "krytyk tak powiedział i tak musi być".



To, że ich nie lubisz, nie sprawia, że staną się obojętni a ich dokonania, zostaną zapomnianę.

Nie przeinaczaj moich słów, bardzo tego nie lubię.


Podsumowując. Nie spodziewałem się, że ta dyskusja tak drastycznie zmieni obrót. Nie miałem na celu wywołać wojny na argumenty tylko co najwyżej na poglądy. Lubię się nimi wymieniać a jeśli ty wyskakujesz mi ze słowami krytyków to znak, że na siłę starasz się mnie przekonać do swoich (w zasadzie nie swoich - krytyków!) racji. Napisałem, że według mnie Iron Maiden zrobił więcej dla metalu niż Priest (NIGDZIE NIE POWIEDZIAŁEM ŻE PRIEST NIC NIE ZROBIŁ!!!!) a ty wyskoczyłeś mi z recenzjami albumów i innymi bzdetami. Gdzie ja piszę, że wolę to od tego to ty przedstawiasz mi genezę powstawania gatunku posiłkując się recenzjami i ocenami krytyków. Nie taki był zamysł tego tematu. No ale stało się i trudno. Przynajmniej zapamiętam kilka nowych dat :D.
Obrazek

Awatar użytkownika
Believe
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 3143
Rejestracja: 28.09.2011 22:45:19

Postautor: Believe » 28.11.2011 04:41:57

bite_me pisze:Po pierwsze. Główną inspiracją Slayera prawdopodobnie był właśnie Venom a nie Priest.


Wikipedia pisze pisze:Grupa powstała 1981 roku w Huntington Park na przedmieściach Los Angeles z inicjatywy Kerry'ego Kinga- muzyka, gitarzysty, który do współpracy zaprosił gitarzytę Jeffa Hannemana, perkusistę Dave'a Lombardo (pochodzącego z Kuby) oraz basistę i wokalistę Chilijczyka Tom Araya. W początkowym okresie działalności zespół grał covery utworów, Judas Priest (...)


Teraz Rock 5 (51) 2007, wkładka Teraz Slayer pisze:(...) Kiedy w listopadzie 1990 roku, czyli na krótko po premierze albumu "Seasons in the Abyss" dziennikarz zapytał Kerry'ego Kinga o największe inspiracje zespołu ten odpowiedział: "(...) Wiesz ogromnie ważny, był dla nas Judas Priest. To co wyprawiali na scenie w początku lat 80 i końcu 70 było nie do opisania. Kurewsko mocne (...)"


I tutaj w kontekście jeszcze do Venoma:

Cronos, basista i wokalista Venom pisze:"Pamiętam moment, gdy ukazał się Sin After Sin. Nazywaliśmy go wtedy Riff after Riff. Tam było tak wiele genialnych riffów gitarowych"


Cronos, basista i wokalista Venom pisze:"Judas Priest byli pierwszym zespołem, który odpowiednio zaadoptował cały image skór i ćwieków. To było niesamowite, ostre i niebezpieczne"


Cytaty pochodzą z książki Neila Danielsa "Obrońcy wiary - historia zespołu Judas Priest". Znajdują się odpowiednio na stronach 86 i 99. Książke wydała Kagra, ISBN 978-83-87598-42-6, 2008.

No już pobieżnie wspominałem, że Judas Priest był inspiracją dla działań Venom (patrz choćby: New Wave of British Heavy Metal), teraz tylko podbijam. Skoro sam twierdzisz, że jeśli Venom jest zespołem tak zajebiście zasłużonym dla thrashu, takim kamieniem milowym dla bardzo ciężkiej muzyki, inspirowanie się przez nich, muzyką Judas Priest jest tylko kolejnym potwierdzeniem "ważności" tego zespołu.

bite_me pisze:Po drugie. Uważam, że Slipknot, Lamb of God czy Gojira nie odbiegają poziomem od Slayera, Iron Maiden czy Testament.


Podobnie się nie zgodze.
Wystarczy spojrzeć i porównać, co te zespoły zrobiły podczas swoich karier i jaki mieli wpływ na kształt muzyki:

Slipknot:
Staż: 16 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej: "Slipknot", jako zdecydowane ostateczne ukształtowanie nurtu metalu alternatywnego.
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: brak wpływu
* heavy metal: brak wpływu
* metal alternatywny: prócz aranżacji utworów na większą strukturę instrumentów, takich jak instrumenty perkusyjne, samplery, zbyt wiele do dokonań mistrzów gatunku, takich jak Faith No More, System of a Down i Alice in Chains nie dołożyli.
* nu metal: nu metal jest pochodna od metalu alternatywnego, więc można podpiąć to samo.
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": brak

Natomiast co ciekawe. Pisałeś o informacji, jakoby Slipknot był pod takim wpływem Iron Maiden i Metallicy, natomiast Wikipedia mówi coś innego:

Wikipedia pisze pisze:Zespół Slipknot jako główne inspiracje wymienia takie grupy muzyczna jak Led Zeppelin, Black Sabbath, Slayer, Judas Priest, Korn, AC/DC, Head of David, Godflesh, Skinny Puppy, Neurosis, Kiss oraz Beastie Boy. W twórczości grupy wyraźne są wpływy takich gatunków jak death metal, black metal, heavy metal oraz nu metal.


Do opracowania tego materiału źródłowego na Wikpedii, posłużył wywiad z Joyem Jordisonem, dostępne w źródłach.

Lecimy dalej:

Lamb of God:
Staż: 21 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej: brak
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: brak wpływu
* heavy metal: brak wpływu
* groove metal: Nie zrobili nic bardziej widowiskowego od ojców gatunku Sepultury, Machine Head czy Pantery
* metalcore: osobiście nie wiem, bo nie mam wiedzy na temat rozwoju tego gatunku.
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": brak

Lamb of God ciągnie z dokonań zespołu Pantera. Nic lepszego od nich nie wymyślili, a przynajmniej nie odbiło się to szerokim echem na muzyce.

Gojira:
Staż: 15 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej: brak
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: brak wpływu
* heavy metal: brak wpływu
* death metal: wątpie by mieli patenty na miarę Death czy Morbid Angel.
* thrash metal: Raczej brak.
* groove metal: ?
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": brak

Teraz czas na zespoły z "drugiej drużyny" (trochę się śmieje, jak mam porównać np. Slayer do Gojirii i jeszcze udowodnić, że jest lepszy :wink:)

Slayer:
Staż: 30 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej:
* "Show No Mercy" - za na wpół z Metallicowym "Kill'Em All" wykreowanie i skonsolidowanie thrash metalu.
* "Regin in Blood" - za udaną fuzję thrash metalu ze speed metalem (gatunkiem stworzonym przez Judas Priest)
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: współtworzenie thrash metalu, połączenie struktur speed metalowych z thrashem poprzez zniżenie sekcji rytmicznej
* thrash metal: współtworzenie gatunku i odciśnięcie na nim chyba największego piętna
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": 3 ("Regin in Blood", "South of Heaven", "Seasons of the Abyss")

Iron Maiden:
Staż: 35 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej:
* "The Number of the Beast" za dobrą kontynuację heavy metalowych patentów Priest i zaprezentowanie ich w innych strukturach,
* "Poverslave" za to samo co poprzednie wypisana tutaj płyta
* "Seventh Son of a Seventh Son" za udaną adaptację elementów rocka progresywnego w komercyjnym zarysie.
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: współtworzenie heavy metalu
* heavy metal: nagranie albumów idących z nurtem New Wave of British Havy Metal.
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": 3 ("The Number of the Beast"", "Poverslave", "Seventh Son of a Seventh Son")

Testament:
Staż: 28 lat.
Przełomowe płyty dla muzyki metalowej:
* "The Legacy" - współzdefiniowanie thrash metalu
* "The New Order" - patrz wyżej
Wpływ na rozwój gatunku:
* metal ogólnie: wraz z zespołami Mettalica, Slayer, Megadeath, Anthrax, Exodus współtworzenie i główna siła napędowa gatunku thrash metal
* thrash metal: 2 płytami - "The Legacy" i "The New Order" wprowadzenie do thrash metalu cięższej fasady.
Płyty ocenione na 5 wg "Allmusic" i "Rolling Stone": 1 ("The Legacy")

Nie dodaje do tego komentarza, to mówi samo za siebie. Nigdy nie będzie tak, że mistrzów gatunków, którzy są odpowiedzialni za stworzenie niektórych patentów i marek, poziomem wyprą dzieciaki, które poraz pierwszy gitary wzięły do łap w połowie lat 90., kiedy w metalu zostało już wszystko w zasadzie powiedziane.


bite_me pisze:Spójrz ile lat różni te zespoły od siebie. Ciężko stworzyć coś oryginalnego jeśli prawie wszystko już było grane


Skoro piszesz, że wszystko zostało już w zasadzie osiągniete i wymyślone jak możesz oczekiwać, że istniejący o wiele dłużej np. taki Slayer czy Judas Priest, może być artystycznie gorsze od dokonań np. Slipknot?

Sam sobie zaprzeczasz, podanym wyżej Twoim stwierdzeniem, że takie bandy jak Goijria, Slipknot czy Lamb of God są więcej artystcznie warte od tych, które tworzyły gatunki.


bite_me pisze:Lamb of God to się udało, nie jesteś w stanie wskazać mi podobnej kapeli do nich bo takiej nie ma.


Choćby Pantera, która była dla nich główną inspiracją i ich patenty słyszy się na pierwszej płycie LoG. No, ale proszę napisz coś więcej, co tak znakomitego, odkrywczego, mającego szeroki wpływ na losy metalu, zrobiło Lamb od God, że jest taki niezwykły.

Będe przynajmniej mógł się do czegoś odnieść szerzej i bardziej kompetentnie, bo ja w twórczości Lamb of God nie widzę nic nadzwyczajnego. Dobry zespół, który gra coś, co już dawno ma swoje miejsce, wytłumaczenie i skonsolidowanie w muzyce metalowej.

bite_me pisze:Słuchałeś tych albumów dokładnie? Czy cała twoja wiedza na temat rocka i metalu to recenzje albumów pisanych przez Rolling Stone?


Oczywiście, że ich słuchałem dokładnie.
Swoją drogą ja wiedzę nie czerpię głównie z Rolling Stone, ale z setek innych pism muzycznych, książek, opracowań. To pozwala mi operować wiedzą z historii muzyki, jej wpływów i "owoców".

Niestety wiedzy się nie ma od urodzenia, tylko ją się nabywa.

A własny smak muzyczny, jedynie pozwala ocenić, czy słuchana płyta jest dobra czy do bani. Słuchając Lamb of God, było Ok, ale na kolana nie padłem.

Ponadto, w większości przytoczone przezemnie recenzje były z Allmusic :wink:

bite_me pisze:Z ciekawości sprawdziłem niektóre, w moim mniemaniu, kiepskie albumy na ich stronie. Death Magnetic Metalliki ma 4/5 gwiazdek, St.Anger również 4/5 i Chinese Democracy Gunsów również 4/5.


Jak pisałem wcześniej, zdarza się, że krytycy nie mają racji. Podkreśle też, że wszystkie recenzje tych wymienionych przez Ciebie albumów, były zróżnicowane. Znaczy się, część krytyków oceniało ich wysoko, część dość nisko, więc trudno tutaj uzyskać konsensus.

bite_me pisze:I jeszcze coś wtrącę. Jeśli ktoś ocenia muzykę obiektywnie to jest kretynem. I faktycznie, tacy ludzie mogą być krytykami.


A to mnie rozbawiło :wink:
Cieszę się jednak, że decydującego głosu w sprawie muzyki nie ma wspomniana przeze mnie Mariola spod 7 :wink:
Gdyby muzyka nie była oceniana obiektywnie, tak by właśnie to wyglądało.

bite_me pisze:Mała dygresja. Czy to właśnie aby na pewno nie Rolling Stone w przeszłości nie skrytykowało wszystkich albumów Led Zeppelin? Jeden po drugim do chyba IV?


Nie wiem czy wszystkie, wiem, że był jakiś album Led Zeppelin oceniony na dwie gwiazdki, a później wygrał on w plebiscycie Rolling Stone na najlepszy album w historii rocka, kilkanaście lat później.

Zdarzają się takie wpadki, na to nie ma rady. Ważne, że po latach, kiedy w zasadzie grunt muzyki metalowej, rockowej, został już doszczętnie zbadany, krytycy potrafili przyznać się do błędu (a w zasadzie część krytyków, bo , bo druga część, od początku bardzo wysoko wypunktowała longplay) i oddać należyte honory danej płycie.

Podobnie było w Polsce z zespołem Dżem. Ich pierwszy singiel z 1981 roku, "Paw/Whisky", został wówczas np. przez Jerzego A. Rzewuskiego zmiażdżony na łamach "Magazynu Muzycznego", żeby później otrzymać zasłużone miano najlepszego rockowego singla w Polsce, za pierwszą fuzję rocka z reagge w naszym kraju.

bite_me pisze:Niczemu nie zaprzeczam. Po prostu uważam, że pierwsze pięć albumów Mety to kamienie milowe gatunku i zarazem najbardziej wpływowe, kompletne i ponadczasowe albumy w metalu. I nie patrzę tutaj na żadne recenzje i inne bzdety napisane przez wszechwiedzących krytyków.


Oczywiście, że zaprzeczasz, no ale nie chce mi się tutaj tego komentować, bo nie ma po co.

Jednak skoro wiesz, że 5 pierwszych albumów Metallicy były takie zajebiste, to napisz mi:
- na co miały tak wielki wpływ? nie licząc thrash metalu bo to oczywiste i z reguły podgatunkowe.
- dlaczego były kompletne?
- co w nich ponadczasowego, oprócz "Nothing Else Mathers" lecącego co tydzień w VH1?

Wtedy możemy przejść do dyskusji, bo obecnie rzucasz coś w stylu "Ja uważam, że to jest zajebiste i kropka".

Co do krytyków: już się raz do nich odniosłem, ale jeżeli ktoś uważa, że wie więcej od nich i jest ich merytorycznym antagonistą, niech to choć uargumentuje, posili się o analizy.

bite_me pisze:To według mnie jest fakt historyczny


No to Ty tak uważasz, czy jest to fakt historyczny?
Ty, subiektywnie uważać tak możesz, masz do tego prawo, jednak historia mówi inaczej.

bite_me pisze: - Metallica jest najbardziej wpływowym zespołem metalowym. I to głównie dzięki nim zawdzięczamy obecną popularność gatunku.


O pierwszej części, już de facto napisałem, więc kompletnie nie mam ochoty grzebania eseju, który ponownie to potwierdzi, ponieważ w odpowiedzi najprawdopodobnie na moje wypisy dostane jednozdaniowe "Gówno prawda. Meta jest najlepsza".

Co do drugiej części zgadzam się po części. Są najbardziej popularni z tego nowego metalu, strasznie rozpoznawalni i uniwersalni. Obecnie.

bite_me pisze:Swoje tezy opieram na swojej wiedzy i swojemu doświadczeniu. Nie wchodzę na strony z recenzjami i nie studiuję wyników. Robię to sam, w głowie, z każdym przesłuchanym albumem. Dlatego uważam, że krytycy i recenzje to zło. Bo gdybym tak bardzo w nie wierzył (tak jak de facto ty) to prawdopodobnie po przeczytaniu recenzji któregoś z powyższych albumów Lamb of God nigdy bym ich nie posłuchał. I wtedy zrobiłbym wielki błąd o którym dzisiaj nie miałbym pojęcia.


Nie rozumiem, ja też słucham zespołów, które mają średnie recenzje, bo mi się podobają, jednak gdyby ktoś mi zadał pytanie: "Czy płyta zespołu Metallica, "Death Magnetic", którą przed chwilą posłuchałeś, ma wpływ na metal", opowiedziałbym "Nie, bo jest gówniania, bo jest autoplagiatem wszystkiego co Metallica zrobiła w przeszłości".

Kwestia gustu muzycznego, gustu filmowego jest sprawą subiektywną. Możesz pisać co chcesz, ale nie każdy ma zajebisty gust, co skutkuje np. uwielbieniem dla gwiazd disco-polo, którZy muzycznie są ciency i tym samym nie każdy jest w stanie merytorycznie ocenić album.

Historii muzyki nie poznasz inaczej, jak czytając książki, artykuły, gazety, recenzje. A tam jest to opisane zajebiście prawdziwie i w dużej mierze oddaje wypisane tutaj przeze mnie fakty.

A i dobra recenzja nie jest pisana w stylu "Dno i chuj - jedna gwiazdka", tylko pisze się, co jest złe, a co jest dobre. I dlaczego. To, też ważne.

To co napisałeś w aluzji do mnie jest bez sensu i w większości nieprawdą, więc się nie odnoszę.

bite_me pisze:Parsknąłem śmiechem. Opinia fana ZAWSZE jest najważniejsza. Podejrzewam, że uważa tak większość muzyków. Zwykle olewają krytyków i słuchają fanów.


Dyskusyjne, ale mogę się po części z Tobą zgodzić.
Olewają krytyków, ponieważ ich mogą olać, jeśli oleją fanów, stracą kasę a tym samym źródło utrzymania.

Pragmatyczne, ale realne.

Wiesz, gdyby zespoły miały do końca wyjebane na krytykę, po prostu nie wysyłałby tysięcy swoich płyt do redakcji prasowych i radiowych, żeby je oceniły.

Z drugiej strony fan, zawsze bardziej przymyka oczy na pewne niedoskonałości, niż krytyk.


bite_me pisze:
Believe pisze:Natomiast odpowiadając, dlaczego obecnie gra Priest w halach a nie na stadionach, odwołajmy się do historii obu zespołów.
Wtedy kiedy Iron Maiden wypuszczało w radio przeboje w stylu "Run of the Hill" czy "Wasted Yeras", Judas Priest zwyczajnie zawsze stawiali na twarde trzymanie się swojego stylu i tworzenie kolejnych metalowych rodziałów muzycznych, stąd ich publiczność była mniejsza.

To brzmi tak jakby Maiden powiedzieli sobie: A chodźcie, nagrajmy jakiś przebój do radia i stańmy się legendą! Nie uważasz, że brzmi to śmiesznie? Maiden jest inny niż Priest, bardzo dobrze że wyskoczyli poza swoje ramy i nagrali coś, dzięki czemu trafili do mainstreamu. W tamtych czasach było to potrzebne.


To co napisałeś rzeczywiście brzmi śmiesznie, a to jakie są fakty, weryfikuje inaczej.

Iron Maiden nagrało zwyczajnie radiowe i przebojowe piosenki wprost do uniwersalnego odbiorcy, kiedy Judas Priest nagrywali dość ciężkie i metaliczne numery, które radio puszczać nie chciało, bo kto by się bawił np. przy takim ostrym "Screaming for Vengeace".

Nie twierdzę, że to zbrodnia. Priest, też w końcu chciało doszczętnie podbić rynek w USA i wypuściła kiepski, nastawiony na przeboje album "Turbo".

To była tylko kwestia wyboru: iść na łatwiznę, nagrać kilka prostych przebojów, żeby była kasa i popularność, umożliwiająca dalszą egzystencję zespołu na szerokich wodach (niestety "Iron Maiden" i "Killers" się nie sprzedały, zespół potrzebował kopa) czy dalej, konsekwentnie tworzyć własny styl, przy okazji budując nowe fundamenty metalu. Więc patrząc na przeszłość i losy takich zespołów jak Krokus (rezygnacja z robienia radiowych przebojów na chama) i Def Leppard (po okresie wielkiej artystycznej fety, nagrywanie tylkoe radiowych przebojów na chama), nagrali te hity.

Nie dorabiajmy do tego frezesów w stylu "wyjść po za swoje ramy", bo to niepotrzebne.

bite_me pisze:
Believe pisze:Zauważ, że ja daje Ci merytoryczne omówienia, posiłkuje się historią muzyki, wynikami prac krytyków muzycznych, faktami z rozwoju np. rynku telewizyjnego, a Ty jedynie odpierasz te zdania stwierdzeniami, że "krytycy to gówno", "metallica i maiden są lepsi bo slipknot się nimi jara" oraz przywołujesz wiecznie argumenty komercyjne, sam je wcześniej karcąc u mnie.

Moje "metallica i maiden są lepsi bo slipknot się nimi jara" jest stu krotnie więcej warte niż twoje "krytyk tak powiedział i tak musi być".


Znowu czepiasz się detali, zamiast ogółu, ale ale już teraz wiem dlaczego ;)

Moje podumowanie będzie prostsze: Zapędziłęś się na dyskusję i skierowałeś ją w takie tory, gdzie niestety własne uwielbienie do zespołów, bez gruntownej wiedzy z zakresu kilku dziedzin i poznania kilku faktów to materiał na 30 sekundową wymianę opinii. Chyba warto zakończyć tą "dyskusję", bo do niczego nie zaprowadzi. A szkoda.
Obrazek


Wróć do „2.3. Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: mike i 1 gość