Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Akceptacja, samoakceptacja, wychodzenie z szafy, outing, walka o prawa osób nieheteroseksualnych, ruch LGBT.
Awatar użytkownika
Prestige
młodszy gejowy
młodszy gejowy
Posty: 1926
Rejestracja: 31.10.2014 14:08:52
Lokalizacja: KR

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Prestige » 16.03.2018 12:51:16

mike pisze:Ktoś o podobnej urodzie z mankamentami. On jest średnio przystojny i niepełnosprawny, więc np. dobrać by sobie mógł kogoś też średnio przystojnego z np. zezem.
Wizualnie to kwestia gustu, ale ten zez to akurat słabe, szczególnie z ust osoby, która się oburzała na body-shaming.

mike
młodszy gejowy
młodszy gejowy
Posty: 2287
Rejestracja: 02.03.2017 22:34:37
Lokalizacja: outer space

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: mike » 17.03.2018 13:09:07

Ocena wyglądu wynika po części z gustu, jednak można całkiem obiektywnie stwierdzić, czy kolesie do siebie pasują, czy też jeden np. znacząco odbiega wyglądem. To co napisałem nie ma nic wspólnego z body shamingiem, podałem prosty przykład partnera nieidealnego, sam kiedyś randkowałem z chłopakiem, który miał lekkiego zeza nie stanowiło to dla mnie problemu. Trudno mi zrozumieć, że tamten niepełnosprawny chłopak rzekomo nie może znaleźć żadnego ochotnika na seks, związek ani na nic, dlatego zasugerowałem, że pewnie szuka swojego ideału, ma wymagania z kosmosu i nie godzi się na żadne kompromisy. Nie ma opcji, żeby nie znajdowali się chętni, ponieważ nie jest brzydalem, on po prostu wybrzydza szukając kogoś spoza swojej ligi. Nie jest to nic nowego, ponieważ tak postępuje znaczna część, o ile nie większość gejów.
I walk alone

niebieski

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: niebieski » 27.03.2018 00:06:56

mike pisze: on po prostu wybrzydza szukając kogoś spoza swojej ligi.


Czyli nie ma prawa by mu się podobali pełnosprawni przystojni ludzie.
Natomiast przystojny pełnosprawny ma takie prawo. A co jesli przystojniak ma wypadek i mu upierdoli obie nogi, to spada wtedy do innej ligi i już mu się nie mogą podobać ci co wcześniej?

Awatar użytkownika
Renly Baratheon
gejowy
gejowy
Posty: 2396
Rejestracja: 07.02.2018 14:27:48
Lokalizacja: Koniec Burzy

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Renly Baratheon » 27.03.2018 00:13:24

Otóż to, czy wariat nie ma prawa być z przystojniakiem pełnym władz umysłowych? :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
Chwała Amonowi Re
Niechaj będzie pochwalona Grota Antinousa zawsze chętna i Priap Hadriana wiecznie stojący

Awatar użytkownika
Hebius
jaszczomp
jaszczomp
Posty: 35312
Rejestracja: 04.05.2004 14:26:51
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Hebius » 27.03.2018 00:46:09

Nikt nikomu żadnych praw nie odbiera. Każdemu wolno marzyć i oczekiwać, że się marzenia spełnią. Skoro kuchenny kocmołuch (tj Kopciuszek) złowił księcia, to i innym może się poszczęścić.
    Hej! hej! mołodyciu ty hoża,
    Luli, luli, piękna królewno!
    Przyjdzie hrabia bogaty zza morza, hej!
    Utuli, utuli, na pewno, hej!

Awatar użytkownika
Renly Baratheon
gejowy
gejowy
Posty: 2396
Rejestracja: 07.02.2018 14:27:48
Lokalizacja: Koniec Burzy

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Renly Baratheon » 27.03.2018 02:40:22

Hebius w takim razie zostań moją Matką Chrzestną i za pomocą swej Czarodziejskiej Różdżki przeistocz Mnie w Arcyksiężniczkę.
Chwała Amonowi Re
Niechaj będzie pochwalona Grota Antinousa zawsze chętna i Priap Hadriana wiecznie stojący

Awatar użytkownika
Hebius
jaszczomp
jaszczomp
Posty: 35312
Rejestracja: 04.05.2004 14:26:51
Lokalizacja: Kętrzyn

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Hebius » 27.03.2018 02:49:45

Nie jestem wróżką.
    Hej! hej! mołodyciu ty hoża,
    Luli, luli, piękna królewno!
    Przyjdzie hrabia bogaty zza morza, hej!
    Utuli, utuli, na pewno, hej!

Awatar użytkownika
marip
wyjadacz
wyjadacz
Posty: 946
Rejestracja: 02.11.2014 04:35:56

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: marip » 27.03.2018 12:04:23

Kazdy moze marzyc, nikt nikomu tego nie zabrania. Jesli jednak okaze sie, ze czyjes marzenia sie nie spelnia bo poprzeczka postawiona jest za wysoko, to coz taka osoba moze winic tylko siebie za to, ze trzymala sie kurczowo tych marzen, ze nie potrafila obnizyc swoich oczekiwan. Jesli rezultatem takiego wyboru jest niemoznosc stworzenia zwiazku to nie mozna za to obwiniac osob pelnosprawnych. Osoby pelniosprawne tez maja prawo do swoich marzen, a ze maja wieksze szanse na ich spelnienie to nie powinno ich sie obwiniac o to ze nie chca obnizyc wlasnej poprzeczki - jesli mimo trwania przy swoich wysokich wymaganiach znajduja partnerow to jest to ich sukces i nikt nie powinien robic im wyrzutow z tego. Jesli jednak osoby pelnosprawne trzymaja sie marzen, ktore z jakichs wzgledow trudno im zrealizowac, bo stawiaja poprzeczke za wysoko, to gdy z tego powodu nie moga znalezc partnera to tez moga w takim wypadku winic samych siebie. Nikt nikomu nie ma prawa kazac wyrzekac sie swoich upodoban, ale z drugiej strony kazdy sam bierze odpowiedzialnosc za to jak realistyczne sa jego oczekiwania wobec potencjalnego partnera.

mike
młodszy gejowy
młodszy gejowy
Posty: 2287
Rejestracja: 02.03.2017 22:34:37
Lokalizacja: outer space

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: mike » 29.03.2018 23:31:00

niebieski pisze:
mike pisze: on po prostu wybrzydza szukając kogoś spoza swojej ligi.


Czyli nie ma prawa by mu się podobali pełnosprawni przystojni ludzie.
Natomiast przystojny pełnosprawny ma takie prawo. A co jesli przystojniak ma wypadek i mu upierdoli obie nogi, to spada wtedy do innej ligi i już mu się nie mogą podobać ci co wcześniej?

Praw mu nie ustalam i nie chcę nie chodziło o niepełnosprawność, lecz urodę. Chłopak ma całkiem spoko wygląd, stąd zdziwiło mnie jego twierdzenie, ze nikt go nie chce. Nie sądzę, aby każdy jeden odrzucał go przez wózek, ani tym bardziej facjatę. Co do wymagań geje mają je ogromne i w większości przypadków sami ich nie spełniają - zgodzisz się? Dlatego na romku fellow itp ciągle latami przesiadują ci sami kolesie nieustannie te same profile. Co mnie to, niech se siedzą i marzą choćby do emerytury :)
I walk alone

Awatar użytkownika
jazzik
gejlord
gejlord
Posty: 7823
Rejestracja: 26.07.2013 22:46:03
Lokalizacja: z pokoju na 3 piętrze po prawej

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: jazzik » 29.03.2018 23:41:51

Chłopak z artykułu nie jest na wózku, ale osoby z porażeniem mózgowym często kuleją, niektóre nie mogą w pełni wyprostować kolan. Niektóre osoby po udarach znajdują się w podobnym stanie, ja lekko utykam po wypadku, ale nie w tym rzecz. Po prostu niektórych odstrasza samo wspomnienie o jakiejś chorobie, czy niepełnosprawności. Od razu im się włącza w głowie obraz bohatera filmu "Sesje", którym się trzeba opiekować i który, o zgrozo, nigdy nie uprawiał seksu.
“Maybe that's one of the ways you recognize really lonely people... they can always think of something to do on rainy days. " - Stephen King

Awatar użytkownika
Darki
gejątko
gejątko
Posty: 16
Rejestracja: 15.08.2018 17:05:37
Lokalizacja: Polska

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Darki » 18.08.2018 14:04:56

Oh, temat mi bliski. Usiądę wieczorem i coś wam od siebie opowiem z pierwszej ręki, ale na to potrzeba dłuższej chwili.
"Freedom is what you do with what's been done to you."
Jean-Paul Sartre

Awatar użytkownika
Darki
gejątko
gejątko
Posty: 16
Rejestracja: 15.08.2018 17:05:37
Lokalizacja: Polska

Re: Geje niepełnosprawni (i lesbijki też)

Postautor: Darki » 18.08.2018 22:23:20

Od razu mówię, że wyjdzie długo, ale przeczyta kto będzie chciał. Mimo wszystko serdecznie was zachęcam! :)
Będąc gejem z niepełnosprawnością fizyczną, nieczęsto ma się okazję podzielić swoim doświadczeniem w tych kwestiach, a myślę, że trochę to może pokazać i rozjaśnić.

Nie będę o problemach zdrowotnych szczegółowo pisać, są niemałe, ale z wieloma rzeczami radzę sobie na tyle dobrze, że w normalnych sytuacjach ich nie widać. Także rozpisywanie tego przeraziłoby znacznie bardziej, niż rzeczywistość. To, co faktycznie widać na co dzień to trochę kłopotów z chodzeniem. Czy dużo, czy mało, to zależy od osoby oceniającej. W wysokie góry nie pójdę, okrążeń na stadionie nie zrobię, fizycznie zapieprzać nie będę, ale mieszkam sam, studiuję, pracuję, mam prawko, jeżdżę na wycieczki. Generalnie po prostu żyję.

Powiem wprost jak jest. Będąc osobami homoseksualnymi na starcie mamy dużo mniejsze szanse znaleźć odpowiednich partnerów niż osoby heteroseksualne. Po prostu zwyczajnie jest nas mniej i nasze środowisko trochę się rządzi swoimi prawami. Gdy dochodzi do tego niepełnosprawność, jest cholernie trudno.

Większość ludzi nawet nie rozważa Cię jako potencjalnego partnera. Zresztą ktoś w tym wątku pisał, że nie wyobraża sobie wiązać się z taką osobą, bo to zmniejsza jego perspektywy. Przykry sposób myślenia, ale dość powszechny. Z i tak wąskiego środowiska odpada mnóstwo osób, które nawet nie będą chciały Cię poznać. I tutaj nawet średnio ma znaczenie, jak wyglądasz poza tym - a na to nie narzekam - bo i tak częściej patrzą na nogi, zamiast w oczy. Niesamowicie deprymujące.

To ten moment, w którym myślicie coś w stylu „o matko, jak biadoli!”? Tak? Nic bardziej mylnego! ;)

Głęboko wierzę, że znalezienie odpowiedniego partnera jest możliwe, ale wymaga to odpowiedniego podejścia.

Po pierwsze i NAJWAŻNIEJSZE, wszelkiego rodzaju problemy zdrowotne są tylko c z ę ś c i ą Twojej osoby, nie jej całością. Nikt nie chce mieć za partnera kupki nieszczęścia. Jeśli pozwolisz, żeby brzemię, które trzeba nosić, stanowiło o Tobie, samemu się skreślasz. Pewnych rzeczy się niestety nie przeskoczy, ale proszę, nigdy nie pomijajcie wagi tego, jak sobie radzicie z waszym „krzyżem”. Stąd mój podpis, który jest też mottem życiowym. Wszystko bym oddał, żeby być zdrowym człowiekiem. Czasem jeszcze zamknę się w czterech ścianach, usiądę w kącie i rozpłaczę gorzko nad życiem, bo nie chciałem takiego losu, chciałem mieć szanse na bardziej normalne i wolne od bólu życie, móc w pełni zawalczyć o swoje szczęście. Tego już niestety nigdy nie dostanę. Stało się. Co mogę zrobić, to wykorzystać te zasoby, które mam najlepiej jak się da i być najlepszą wersją samego siebie. Jeżeli sami będziecie sobie dobrze radzić ze sobą i czuć komfortowo we własnej skórze, jaka by ona nie była, inni ludzie będą się czuć dobrze przy Was. A to pierwszy krok do poznania kogoś.

Zanim jednak pozna się kogoś, trzeba na wylot poznać samego siebie. Trzeba naprawdę rozumieć się od podszewki. Nie żyć marzeniami, fantazjami. Znać swoje ograniczenia. Wyznaję zasadę, że jeśli nie potrafię robić czegoś względnie dobrze, a nie muszę, to tego nie robię i skupiam się na czymś, co mi wychodzi (to nie perfekcjonizm!). Przykład z tańczeniem i szeroko pojętymi imprezami typu klubowego. Nie potrafię dobrze tańczyć, nie wygląda to fajnie. Nie drę więc kotów, „o boże, jakbym chciał, a nie potrafię, jakie to życie jest straszne”, tylko po prostu unikam i grzecznie odmawiam takich eventów. Zamiast tego wyciągam znajomych do baru, do kina, na spacer, na grilla. Tam, gdzie czuję się dobrze, bo wtedy inni przy mnie też się tak czują, gdzie moje ograniczenia nie są zbyt eksponowane, nie mają znaczenia tak naprawdę. A jak ktoś bliski ma ochotę się wyszaleć, to daję mu swoje błogosławieństwo, urządzam sobie tego wieczoru dobry seans filmowy z winem w domu, i potem z pełną (autentyczną!) życzliwością pytam, jak się bawili, pośmieję się z tego, co opowiadają, pooglądam zdjęcia i tyle. Piszę o tym dlatego, że często - nawet ze strony osób niepełnosprawnych - zdarzyło mi się doświadczać nienawiści, bo radziłem sobie lepiej niż inni. Czasem nawet nieświadomie zrażamy do siebie otoczenie, bo gdy ktoś nam opowiada o fajnych przeżyciach, które są dla nas niedostępne, gorzkniejemy. Jestem ostatnią osobą, która by się za taki odruch winiła, ale na boga, nie można tak! Prawda jest taka, że to, że nas życie skrzywdziło, nie musi odbierać kolorów innym (i nam też!), a jeśli będzie, to ludzie się po prostu odsuną.

Kolejną powiązaną sprawą jest fakt, że n i e m u s i m y być odpowiedzią na wszystkie potrzeby swoich partnerów. Ja w te piekielne wysokie góry nie pójdę, ale jeśli mój partner będzie miał taką potrzebę, to go wyślę na tę wycieczkę z paczką znajomych i jeszcze go dobrze spakuję, żeby mu niczego nie brakło ;). I nie będę się czuł z tym źle, bo nie jestem dla niego wystarczający. Od tego są inni ludzie na świecie, żeby swoje potrzeby realizować też poza związkiem - te, które zrealizować można. Tak samo, jeśli ja będę miał ochotę na maraton filmowy z pudłem lodów, czego mój partner by nie znosił, to raz za czas sobie na takie coś skrzyknę przyjaciół. I nie będę mu wypominał, że czegoś dla mnie nie zrobił. Przy takim bardziej elastycznym myśleniu unikamy czarno-białego myślenia o byciu dla siebie stworzonym. Nie ma czegoś takiego. Relacja między dwojgiem ludzi jest pracą i wspólnym wysiłkiem. Jasne, jest też chemia i magia, ale to tylko przyprawa dodająca smaku. Mam nadzieję, że rozwieje to przekonanie niektórych osób pełnosprawnych, że w związkach z osobami z problemami się nie spełnią. Możecie wieść świetne życia ze swoimi partnerami, trzeba tylko chcieć.

Następna sprawa - każdy jest w stanie sparować się z innymi grupami ludzi i tu nie ma co owijać w bawełnę. Niektórych odrzucają bardzo niscy lub mega wysocy, o pewnych cechach lub wadze. Ale za to są w stanie dobrać się z osobami, które zostaną odrzucone przez innych. Mnie osobiście nie podobają się ludzie z dużą nadwagą. Nie mówię o kilku kilogramach, ale grube osoby mnie po prostu nie pociągają. Natomiast (gdybym się zakochał), nie byłoby dla mnie problemem, że mój wybranek zmagałby się z depresją, zaburzeniami odżywiania, lękami, fobiami, pokłosiem trudnego dzieciństwa itp. Jestem pasjonatem psychologii, będę dobrym specjalistą od zdrowia psychicznego (nie lubię fałszywej skromności, wiem, co potrafię a czego nie), sprawy związane z takimi trudnościami są dla mnie tak naturalne, że nie stanowiłyby przeszkody w nawiązaniu relacji. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Każdy wyklucza z grona potencjalnych partnerów pewne osoby, ale zwraca uwagę na inne. Wierzę - właściwie to wiem o tym - że są geje, którzy zaakceptują u swojego partnera problemy fizyczne, jeśli ten związek będzie dla nich odpowiedni.

No i tu kolejna kluczowa kwestia - trzeba mieć co oferować drugiej osobie. Zakochanie za nas tego nie zrobi. Tak jak mówiłem, części rzeczy można szukać poza związkiem, ale to w nim trzeba dać ukochanemu/j t o c o ś. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą, że dla najbliższych mi osób zawsze będę dostępny, zawsze wysłucham, zrobię wszystko, żeby doradzić i pomóc, żadne historie, przeżycia, dziwności i wstydliwe sekrety mi niestraszne, umiem rozmawiać o wszystkim. Wiążę się szczerze, mocno i całym sercem i nigdy się nie odwracam, jeśli nie dostanę w twarz. Mam do zaoferowania siebie i swoją osobowość, nad którą pracuję każdego dnia i mimo, że jest to ciężkie i nie zawsze się udaje, jestem z tego dumny. W takiej perspektywie ktoś, kto właśnie tego będzie szukać, łatwiej przełknie to, że prawdopodobnie nie doświadczy ze mną wielkich szaleństw, spontanicznych uniesień i będzie się musiał nauczyć trochę o pewnych aspektach życia, które są dla niego obce.

I ostatnia rzecz na teraz (bo pewnie będę w tym temacie jeszcze pisać). Wymagania. Sporo osób pytało mnie, czy nie chcę szukać kogoś dla siebie „w kręgach osób mi podobnych”. Zawsze się z tego śmieję. Jakby czyjeś problemy czy historia choroby były jakimkolwiek kryterium wyboru…
Jednak z drugiej strony, wywindowane wymagania nie pomogą. Tak jak mówiłem, trzeba się znać i nie żyć fantazjami. Jeśli samemu nie jest się modelem, może rozsądnie byłoby nie szukać modela. Natomiast partner musi się nam przecież podobać, co n i e znaczy, że ma być ideałem piękna. Dla mnie zdecydowanie wystarczy zwykły, dbający o siebie chłopak. Czy mam w głowie jakiś swój ideał? Ależ pewnie! Ale on w tej głowie pozostanie, bo życie to nie powieść romantyczna. Zresztą i tak zawsze powtarzam, że najbardziej seksowną częścią faceta jest jego mózg :). I mówię całkiem serio. „Rozebranie” kogoś przy lampce wina, siedząc w cichym i ustronnym miejscu, podczas długiej rozmowy patrząc głęboko w oczy jest co najmniej tak dobre, jak seks.

No i nie pozostawiając niedopowiedzeń, bo sobie pomyślicie, że chłopak się wymądrza o związkach, a nic o tym nie wie. Otwarcie - w sensie gotowości na związek - żyję ze swoją homoseksualnością niecałe dwa lata. W tym czasie miałem ponad roczny, już zakończony związek, musiałem też odrzucić jedne bardzo zdeterminowane starania, bo to nie było to. W świetle tego, że jestem kimś, kto nie wchodzi w wiele relacji, nie czuję, że nie mam szans na poznanie kogokolwiek.

Jeśli będą to czytać osoby niepełnosprawne. Nie wybraliście swojego losu. Zasługiwaliście na równy start. Niesamowicie mi przykro, że go nie dostaliście i tak, do końca życia pozostanie ten cień żalu do świata za te wszystkie doświadczone krzywdy. Nie walczcie z tym. Zamiast tego walczcie o sobie, bo życie mamy jedno. Wy jak niewielu na świecie wiecie, że trzeba z niego wycisnąć wszystko, co się da.
"Freedom is what you do with what's been done to you."
Jean-Paul Sartre


Wróć do „1.3. Akceptacja, coming-out i ruch LGBT”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości