Samoakceptacja...

Akceptacja, samoakceptacja, wychodzenie z szafy, outing, walka o prawa osób nieheteroseksualnych, ruch LGBT.
Awatar użytkownika
Horticulturist
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1017
Rejestracja: 03.01.2016 04:19:31
Lokalizacja: Gan Eden

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Horticulturist » 08.09.2016 20:55:50

Tak ogólnie to jasne. Umysłowi zawsze coś umknie.
Ale fizycznie? Nie podoba mi się tyłek to poprawiam/ćwiczę tyłek. Brzuszek? To samo. Nie ma co liczyć, że ktoś będzie na to zwracał/nie zwracał uwagi.
Tak jak samopoznanie ma większą wartość od poznania przez innych, tak samoakceptacja zawsze powinna stać przed akceptacją przez innych. W każdą stronę. Nie ważne czy ktoś nas niesłusznie ocenia przeceniając albo nie doceniając.

Mówię tu w kontekście wad "do wypracowania", a nie na przykład wzrostu, którego się nie oszuka. Ogólnie to piątka za odwagę Page of Cups.
Cuddling is great Obrazek is better

Awatar użytkownika
veloce
forumowy
forumowy
Posty: 245
Rejestracja: 14.01.2011 07:42:27
Lokalizacja: Edenia

Re: Samoakceptacja...

Postautor: veloce » 08.09.2016 21:28:12

Horticulturist pisze:Mówię tu w kontekście wad "do wypracowania", a nie na przykład wzrostu, którego się nie oszuka.

Albo można wypracowywać do usranej śmierci i nie osiągnąć zadowalającego rezultatu. Nawet z pozoru piękni ludzie nie są pozbawieni kompleksów. Jeśli w jego przypadku taka 'terapia' daje efekty nie ma w tym nic złego - tylko pogratulować.

Awatar użytkownika
czarnemorze
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 1081
Rejestracja: 23.09.2014 00:02:25
Lokalizacja: Poznań

Re: Samoakceptacja...

Postautor: czarnemorze » 09.09.2016 00:13:04

Dowartościowywanie się poprzez uprawianie seksu, hm... No, nie brzmi to najlepiej. Takie objawowe czarowanie się.

Awatar użytkownika
PageOfCups
forumowy
forumowy
Posty: 221
Rejestracja: 28.03.2014 18:37:32
Lokalizacja: Bremen

Re: Samoakceptacja...

Postautor: PageOfCups » 09.09.2016 04:12:32

nigri pisze:No, skoro kompleksy poznikały to oczekujemy pokazania się w stosownych tematach na forum :P

A tak, tak, zrobi się ;) (ale akurat na twarz to od dłuższego czasu nie narzekam :P ).

Horticulturist pisze:Dobra, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał teraz.

Spoko :)

Ale noooooo, może lepiej najpierw stać się najlepszą możliwą wersją siebie zamiast uprawiać seks dla otumanienia się?

Zależy na czym polegały dane kompleksy ;) Nie no, masz oczywiście rację. Tyle że w mojej najlepszej wersji siebie życie seksualne gra dość ważną rolę :P

Horticulturist pisze:Tak jak samopoznanie ma większą wartość od poznania przez innych, tak samoakceptacja zawsze powinna stać przed akceptacją przez innych.

Zgadzam się całkowicie :) taki właśnie jest cel by samemu siebie zaakceptować nie patrząc na innych. Tylko wiesz... to są tematy które mielę od dwóch lat na psychoterapii, teraz trzeba było w końcu przejść do czynów :P Co jest dla mnie dużym krokiem i dało niesamowitą dawkę dobrej energii :)

Horticulturist pisze:Mówię tu w kontekście wad "do wypracowania", a nie na przykład wzrostu, którego się nie oszuka.

No tylko niestety ja mam trochę "wad" których się nie oszuka :P

czarnemorze pisze:Dowartościowywanie się poprzez uprawianie seksu, hm... No, nie brzmi to najlepiej.

Mam nadzieję, że to można wyczuć, że tak z odrobiną żartu to napisałem ;) A resztę już wyżej też napisałem :)
"Oh, you're straight? So is spaghetti, until it gets hot."

Awatar użytkownika
Leo
gejlord
gejlord
Posty: 8417
Rejestracja: 12.11.2012 22:50:32
Lokalizacja: Tychy

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Leo » 09.09.2016 15:26:19

Można dążyć do doskonałości, poprawić tyłeczek, ale jak ktoś ma małego to z małym pozostanie. Myślę, że doskonałości tkwią w psychice. Kiedyś uważane za doskonałe były kształty rubensowskie...

Awatar użytkownika
palsecam
Zbanowany
Zbanowany
Posty: 5634
Rejestracja: 25.11.2012 22:32:50
Lokalizacja: ...

Re: Samoakceptacja...

Postautor: palsecam » 09.09.2016 22:44:16

I znowu wychodzą na jaw twoje braki w wiedzy, operacje powiększania penisa istnieją. Choć nie wiem, czy warto dać sobie kroić ptaka za ciężki hajs dla 2 centymetrów. Ale jeżeli ktoś chce, to jego wybór. Ja na szczęście nie mam takich dylematów, bo mój kutas ma normalne wymiary. :) Natomiast tyłek nie zawsze łapie się na chirurgiczne poprawki, bo facet na ogół woli mieć mniejszą dupę, a takie zabiegi nie zawsze są możliwe.

usuniety_nr1

Re: Samoakceptacja...

Postautor: usuniety_nr1 » 10.09.2016 23:11:02

leo, ty się chyba starzejesz^^

niebieski

Re: Samoakceptacja...

Postautor: niebieski » 23.01.2017 23:33:26

Nie umiem się zaakceptować. Nie w moim środowisku, nie w moim świecie. Próbowałem coś zrobić, byłem na forum, na fellow.Potem wszystko rzuciłem i starałem się żyć jak inni. Potem w końcu przespałem się pierwszy i ostatni raz z facetem po pijaku i było tak strasznie potem że pomyślałem żeby z soba skończyć. Potem się ogarnąłem i znoweu jestem w punkcie wyjścia. Mam w sobie złość na homoseksualizm.

Awatar użytkownika
aquilarojaaaa
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1380
Rejestracja: 01.12.2013 23:52:10
Lokalizacja: SCO

Re: Samoakceptacja...

Postautor: aquilarojaaaa » 23.01.2017 23:40:16

Ile masz lat?
Tyle wiemy o sobie,
ile nas sprawdzono.

I na moim podwórku kiedyś zaświeci slonce.
zaswiecilo :)

niebieski

Re: Samoakceptacja...

Postautor: niebieski » 23.01.2017 23:40:52

24

Awatar użytkownika
Incertus
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 2813
Rejestracja: 19.01.2016 17:04:35
Lokalizacja: lacus silvasque

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Incertus » 23.01.2017 23:49:24

Przeczytałem Twoje posty i już kojarzę o co chodzi. Cóż, od siebie mogę powiedzieć tylko tyle, że nie można sugerować się pierwszym razem. Ze mną było tak, że coraz większą przyjemność z seksu zacząłem odczuwac dopiero po kilku pierwszych razach.
Il corpo faccia quello che vuole. Io non sono il corpo. Io sono la mente.

Awatar użytkownika
aquilarojaaaa
starszy wyjadacz
starszy wyjadacz
Posty: 1380
Rejestracja: 01.12.2013 23:52:10
Lokalizacja: SCO

Re: Samoakceptacja...

Postautor: aquilarojaaaa » 23.01.2017 23:58:15

Powiedz cos wiecej o sobie. Co masz na mysli mowiac moj swiat? Co robisz? Gdzie mieszkasz?
Tyle wiemy o sobie,
ile nas sprawdzono.

I na moim podwórku kiedyś zaświeci slonce.
zaswiecilo :)

Awatar użytkownika
jazzik
gejlord
gejlord
Posty: 8708
Rejestracja: 26.07.2013 22:46:03
Lokalizacja: z pokoju na 3 piętrze po prawej

Re: Samoakceptacja...

Postautor: jazzik » 23.01.2017 23:59:56

Brak samoakceptacji + ktoś z czata/ogłoszeń, kto niekoniecznie rozumie Twoją sytuację + chemia = bad sex. :wink:
Wiem coś o tym, sama miałam okropny pierwszy raz, poznałam na portalu starszą kobietę, która koniecznie chciała zaliczyć małolatę a efekt finalny był taki jak u Ciebie, niebieski.

Myślę, że naprawdę powinieneś skontaktować się z grupą wsparcia, czy terapeutą, który pomoże Ci się zaakceptować i ogarnąć żebyś za 10 lat nadal nie był w tym punkcie. Bo nie chcesz w nim być, prawda?
“Maybe that's one of the ways you recognize really lonely people... they can always think of something to do on rainy days. " - Stephen King

niebieski

Re: Samoakceptacja...

Postautor: niebieski » 24.01.2017 00:31:24

Nie spróbuję drugi raz. Nigdy.
Ja nawet jakbym chciał to nigdy nie będe umiał być gejem bo się tego wstydzę. Nie wyglądam jak gej. Nawet na fellow wszyscy mnie brali za biseksa i nikt normalnie do mnie nie zagadał. Ja sam tez nie wiedziałem ćzy mogę być tam jako gej czy jako kto.
Z terapeutą rozmawiałem w szpitalu po próbie. Szczerze: nic to nie wniosło. Nie przyznałem się nawet dlaczego tak zrobiłem.

Awatar użytkownika
jazzik
gejlord
gejlord
Posty: 8708
Rejestracja: 26.07.2013 22:46:03
Lokalizacja: z pokoju na 3 piętrze po prawej

Re: Samoakceptacja...

Postautor: jazzik » 24.01.2017 01:12:37

Wstydzisz się, czy nie - i tak jesteś gejem/bi, tu nie ma nic do umienia. Pozostaje kwestia tego, czy to zaakceptujesz, czy będziesz się bił ze sobą i jak długo.
Rozmowa z terapeutą nic nie da, gdy mu nie powiesz, w czym naprawdę tkwi problem. Jeśli to "śl" w lokalizacji oznacza Śląsk, to naprawdę nie jesteś w złym położeniu, bo tam są ludzie, w tym organizacje, mogące Ci pomóc, ale to Ty musisz tego chcieć. "Nie spróbuje drugi raz" to są mrzonki w przypadku zdrowej osoby dorosłej.
“Maybe that's one of the ways you recognize really lonely people... they can always think of something to do on rainy days. " - Stephen King

Awatar użytkownika
shane82
supernowa
supernowa
Posty: 6034
Rejestracja: 03.11.2011 00:05:51
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Samoakceptacja...

Postautor: shane82 » 24.01.2017 09:23:17

Niebieskioko Twój stosunek do siebie pewnie wynika z tego w jakim środowisku dorastałeś, mieszkasz obecnie. Podejrzewam że wśród Twoich kolegów znajomych opinia o gejach jest bardzo negatywna i jest to nieakceptowalne. Niestety ale nie odcinając się od takiego otoczenia nic w Twoim życiu się nie zmieni. Jedyna opcja to zaakceptować siebie i zmienić otoczenie bo inaczej będziesz w tym tkwił bardzo długo. Pierwszym krokiem jest to że tu napisałeś. Może powinieneś z kimś porozmawiać, jeżeli nie ze specjalistą, to z kimś kto miał podobną sytuację i sobie z nią poradził.
"Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjeść na obiad. Wolność jest wtedy, gdy uzbrojona po zęby owca może się bronić przed demokratycznie podjętą decyzją." Beniamin Franklin
V1, Rotate, V2, positive climb, gear up

Awatar użytkownika
Leo
gejlord
gejlord
Posty: 8417
Rejestracja: 12.11.2012 22:50:32
Lokalizacja: Tychy

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Leo » 24.01.2017 15:32:50

Niebieskooki, ten stan, w którym jesteś to najgorsze położenie, destrukcyjne. Powiem ci, że musisz coś zrobić, bo zwariujesz do końca. A życie jest zbyt piękne, żeby je aż tak poświęcać z powodu niepogodzenia się z jakąś myślą. Wszytko musi odbyć się w twojej głowie i trudno ci jakkolwiek pomóc, skoro cały czas jesteś na nie.

Zauważ, że ten obecny stan na pewno przenosi się na różne dziedziny twojego życia i to będzie działało hamująco, i w końcu te wszystkie pozostałe problemy nawarstwią się i położą cię na łopatki.
Czy na prawdę jest się sens ciąć, czy truć dlatego, że lubisz chłopaków? Zauważ, że nawet księżą homoseksualni umieją ułożyć sobie życie. Obłudnie za dnia z ambony mówią, jaki homoseksualizm jest zły, a w nocy śpią z kochankami. Nic nie jest takie oczywiste i na nic tobie potrzebny jest twój smutek i ten stan.

Awatar użytkownika
Incertus
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 2813
Rejestracja: 19.01.2016 17:04:35
Lokalizacja: lacus silvasque

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Incertus » 24.01.2017 16:23:21

Gdybym miał Twoje podejście, to już dawno by mnie tu nie było, bo skończyłbym ze sobą. Miałem dziewczyny, nawet dwie, bo chciałem ułożyć sobie życie "tak jak wszyscy", ale z naturą nie wygrasz. Samoakceptacja była ciężkim procesem, ale dałem radę. Środowisko, w którym żyję nie jest sprzyjające, mimo to jakoś żyję, bo drugiej szansy na tę przygodę, jaką jest życie, nie będzie. I tej myśli się trzymam :)
Il corpo faccia quello che vuole. Io non sono il corpo. Io sono la mente.

Awatar użytkownika
Leo
gejlord
gejlord
Posty: 8417
Rejestracja: 12.11.2012 22:50:32
Lokalizacja: Tychy

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Leo » 24.01.2017 16:47:09

Absolutnie nie namawiam, żeby mieć dziewczynę. Z przykładem księży chodziło mi bardziej o wyznawane poglądy, że czasami one nie muszą być podparte prawdziwą wiarą, ale będąc homoseksualistą krytykującym homoseksualizm poprzez wykonywanie zawodu księdza można ułożyć sobie wygodne życie. Dlatego trzeba czasami podchodzić z krytyką w wyznawane własne poglądy.
Sam miałem dziewczynę i do niczego to nie doprowadziło. Jest to tylko marnowanie czasu dziewczyn w imię tego, że się "chce" być takim jak wszyscy.

Ten stan to efekt typowego heteronormatywnego wychowania. Jednak osoba mądra jest w stanie sobie przeanalizować, czemu jest w takim złym stanie i co ją do tego doprowadza, i ja wierzę, że taka wiedza pozwoli wyjść na prostą, aby życie dawało powody do radości, a nie ciągłego otrzymywania kopniaków i smutków.

Awatar użytkownika
Incertus
starszy gejowy
starszy gejowy
Posty: 2813
Rejestracja: 19.01.2016 17:04:35
Lokalizacja: lacus silvasque

Re: Samoakceptacja...

Postautor: Incertus » 24.01.2017 16:59:32

Ja też nie namawiam do posiadania dziewczyny, moje życie jest po prostu podobne do egzystencji niebieskioko. Radzę zapoznać się z jego postami Leonku ;)
Il corpo faccia quello che vuole. Io non sono il corpo. Io sono la mente.


Wróć do „1.3. Akceptacja, coming-out i ruch LGBT”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość